Smartfon – wszyscy jesteśmy fonoholikami Poprzedni wpis Alkohol - Polacy na... Następny wpis Lęk nasz powszedni ...

Czy wszyscy jesteśmy fonoholikami?

Piszę ten tekst bazując na moich doświadczeniach zawodowych w codziennej pracy z pacjentami ośrodka terapeutycznego, gabinetu ale także w związku z pracą profilaktyczną z różnymi grupami uczniów gimnazjów. Obserwuję rozdźwięk pomiędzy tym co spędza sen z powiek rodziców, pedagogów i innych opiekunów młodzieży a świadomością problemów samych zainteresowanych (uczniów i pacjentów). Jeśli chodzi o pacjentów ośrodka czy gabinetu to reprezentują oni różne grupy wiekowe (od 13 do 60 roku życia), uczniowie adekwatnie do klasy. Czyni to dość pokaźną grupę badawczą.

To co jest ogromnie niebezpieczne to zatracanie relacji międzyludzkich

fonoholizm, wirtualna postać naszych czasówSmartfon całkiem nie wzbudzający emocji, bo przecież każdy z nas ma go w kieszeni, czasem nawet dwa lub trzy. Prowadząc zajęcia z młodzieżą zrozumiałem jak poważny jest to problem. Tym poważniejszy, że dotyczy nas wszystkich. Dlaczego tak chętnie unikamy relacji międzyludzkich? Ogromną rolę pełni tu stary znajomy – lęk. Lęk towarzyszy nam od narodzin, a może już wcześniej. Ten najważniejszy lęk przed oceną, przed tym jak wypadnę, lęk przed odrzuceniem, lęk przed bliskością, lęk przed tym, że ja umrę, że umrze ktoś z moich bliskich… Więcej o lęku piszę w zakładce PORADY. W jakim celu używamy obecnie naszych telefonów? Bynajmniej nie do dzwonienia. Większość z nas przy ich pomocy wysyła sms-y, maile i przebywa na portalach społecznościowych, których jest coraz więcej. To wszystko daje nam poczucie kontaktu ze światem.

Jak często w ciągu dnia sprawdzasz swojego smartfona czy nie przyszła jakaś wiadomość, wiedząc jednocześnie, że przyjść nie mogła, gdyż urządzenie dałoby jakiś znak?

30? – więcej? Od czego zaczynamy spotkania w restauracjach i innych miejscach? Czy czasem nie od fotografii zawartości stołu i wyszukania miejscach w mapach, by zamieścić stosowny post na tym czy innym portalu społecznościowym? Co czujemy gdy kończy się bateria w naszym smartfonie a okazuje się, że nie ma źródła zasilania? Co czujemy, gdy nie ma zasięgu Wi-Fi? W jakie miejsca chodzimy z naszymi smartfonami?

Jak śpimy z naszymi smartfonami? Więcej nie pytam. Obserwuję. Obserwuję także siebie, więc znam odpowiedzi na te pytania. Obserwuję zebrania rodziców w szkołach, szkolenia i konferencje, ludzi na przystankach, ulicach, w pociągach, autobusach, w czasie zajęć na uczelniach, w czasie przerw w szkołach.

Utrzymać napięcie

Smartfon - wszyscy jesteśmy fonoholikamiNasze smartfony to kieszonkowe komputery, mające niezłą zdolność obliczeniową. Ilu z nas dorosłych, już dotyczy ten problem? Z doświadczenia wiem, że na tym nie kończy się problem. Tu on się zaczyna.

Zjawisko śmierci z przepracowania zwane “karoshi” obserwowane jest w Japonii od dekad, jednak opinia publiczna poczuła się szczególnie wstrząśnięta samobójstwem młodej pracownicy agencji Dentsu w 2015 r. To właśnie ta sprawa skłoniła premiera Shinzo Abego do zwiększenia wysiłków w celu wprowadzenia usprawnień w prawie pracy.

Sieć pełna jest innych zagrożeń w obszarach, których wchodzą młodzi ludzie poprzez swoje urządzenia. Ogromna ilość pornografii podpiętej pod gry czasu rzeczywistego, w które namiętnie grają nasze dzieci ale nie tylko dzieci. Portale hazardowe, pokoje oferujące wirtualny seks, dilerzy narkotykowi to tylko niewielki wycinek zagrożeń wynikających z przebywania w wirtualnym świecie, równoległej rzeczywistości. W świecie w którym mogę być kim chcę, bez lęku, że zostanę odrzucony za to, że jestem sobą. Sobą, którym bywam przez te kilka chwil, tuż przed zaśnięciem. Byle tylko nie zasnąć. By nie spotkać się ze sobą. Spać więc i śnić na jawie, sen wykreowany przeze mnie. I nie obudzić się.

Zmień to. Już możesz.