Wakacje. Zapisany obraz. Poprzedni wpis Opór i lęk przed zmianą... Następny wpis Zdrowienie po amerykańsku...

Wakacje. Co to takiego?

Właściwie to słowo: „wakacje” brzmi tu nieco nadmiarowo.

wakacje. terapia uzależnieńNadmiarowo w kontekście tego, czym były moje wakacje 2019 roku. W związku z wielkimi zmianami, jakie zaszły w moim życiu i jego otoczeniu od początku tego roku, to nie zanosiło się w ogóle, że jakikolwiek odpoczynek się wydarzy. Już w lutym zaskoczyły mnie Sątopy. Otóż przyszły do mnie całkiem znienacka. Nie planowałem tego, a jednak się wydarzyło. No i dobrze. A właściwie: No i dziękuję. Zanim dom-REHAB zaistniał jako miejsce docelowe i obecnie żyjące, był po prostu budynkiem i okolicznościami przyrody. Kiedy, zaczęliśmy prace, okazało się jak wielkie miało to być przedsięwzięcie. Właściwie to wracaliśmy tylko spać. Trawa, sad, pokoje, sala, kuchnia, łazienki. To wszystko wymagało ogromnego zaangażowania. W międzyczasie, jako otwarcie odbyła się III konferencja w dom-REHAB. To znów wyzwanie. Pośpiech i kompromisy. Te ostatnie to dla mnie niełatwa sprawa, bo ja nie chadzam na kompromisy. Tym razem musiałem.

dom-REHAB, przenosiny.

Dom stawał się z dnia na dzień. Tak się złożyło, że zakończenie roku szkolnego wypadło w dniu konferencji. No cóż. Tak czasem bywa. Kto miał być, ten był. Kto nie mógł, będzie innym razem. Bo wiadomo, że na tym nie poprzestaniemy. Później należało przenieść całe życie z Pustnik. To był logistyczny czad, ale jakoś to wszystko udało się po ogarniać. Nie takie rzeczy „robilim”. Wiele osób brało w tym udział i pewnie inne siły, o którym się „fizjologom nie śniło”. Nadal w dom-REHAB jest wiele do zrobienia. Niezła lekcja pokory. Lato zaczęło się wcześnie i zmęczenie zaczęło dawać o sobie znać.

Wakacje. Czas zacząć.

Wakacje z lotu ptakaW międzyczasie skończyłem 52 lata i tak to stała się okazja do wakacyjnego prezentu od mojej żony. Wyjazd w moje strony rodzinne. Znaczy do Kielc. Świat, przydreptał także na Mazury, łącząc je drogą lotniczą z Krakowem. Zanim, usiadłem wygodnie, należało wysiadać. Lot trwał 45 minut. To było zadziwiające. Potem już tylko samochodem do grodu nad Silnicą. Wiele zmieniło się moim mieście, w tym kilka rzeczy na lepsze. Kadzielnia staje się powoli wizytówką Kielc, a „Sienkiewka” przestaje nią być. Nad wszystkim dumnie wznoszą się Chęciny. Widać z daleka ten charakterystyczny zamek. Lubimy posiedzieć na rynku w Chęcinach przy podświetlonych ruinach. Choć właściwie coraz mniej tam ruin. Chęciny pięknieją, w przeciwieństwie do Kielc.

Chęciny.

Czas przyjrzeć się pewnej scence.

Wakacje. Chęciny. dom-REHABSzukając miejsca, by coś zjeść (daremnie, gdyż wszędzie króluje przenikliwy zapach piwa), stanąłem zadziwiony. Przy stoliku czworo dorosłych ludzi w oparach alkoholu i papierosów, a przy szczycie stołu, dziecina. Dziecina miała ze 3 lata. Dosunięta na takiej przystawce do stolika rodziców i ich przyjaciół. Przystawka wyposażona w coś przypominającego stolik. Na stoliku co? Naturalnie telefon komórkowy. Dziecko nie sprawia kłopotu, wpatrzone w ekranik z szybko zmieniającymi się obrazkami. Rodzice i znajomi zajęci rozmową szczęśliwi, że oto mogą rozmawiać o ważnych sprawach. Po gestach dzieciny można było się domyślić, że nie pierwszy już raz „jest grzeczna”. Paluszki ze znawstwem przewijały obrazki i klikały tu i ówdzie. Oczy szeroko otwarte wyjaśniały uśmiech na twarzyczce dzieciny. No i ten spokój. Święty spokój. Bo o to chodzi przecież. Żeby mieć święty spokój.

Społeczeństwo lekkostrawne.

Święty spokój.

W dzisiejszych czasach, na niego, jest duże zapotrzebowanie. Żyjemy w rzeczywistości kreowanej przez media. Budujemy społeczeństwo lekkostrawne. Brzydzimy się wysiłkiem i trudem. Rozwiązania, jeżeli są, to są łatwe. Chcemy, żeby było jedynie łatwo. Poświęcenie i rezygnacja z wygód nie wchodzą w grę. Społeczeństwo instant: dolej wody i gotowe. Nie w tym rzecz bym chciał kogoś pouczać jak ma wychowywać swoje dzieci lub jak spędzać czas wolny.

wakacje i dzieci. dom-REHABTo tylko zapisany obraz.

Przypomniała mi się jedynie pewna korespondencja. Nie była ona jedyna broń Boże. Ciągle dostaję podobne listy: „co mam zrobić? Mój trzyletni synek jada posiłki tylko przy telefonie, przy próbie odebrania medium, wścieka się i jest agresywne, krzyczy w niebogłosy”, „Jak mam oduczyć swoje dziecko od ciągłego wpatrywania się w ekran telefonu? Dodam, że ma 4 lata”. Czasem kończy mi się cierpliwość i odpisuję: „Podobnie jak Pani go/ją nauczyła tylko w przeciwnym kierunku”. Reasumując. Robimy rzeczy i chcemy by ktoś inny, poniósł ich konsekwencje. Ja nie muszę robić żadnych wyrzeczeń. Zastanawiam się tylko jakie jeszcze koszty poniesiemy, jako społeczeństwo, tej lekkostrawności. Oby nie niestrawność.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *