Przeglądając nasze opinie muszą Państwo mieć świadomość, że wszystkie zamieszczone tutaj opinie są pozytywne.

Opinie o naszym ośrodku

Głos zabierają ludzie, którzy mnie znają z procesów, prowadzonych przeze mnie w różnych miejscach.

Od Zakładu Karnego, poprzez prywatne ośrodki, aż do DOMU REHAB. Mam także nadzieję, że nie będą te opinie jedynym kryterium poszukiwania ośrodka terapeutycznego.

Jeśli chcecie żeby Wasz wybór był oparty na realnych podstawach czytajcie także inne otchłanie Internetu, pytajcie znajomych i przyjaciół. Pytajcie tych wszystkich, którzy dotarli z sukcesem do końca terapii i prowadzą nadal własny, aktywny program zdrowienia.

Mam świadomość, że nie jestem w stanie zadowolić wszystkich, którzy szukają pomocy w wychodzeniu z uzależnienia czy depresji.

Robię to co potrafię zgodnie z wiedzą, wykształceniem i posiadanym warsztatem.

Pozdrawiam. Robert Banasiewicz.

„Robercie. Chciałam ci podziękować. Przyjąłeś mnie do siebie i dałeś serce chociaż cię odpychałam…

G.G.

„Dzięki Domowi-Rehab poznałem nowe miejsce i nowych ludzi w niezwykle sprzyjającej atmosferze i wśród przepięknej przyrody.

Inna forma pracy i inne sposoby spojrzenia na cele życia w trzeźwości oraz terapii trafiły idealnie w moje potrzeby.

Trochę żałuję, że ten bliższy kontakt w pełni zrealizowałem tak późno. Jest to dla mnie wspaniałe uzupełnienie dotychczasowych sposobów na funkcjonowanie w nowych-starych warunkach. Okazuje się, że odległość, czas ani inne czynniki nie stanowią problemu przy realizacji potrzeb, nawet w sytuacji kryzysowej.

Kwestia zapobiegania nawrotom to w moim przypadku temat traktowany bardzo marginesowo podczas dotychczasowej terapii, a myślę, że jest to najistotniejsza kwestia dla osób uzależnionych. Dużą radość sprawiła mi wola kontynuacji warsztatów „nawrotowych”, bo dobrze wiem, że lepiej i taniej jest zapobiegać niż likwidować skutki.

W końcu to co dla mnie jest najistotniejsze – bardzo indywidualne podejście do… I tu nie mogę się powstrzymać przed użyciem określenia „Partnera w procesie”, z którym precyzowane są potrzeby i wymagania jednej strony (często nierozpoznawalne i trudne do nazwania) oraz możliwości ich zaspokojenia i jak najszerzej rozumiane koszty osiągnięcia celu przedstawiane przez stronę drugą. Dla mnie jest to zdecydowanie lepsze niż traktowanie jako „tylko klienta”, któremu jest dostarczany zamówiony towar – ani mniej, ani więcej bez względu na koszty i wyniki.”

Witek

„Witam wszystkich pracowników i pacjentów Ośrodka Dom-Rehab i serdecznie pozdrawiam. Bardzo dziękuje za pomoc w moim nałogu, za narzędzia, które otrzymałem wykorzystuje je w codziennej pracy. Bardzo są mi przydatne pomagają w trudnych dyskusjach i chwilach życia codziennego. To jest najlepsza broń która doprowadza do trzeźwości. Bardzo mile wspominam z żoną chwile pobytu w Ośrodku, czas spędzany na zajęciach terapeutycznych, mitingi oraz całą atmosferę jaka panowała w Ośrodku. Z perspektywy czasu bardzo jestem zadowolony że trafiłem właśnie do Dom-Rehab i polecam wszystkim tym którzy potrzebują fachowej pomocy tam na pewno ją otrzymają. Pozdrawiam i do zobaczenia!”

Mariusz

„Kompetencja, empatia, profesjonalizm, dobra organizacja, domowa atmosfera oraz szczera chęć pomocy osobom uzależnionym czynią Dom-Rehab miejscem wyjątkowym. Miejscem, do którego chce się wracać by spotkać się z ludźmi tam pracującymi. Byłem kilka razy i zawsze chętnie wracam na spotkania przed nawrotowe. Zawsze wyjeżdżam naładowany pozytywną energią oraz wiarą w drugiego człowieka. Polecam każdemu, kto chce zmienić swoje życie i zerwać z nałogiem. Warto!!!”

Robert

„Witam na wstępie chciałabym bardzo serdecznie pozdrowić cały zespół terapeutyczny Ośrodka Dom-Rehab oraz gorąco podziękować za pracę jaką włożyliście w abstynencję mojego męża. Polecam wszystkim, którzy mają problem z czymkolwiek zwracajcie się w tam, do tych ludzi, którzy potrafią pomóc nie tylko brzęcząc regułkami oni potrafią rozmawiać, wysłuchać podać kierunek problemu, przybliżyć go i wyjaśnić dlaczego tak, a nie inaczej, często na własnych przykładach nie bójmy się otworzyć. Oprócz tak wyrozumiałej, wykształconej kadry znajduje się miła atmosfera nie szpitalna tylko taka prawdziwie domowa jakiej czasem brakuje nam we własnym domu, lepiej potrafimy zrozumieć to co nas dręczy dodatkowo Ośrodek Dom – Rehab położony jest nad malowniczym krajobrazem naszych jezior to według mnie jedyny taki Ośrodek, który chce pomóc i pomaga pod każdym względem naprawdę godny polecenia wiem bo jestem teraz szczęśliwą żoną i matką i nigdy wcześniej mój związek nie był tak słoneczny polecam i pozdrawiam!

Asia

„Parę dni temu zamówiłem sobie książkę, czytając ją pomyślałem o Panu…

Maciej

„Bo dobry człowiek w mętnych zdarzeń tłumie, właściwą ścieżkę zawsze znaleźć umie.”

Maciej P.

„Dziękujemy za wskazanie celu i drogi oraz za opiekę nad naszym synem...”

Katarzyna i Łukasz

„Pierwszym i najważniejszym zadaniem człowieka wobec talentów jakie otrzymuje jest otworzyć na nie swe serce i przyjąć je dobrym sercem” – Pan Robert jest człowiekiem wielu talentów a najważniejszy z nich to dobro, pokora i szacunek do ludzi, do każdego człowieka. Bez podziału na dobry, zły, lepszy, gorszy – po prostu człowiek, tylko na różnym etapie życia.

Dziękuję, że odebrał Pan wtedy telefon, za Nadzieję i za to, że Pan Jest…

Marlena

Jestem pełna wdzięczności, że na mojej życiowej drodze stanął ktoś taki jak Robert. Nie wiem jak dziś wyglądało by moje życie gdyby nie ten Człowiek. Osoba która swoją wiedzę, doświadczenie i swoje serce przekazuje swoim pacjentom w taki sposób, że nie można jej nie przyjąć. Jego umiejętność przekazania wiedzy i  dotarcia do najtrudniejszych przypadków zasługuje na ogromny szacunek. Dzięki niemu uczę się kochać siebie i jestem pełna pokory.

Ludziom, którzy podobnie jak ja, gdzieś zagubili się w życiu mogę powiedzieć, że warto czasem na chwilę się zatrzymać po to aby zacząć wszystko od nowa. Warto to zrobić z tak wspaniałym Przewodnikiem jakim jest Robert.

Małgorzata

„Drogi Panie Robercie!

Z problemem uzależnień spotykamy się pośrednio wszyscy. Coś tam słyszeliśmy, że problem u znajomych, widujemy tych „zawianych” w zaułkach ulic, ale przecież idziemy dalej. Nie zastanawiamy się nad tym dłużej. Ten problem jest poza nami, to nie my, nie nas to dotyczy. Nasze życie jest „normalne”. Ale tylko do momentu, w którym problem dotyka nas samych. Wtedy nagle wszystko jest inaczej, bo zmierzyć się z uzależnieniem to ogromne wyzwanie. Poukładane do tej pory życie pada jak domek z kart, a znane nam metody wychowawcze nagle okazują się kompletnie nieskuteczne.

Oboje z żoną podjęliśmy się odpowiedzialnego zadania kontynuacji programu rehabilitacji rozpoczętej przez Roberta Banasiewicza. Młody człowiek, członek naszej rodziny, sięgnął po ciężkie narkotyki i trwało to jakiś czas zanim chłopak trafił we właściwe ręce. Mogłoby się wydawać, że znane nam z życia środki perswazji powinny być skuteczne, by odwieść go od zażywania. Dziś widzimy, że nie tylko my, ale wszyscy ci, którzy sądzą, że sobie z problemem poradzą są w błędzie. Bez pomocy, jaką uzyskał nasz bohater od Roberta nikt z nas, ani on sam by sobie nie poradził.

Osobiście byłem pod ogromnym wrażeniem, widząc podejście Roberta do podopiecznych. Stało się tak za jego sprawą, gdyż ku naszemu zaskoczeniu również my, jako przyszli opiekunowie w dalszej rehabilitacji zostaliśmy zaproszeni na „roboczą sesję” z podopiecznymi. Otwartość, głęboka szczerość i indywidualne podejście  wyzwalają emocje.   Bardzo szybko zrozumieliśmy, jakie czeka nas wyzwanie i że jeszcze wiele musimy się nauczyć, by naprawdę zrozumieć istotę problemu. Dodam, że nasz chłopak także się stara, to ważne. Jednakże bez profesjonalnej pomocy jaką otrzymał nie wydaje się to możliwe.

Nie mam zamiaru ukrywać jak bardzo byliśmy zestresowani, gdy przyszedł czas by „przejąć” naszego chłopaka. Podjęliśmy wspólnie taką decyzję, by oderwać go na dłużej od znanego sobie groźnego środowiska, by nie wracał do niego zaraz po terapii. Widać było ogromne zmiany, jakie zaszły w nim w trakcie terapii. Nie chcieliśmy tego stracić. I najważniejsze, pomimo, że terapia w ośrodku niejako się zakończyła, to jednak w pełni mogliśmy liczyć na pomoc Roberta. Kontakt telefoniczny zawsze dostępny, a w razie „dołów” natychmiastowe miejsce na kilka sesji w ośrodku.

Robert Banasiewicz to bezwzględnie profesjonalista w tym co robi, bo wie co robi. Bez Niego nie bardzo wiemy, gdzie bylibyśmy dzisiaj. A jest dobrze. I jeszcze, z naszym chłopakiem widujemy się przez Skype, bo mieszka za oceanem. Ale to wystarczy, by widzieć nadzieję, chęć do życia, iskrę o oczach – bezcenne!

Robert, dziękujemy!”

Państwo Cybruch

„Nie będę Robert pisał bezpośrednio do Ciebie co czuje i jakie refleksje oraz zmiany we mnie nastąpiły bo Ty doskonale o tym wiesz przecież i jak bardzo jestem Tobie wdzięczny za pomoc. Napisze do Ciebie drogi czytelniku bo Tobie trzeba pomóc. Skoro to czytasz masz problem podobnie jak i ja miałem szukając rozpaczliwie pomocy. Nie martw się bo ja też w to nie dowierzałem, że to ja właśnie szukam ratunku, że to ja dobrze wychowany i wykształcony mam problem z alkoholem.

Ale to był mój tak samo jak Twój pierwszy najtrudniejszy krok… ale najważniejszy. Było mi cholernie ciężko się przed sobą samym i Rodziną przyznać ze nie jestem w stanie kierować własnym Życiem, że te kontrolę przejął alkohol. Podobnie jak Ty żyłem w drugim równoległym Świecie w jakimś odległym tunelu. Wiedziałem ze tak nie powinno wyglądać życie dojrzałego mężczyzny ale kompletnie nie wiedziałem jak sobie pomóc.  Dlatego podałem się woli Roberta i wpuściłem Go do swojego Życia by pomógł mi odnaleźć swoją tożsamość. Nie było lekko, bardzo czasem bolało ale każda wylana łza była warta tej decyzji. Najtrudniejszej ale i najważniejszej decyzji od wielu, wielu lat. Maciej bo tak mam na imię, jestem namacalny i jeśli tylko będziesz chciał poznasz mnie, pozwolę Tobie wpuścić Ciebie do mojego Życia byś przekonał się ze warto jest w końcu wsiąść do pociągu, a nie tylko być obserwatorem własnego Życia.  Ja sobie tę szansę dałem i jestem z siebie dumny. Jeśli masz ochotę znajdź mnie i napisz.”

Bałer

„O Robciu mógłbym pisać naprawdę sporo. O tym jak pomógł mi żyć z moją chorobą i o tym jak bardzo pomógł mi i mojej rodzinie w naszych chorych relacjach.  Jestem czysty od 9 miesięcy, jest to sukces mój jak i terapeuty o którym piszę. Jego metody są sprawdzone na mojej skórze i potwierdzam ich skuteczność w stu procentach. Robert jest drogowskazem, który pokierował oraz nadal kieruje w stronę normalności. Jest wykwalifikowany w pracy z młodzieżą, posiada ogromne, wieloletnie doświadczenie. Każdy z  pacjentów, z którymi miałem styczność w ośrodku jak i poza potwierdzają, że jest on niesamowitym terapeutą.”

Paweł

„Pozwólcie mi proszę powiedzieć kilka słów o Robercie Banasiewiczu. W skrócie mogłabym to ująć w jednym zdaniu: URATOWAŁ  ŻYCIE NASZEMU DZIECKU. Uzależnienie jest straszną przypadłością. W momencie kiedy zdajemy sobie sprawę, że coś jest nie tak jest przeważanie za późno I musimy sięgnąć po pomoc ludzi, którzy potrafią profesjonalnie podejść do problemu. A problem niestety ma zarówno osoba uzależniona jak I wszyscy bliscy, którym nagle usuwa się grunt pod nogami.

Decyzję wysłania naszego syna na leczenie do Polski podjęliśmy po trzech próbach w ośrodkach odwykowych w Stanach Zjednoczonych, gdzie pacjentów traktuje się bardzo przedmiotowo a po zamknięciu za nimi drzwi kontakt pacjent-terapeuta przestaje istnieć. Szukając cudownej pigułki w Internecie, która spowodowałaby u naszego syna niechęć do narkotyków natknęłam się na wywiad z p.Robertem I informację o malutkim ośrodku odwykowym. Profesjonalizm I pewność z jakim opowiadał o pracy pomógł nam zdecydować się na wysłanie syna tysiące kilometrów od domu ze słabiutką znajomością języka polskiego.

Robert podchodzi do każdego pacjenta indywidualnie – terapia jest intensywna i dostosowana do potrzeb pensjonariusza. Może to być osiem długich godzin dziennie a może zarwana noc, bo jest to konieczne w poprawieniu stanu chorego. Nasz syn nigdy nie doznał takiego zaangażowania personelu oraz Świadomości, że obcym ludziom może również zależeć na jego życiu. Nie było lekko ale nikt nie obiecywał, że będzie. Długie i męczące borykanie się ze swoją osobowością powodowało mozolne przekształcanie się. Wiele razy słyszałam: mamo, mam dość, chcę wracać do domu, a po jednej rozmowie z Robertem było: zostaję, postaram się przetrwać, gdyby nie Robert to już by mnie tu nie było…

Minęło 6 miesięcy. Kontakt pacjent-terapeuta jest I mam nadziej, że będzie. W czasie kiedy nasz syn przechodził swoją metamorfozę, my byliśmy w stałym kontakcie z Robertem. Patrząc z perspektywy czasu każda rozmowa z nim była lekcją dla nas a już na pewno formą terapii. Zaufaliśmy mu do końca, poświęcił dużo czasu na nauczenie naszego syna rozpoznawania problemu I radzenia sobie z nim bez ucieczki w używki. Spotkanie Roberta było najlepszą rzeczą jaka mogła nam się zdarzyć. Będziemy mu wdzięczni dozgonnie chociaż on twierdzi, że to zasługa samego pacjenta, a on tylko skromnie nadzorował tok leczenia. Dzisiaj wiem, że odzyskanie naszego dziecka zawdzięczam naszemu dziecku i jego ciężkiej pracy nad sobą ale bez Roberta byłoby to niemożliwe. Nikt nie wprowadził w nasze życie tyle poczucia bezpieczeństwa.”

Barbara Szurlej Metuchen (USA)

„Zaangażowanie, kompetencja, doświadczenie, siła osobowości czyni Roberta Banasiewicza niepowtarzalnym. Trafia do serc dając nadzieję i wsparcie, do umysłów zaś – argumentacją nie do podważenia. Miernikiem Jego pracy jest nowe życie tych wszystkich, którym pomógł i którym ciągle służy wsparciem i swoją wiedzą. Mnie nauczyłeś szerzej spoglądać na problemy osób uzależnionych, a Twoje uwagi zawsze prowokowały mnie do konstruktywnych przemyśleń. Z życzeniami siły i podziękowaniami za współpracę.”

Lek. med. Psychiatra Anna Kasialis

„Na wstępie uprzejmie donoszę, że nie ćpam i nie chlam. Trzymam się, ale do „w porządku” to jeszcze daleko. Nie spodziewałem się, że nałóg psychicznie jest jeszcze taki silny, a chemia tak we mnie siedzi. Kiedy kończyłem terapię byłem tak pozytywnie nabuzowany emocjami, że myślałem, że to ja teraz cały świat trzymam za… Ale kiedy otworzyłem drzwi mieszkania i stanąłem w pustym pokoju, poczułem się jak obcy człowiek w obcym domu. Chwycił mnie strach, a fizycznie poczułem się jakbym wczoraj odstawił narkotyki. Rzuciłem bagaże i uciekłem do rodziców i córki. Przesiedziałem z nimi do późnego wieczora aż mi przeszło. Od tamtej pory jest raz lepiej, raz gorzej, czyli dokładnie tak jak wkładałeś mi do głowy na terapii. Nie wpadam w panikę z byle dreszczyku co liźnie mnie jeszcze po plecach albo jak stawy zabolą, robię swoje, odwracam uwagę zajęciami i cierpliwie czekam aż przejdzie. Kondycja tylko jak u starego dziada, ale nad tym pracuję – wszędzie chodzę na piechotę i zacząłem regularnie pływać. Na mityngi chodzę raz na tydzień. Pewnie uznasz, że to mało, ale dla mnie to max. Z koncentracją też jeszcze mam problem, ale ćwiczę pisząc długie maile.

W skrócie to tyle, co słychać u mnie po dwóch tygodniach wolności. Podsumowując: kondycja fizyczna na 20% ; kondycja psychiczna na 70% ,ale nie pękam, bo będzie lepiej. Twój adres umieściłem w kontaktach na honorowym miejscu i na pewno jeszcze się odezwę.

P.S. Dzięki za wszystko co wbiłeś mi do głowy. Jesteś jednym z najważniejszych ludzi, których spotkałem w życiu i na pewno wyciągniesz z gówna jeszcze wielu. WIELKIE DZIĘKI.”

Robert

„By the time I met Robert I have already been in and out of rehab in the USA. It didn’t go well so I decided to go to Poland to give a shot. The time I spent with him working on my problems was priceless. Robert is very dedicated to helping addicts beat their addiction, Robert also has a very wide knowledge of addiction which he shows through his therapy. I don’t know where I would be if I hadn’t met him, three months with him is something I’ll never forget. Everytime I have doubts and feel week I just have to remind myself what he thought me, I can call him anytime and get help whenever I need it. If you want help with your addiction I highly recommend Robert Banasiewicz.”

Dominik

„Mam na imię Paweł i jestem alkoholikiem. Roberta Banasiewicza terapeutę poznałem gdy pracował w Zakładzie Karnym w Barczewie. Zostałem tam skierowany gdy kolejny raz trafiłem do ZK. Po odbytej terapii wolnościowej, zapiłem i próbowałem zawiesić sobie wyrok lecz się nie udało. Gdy w ZK skierowano mnie na terapie pomyślałem, że pięknie ją ukończę a to może pozwoli mi wyjść szybciej z więzienia. W pierwszych dniach gdy przeniesiono mnie na oddział terapeutyczny okazało się, że mojego terapeuty nie ma, będzie za kilka dni. Pewnego dnia na zajęciach wchodzi wielki facet, wygląda jak harleyowiec, gość siada i zaczyna mówić o sobie co przeżył gdzie jest był itd. Był dla mnie takim wiarygodnym, takim prawdziwym… Pomyślałem sobie ”TO JEST KTOŚ!!” Od samego początku mówił językiem, który rozumiałem. Nie zapomnę gdy pewnego dni rozmawialiśmy o mnie i o tym jakim jestem ojcem dla swojego syna (oczywiście przedstawiając się w samych superlatywach) i o tym jak dobrze zapewniłem mu byt finansowy a on nagle do mnie mówi:

– „Ty jesteś ch…. a nie dobry ojciec!!! Gdzie jesteś jak Twój syn cię teraz potrzebuje???”.

W pierwszej chwili rozejrzałem się czy ktoś to słyszy i myślę sobie – czy to jest jakaś prowokacja? Czy od razu mam sieknąć go w te jego wielkie wąsy? Powiem tylko, że kilka lat przesiedziałem i miałem coś do powiedzenia w tym więzieniu. Więc ta rozmowa była dla mnie dziwna, ale facet przedstawił tak mocne argumenty a przede wszystkim prawdziwe, że nie miałem innego wyjścia i musiałem przyznać mu racje. To był przełomowy moment – od tamtej pory zacząłem poważnie słuchać co ten facet mówi i w miarę możliwości, bo jeszcze blokowały mnie mury więzienia, wdrażać to wszystko w swoje życie.

Szybko zauważyłem super zmianę w stosunkach między moimi bliskimi. Kontakt mieliśmy tylko telefoniczny bo byłem daleko od domu, ale te rozmowy stawały się bardziej przyjemniejsze gdy ja po prostu im zaufałem i mówiłem prawdę, nie narzucałem swojej woli. Z tym miałem problem. Nigdy nie zapomnę Świąt Bożego Narodzenia gdy Robert jednoczył i mobilizował nas siedzących w więzieniu dorosłych facetów, przestępców ludzi po przejściach do robienia choinki z prawdziwych gałązek, a z bibuły i papieru ozdób. To było niesamowite gdy się w to zaangażowałem.

Zmieniając swoje zachowanie, podejście do życia czytając dużo lektury AA, słuchając Roberta i wdrażając to wszystko w moje życie zauważyłem pozytywne zmiany u siebie. Uwierzyłem, że to wszystko ma sens. Robert był dla mnie wtedy wszystkim, moją siłą wyższą, moim AA i czułem się przy nim dobrze. Teraz wiem, że Bóg postawił nas sobie na drodze. Robert był pierwszą osobą z AA której zaufałem. Jestem mu za to bardzo wdzięczny. Zaleceniami Roberta po pozytywnie ukończonej przeze mnie terapii było znalezienie sponsora na wolności i uczęszczanie na mitingi. Tak zrobiłem i zaczęła się cudowna zmiana mojego życia. Jak to mówi mój sponsor: „Robert pięknie przygotował mu materiał a on teraz sobie rzeźbi”. Jestem prawie półtora roku na wolności. Dzięki AA zmieniłem swoje życie. Tak mi jest dobrze i tak chce żyć. Robertowi jestem wdzięczny za to, że otworzył i mi oczy i sprowokował moją głowę do myślenia. Teraz widzę prawdziwy świat a bycie dobrym człowiekiem naprawdę nie boli a wręcz przeciwnie – popłaca i bardzo ułatwia życie. Mam nadzieje, że Robert długo będzie miał możliwość pomagać potrzebującym. Z dumą mogę powiedzieć, że też to czynię a Bogu dziękuję, że poznałem Roberta.”

Paweł

„Wspomnienia z Rehabu… Miło wspominam terapię prowadzoną przez Ciebie – kameralna atmosfera sprzyjała otwieraniu się (i wszyscy w miarę ogarnięci). To zupełnie inaczej niż na odwykach państwowych… Nawet rozmowy prowadzone przy papierosie były merytoryczne, to było super! Jeśli chodzi o zajęcia prowadzone przez Ciebie – w odróżnieniu do bardzo dużej ilości terapeutów poznanych przeze mnie, Ty nacisk kładziesz na emocje i uczucia. Ze mną było ciężko, ale widziałem jak inni reagowali czasami płaczem, czasami śmiechem ale zawsze miało to jakiś cel i pozytywnie to na nich wpływało. U mnie się nie dało, bo tak po zastanowieniu chyba jednak wtedy jeszcze nie byłem na to gotowy. Bardzo dużym Twoim atutem jest to, że bardzo łatwo Cię polubić a dla mnie to też było ważne w leczeniu – łatwiej posłuchać takiej osoby. Dziękuję. Pozdrawiam.”

Maciej

„Robert Banasiewicz to nie tylko bardzo dobry i kompetentny terapeuta, ale również niezwykle ciepły i przyjazny człowiek. Jest cierpliwy i wczuwa się w problemy swoich podopiecznych. Jeśli trzeba potrafi być szczery do bólu, nie daje sobie wciskać kitu, mówi prawdę dosadnie choćby była bolesna, przez co wzbudza zaufanie i daje nadzieję na opanowanie choroby. Ma się wrażenie, że zależy mu na losie konkretnego człowieka. Jesteśmy mu wdzięczni za skuteczną pomoc naszemu synowi w wychodzeniu z uzależnienia od narkotyków. Syn zmienia się na lepsze z dnia na dzień. Robert jest dla niego prawdziwym autorytetem, jest zawsze gotowy do pomocy. Robert namówił nas na terapię rodzinną, która przynosi wymierne efekty w postaci polepszenia wzajemnych relacji w rodzinie. Dzięki za wszystko co zrobiłeś i dalej robisz dla naszej rodziny. Dziękujemy Bogu, że w obliczu problemów jakie nas dotknęły spotkaliśmy takiego człowieka jak Robert.”

Janusz