Social media czyli złudzenie spotkań Poprzedni wpis Gdzie jest moje dziecko? O... Następny wpis Depresja i uzależnienie...
Social media czyli złudzenie spotkań
Oceń ten artykuł

Media społecznościowe stały się wyznacznikiem obecnego stulecia. Pokoje rozmów, blogi wideo, sieci społecznościowe i pamiętniki to miejsca, gdzie ludzie spotykają się, rozmawiają, zaprzyjaźniają się i dzielą ważnymi szczegółami na temat swojego życia. Ponadto, sieć służy także do tworzenia swojego wizerunku medialnego, który nie ma nic wspólnego z rzeczywistym obrazem naszej osoby.

Media społecznościowe – korzystaj z nich z rozwagą

W mediach społecznościowych znajdziesz wiele ciekawych inspiracji, jak również masz szansę wykreować swoją markę kosmetyków, rozsławić swoje usługi czy nowo otwarty sklep online. Ponadto, możesz odnaleźć dawnych kolegów z klasy, nawet jeśli nie rozmawiasz z nimi od dawna, odszukać zagubionych po świecie krewnych lub sprawdzić, co dzieje się u niedawno poznanych sąsiadów. Social media posiadają ogromną siłę oddziaływania, ale z drugiej strony stanowią również wielkie zagrożenie.

Jest to miejsce idealne dla oszustów i osób, „zawodowo” zajmujących się wyłudzaniem danych i innych informacji personalnych. Dlatego też nie należy podawać nikomu żadnych istotnych informacji o swoim stanie majątkowym, statusie zawodowym czy przebytych chorobach. Ponadto, sieć to miejsce, gdzie grasują matrymonialni oszuści, nastawieni na „wyłapanie” potencjalnej ofiary, która zapewni im życie w  luksusie i dobrobycie.

Korzystanie z social mediów nie powinno pierwsza czynnością, którą wykonujemy tuż po przebudzeniu się. Tego typu wrażenie można odnieść obserwując vlogi niektórych youtuberek. Zdaje się, że ich życie oscyluje wokół social mediów. Fakt –  prowadzenie swojego fanpage’a stanowi zawód tych osób oraz zajęcie, za które otrzymują wynagrodzenie.

Dlatego też, tak bardzo zależy im na kreowaniu swojej marki – czyli wizerunku medialnego. Jednakże przeciętny zjadacz chleba nie ma potrzeby wykorzystywania social mediów do promowania własnej osoby, szczególnie, gdy nie służy to żadnemu wyższemu celowi, np. rozsławieniu sklepu czy własnej restauracji. Jeśli dana osoba nie może powstrzymać się od korzystania z social mediów, to oznacza, iż jest ona od nich uzależniona i nie potrafi egzystować bez przymusu sprawdzenia liczby lajków czy porozmawiania z kimś, przy pomocy wirtualnych czatów.

Uzależnienie to jest czasem tak silne, że w przypadku awarii routera czy całkowitego braku dostępu do Internetu, zdarzały się akty samookaleczania lub inne, drastyczne sposoby okazywania swojego przerażenia faktem, iż w danym momencie utraciło się dostęp do social mediów.

Zakładanie kont na Instagramie czy Facebooku nie jest niczym złym i nie może być uważane jako przejaw narcyzmu. Publikowanie swoich zdjęć czy dzielenie się ciekawymi pomysłami na spędzenie wolnego weekendu to bardzo przyjemna i niezobowiązująca rozrywka.

Słowo to, stanowi tutaj kluczowe odniesienie do tego, w jaki sposób powinno się traktować i postrzegać media społecznościowe. Ujmowanie ich w kategorii rozrywki pozwala na postrzeganie ich jako czegoś, co może być dodatkiem lub metodą relaksu po ciężkim dniu pracy czy też okazją do porozmawiania z dawno niewidzianą koleżanką. Jednakże, pojmowanie social mediów w kategorii swojego drugiego życia w wersji online, to nałóg, który należy jak najszybciej zdiagnozować z psychologiem.

Więcej przyjaciół online – mniejsze szanse na zdobycie kogoś w „realu”

Jeśli gubisz się w niezliczonych zaproszeniach pseudo przyjaciół i wiadomościach, w których znajdują się wyrazy wymuszonej serdeczności i chęci przesyłania postów w formie łańcuszka życzliwości, to warto zastanowić się nad sensem prowadzenia swojego konta. Tworząc kolejne fikcyjne profile, które w zupełności nie pokrywają się z przeżywaną przez nas rzeczywistością, mamy szansę zaimponować potencjalnemu , wirtualnemu przyjacielowi.

W rezultacie, jeśli dochodzi już do spotkań w realu, to osoby poznane w sieci są rozczarowane, a jeszcze bardziej przerażone tym, że zostały oszukane. Bardzo rzadko spotyka się kogoś online, który jest w 100% szczery i nie kreuje się na kogoś, kim nie jest w rzeczowości.

Dlatego też, zdaniem naukowców osoby, które nawiązują kontakty w social mediach pozostają na stopie „przyjacielskiej” tylko w wersji online. Raczej rzadko dochodzi do spotkań twarzą w twarz, ponieważ każda ze stron ma świadomość, że wiele tego, co opublikowało, nijak ma się z tym, co sobą reprezentuje.

Prawdopodobnie tylko 10- 20% osób jest w stanie szczerze i uczciwe prowadzić swoje konta społecznościowe. Reszta osób bazuje na utartych schematach i tworzy otoczkę osób szczęśliwych, spełnionych i pełnych energii, przez 365 dni w roku.

Poznanie danej osoby w rzeczywistości pozwala zauważać jej wady, głównie dlatego, że w kontakcie fizycznym nie sposób jest ukrywać wszystkich emocji czy zachowań. W sieci problem ten zostaje zniwelowany do minimum.

W czasie rozmowy można posiłkować się podpowiedziami innych osób lub też korzystać z gotowych szablonów odpowiedzi. Ponadto, zamieszczone zdjęcia czy wyretuszowane i specjalnie wyreżyserowane sytuacje uwidocznione w postach, nie odzwierciedlają tego, kim tak naprawdę jesteśmy.

Życie w social mediach to fikcja

Spędzając czas na poszukiwanie nowych kontaktów w sieci rzadko mamy czas, aby nawiązać prawdziwe i szczere relacje z osobami, które egzystują w naszym otoczeniu. Bywa, że latami nie zauważamy, że w naszym sąsiedztwie zamieszkuje bardzo interesująca sąsiadka czy osoba, która poszukuje możliwości nawiązania z nami relacji.

W social mediach każdy z nas szuka w innych użytkownikach czegoś, co sam nie posiada lub nie potrafi zdobyć. Walczymy z brakiem komunikacji międzyludzkiej, ale nie mamy nic przeciwko prowadzeniu pretensjonalnych i płytkich rozmów online.

Warto podkreślić, iż nie ma nic złego w utrzymywaniu kontaktu z przyjaciółmi i rodziną za pośrednictwem sieci społecznościowych, ale wiele osób wyznaje maksymę „im więcej znajomych, tym lepiej”. Powstaje wówczas pytanie, w jaki sposób osoba w ciągu roku mogła poznać aż 10000 znajomych?

Cóż, oczywiście nie są to prawdziwi przyjaciele, tylko osoby, których zaintrygował tylko nasz profil. Takie relacje to kolejny sposób na nieodpowiednie zwiększanie poczucia własnej wartości i karmienie własnej próżności. Nie ma tu emocjonalnego połączenia ani uczciwej rozmowy, ponieważ wirtualni przyjaciele w ogóle nas nie znają oraz nie potrafią nawiązać z nami prawidłowych relacji.

Współcześnie żyjący ludzie biorą udział w wyścigu szczurów oraz za wszelką cenę pragną osiągnąć wszystkie szczeble kariery zawodowej i zrealizować swoje wymarzone cele. Oczywiście, z takimi priorytetami nie ma czasu na nawiązywanie rzeczywistych kontaktów międzyludzkich. Z pomocą przychodzi sieć i jej możliwości.

Wirtualni przyjaciele są bardzo wygodni, ponieważ nie musimy spędzać z nimi czasu i możemy „wyłączyć” ich i zablokować, gdy już nie są nam potrzebni. Ta iluzja posiadania szerokiego grona znajomych to pozornie uczucie bycia akceptowanym i popularnym. Nie ma to nic wspólnego z prawdziwym życiem i prawidłowymi zasadami nawiązywania kontaktów międzyludzkich.

W rzeczywistości, która istnieje poza siecią, zdobycie przyjaciół jest trudne i wymaga dużo zaangażowania. W sieci wszystko odbywa się szybko. Wystarczy tylko dodanie kogoś do znajomych czy wysłanie mu zaproszenia. Dzięki temu, kolejna, mało znana nam osoba pojawia się na naszej liście, a my czujemy się bardziej „dowartościowani”.

 

Dodaj komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *