Przejdź do treści

Zrzutka na Metodę

zrzutka na "metodę"

Jak do tego doszło, że tak daleko zaszło?

Ano tak, to się jakoś znienacka rozwinęło w spore przedsięwzięcie. Nigdy nie myślałem, że coś takiego stworzę i będę zajmował się promocją – promocją mojego dzieła pod nazwą „książka”. No dobra, książeczka, bo ta publikacja będzie mogła zmieścić się do kieszeni. No, może nie każdej kieszeni, ale na pewno kieszeni plecaka bądź innej torby, którą można zabrać ze sobą w świat – ten świat bliższy i ten dalszy. Świat samorozwoju, spotkania ze sobą i oswajania samego siebie. No i pięknie. Niemniej okazało się, że „ideały to piękna rzecz, tylko siódma góra i siódma rzeka cholernie daleko” (cytat z Kabaretu Potem, z programu „Bajki dla potłuczonych”). O co chodzi z tymi górami i rzekami? Ano, o rzeczywistość. Chodzi o to, że „za darmo to wcale nie jest takie super”. Po pierwsze, gdy jest „za darmo”, to mało to szanuję, a po kolejne, gdy ja chcę czegoś od świata, to on, świat, też wystawia mi rachunek. Bardzo często spory jest  ten rachunek. Chciałbym żebym mógł płacić wdzięcznością, dobrym słowem, wzajemnym wsparciem. To też robię, ale świat chce monet. Niby o  tym wiedziałem, ale się zaskoczyłem i  tak :).

Nie ma płakania, jest działanie

„Metoda” to początkowo miała być taka zwykła, mała broszurka informująca co i jak w Rehabie. Miało być kilka fotek, wstęp, rozwinięcie i zakończenie, jak w szkole. Czysta prosta forma do pobrania jako PDF lub inny dokument tekstowy. No i była broszurka. Tyle, że ja zacząłem dodawać pojedyncze akapity, później rozdziały, a później to już poszło. Dziś to około 30 stron A4. Po złożeniu do ostatecznego rozmiaru może będzie z 60. To nadal nie jest powieść, ale nie miała to być powieść. Miała być pozycja dla tych, którzy mnie znają i dla pozostałych, gdyby chcieli mnie poznać. Chodzi mi oczywiście o dom-REHAB i proces terapeutyczny, który w nim prowadzę wraz z moimi współpracownikami. Tak, to ważne: współpracownikami. Gdyż tak jak w dom-REHAB nie ma pacjentów, tylko mieszkańcy domu, tak ja nie mam pracowników, tylko współpracowników. Taka forma ma oczywiście dobre i złe strony, ale cóż, ich nie ma?

Po co Metoda?

Bo w tych wszystkich zaburzeniach, z którymi się zmagam w domu REHAB, chodzi o słowa. Mają one wielką moc. Słowami zaklinam rzeczywistość mojego życia. Słowa niosą. Mają znaczenie. Powtarzane wciąż od nowa, codziennie, bełkotliwie, ze złością i nienawiścią, tworzą kryzysy i zakłamane obrazy siebie. Naładowane lękiem przed oceną i odrzuceniem, nakręcają lęk i odrzucenie. Dlatego należy składać nowe słowa w zdania, które odczarują te obrazy. „Jesteś wystarczająco dobry” – mówię do nich – „możesz być kim chcesz, tylko kim chcesz być?” – powtarzam wciąż. „Musisz zrobić tylko jedną rzecz, zmienić całe swoje życie”. Za setnym razem dociera. Najczęściej.

Po to „Metoda”, żeby mieć słowa przy sobie, żeby sięgać do nich, gdy potrzeba i powtarzać je. Żeby nie zapomnieć, żeby przekazać dalej, jeśli jest możliwość. Materia wymaga powtórzeń i systematyczności. Ta materia wymaga tego dużo.

A zatem Zrzutka na Metodę

O zrzutce myślało mi się z trudem. Nie lubię domagać się obdarowywania i chyba słabo to potrafię. Jasne, chciałem i chcę nadal wydać „Metodę”, ale prosić o kasę? Ehhhhhhhhhh.

Bardzo lubię zapracować na zapłatę, to tak. Lubię, bo lubię swoją pracę, lubię związany z nią wysiłek i poświęcenie. Czasem się coś nie udaje, wtedy cierpię. Czasem widzę odnowionych ludzi w ich życiach, wtedy mam satysfakcję. I nie zamieniłbym tego na nic i za żadne pieniądze. Tylko to proszenie o wsparcie…

Już na Patronite miałem opory (o Patronite napiszę kolejny tekst na blogu), a tu jeszcze tak wprost. To trudne dla mnie. Jeden argument mnie przekonał: „Tak czy tak wydam Metodę, to pewne, a jeśli ktokolwiek wpłaci na zrzutkę, będę miał od razu komu ją wysłać. Bo to przecież zawsze warto mieć klienta na swój produkt :). I to na początku emisji produktu.” Zatem jest zrzutka na Metodę. Dziękuję Mayu za jej przygotowanie i namawianie mnie na nią. Bez względu na wynik zrzutki, Metoda ukaże się na papierze, fizycznie, namacalnie. Moja w tym głowa.

Zakończenie i słów parę jako komentarz

Ludzie już wpłacają pieniądze. To zadziwiające. Jestem tak bardzo zaskoczony i tak bardzo wdzięczny, że nie wiem, co bardziej. No i jeszcze niepokój odczuwam, jeśli już mówię o odczuciach, niepokój: „Czy da radę?”. „Metoda” w sensie. Ale cóż, „Czy dam radę?” to pytanie, które przewija się przez całe moje życie, jako niepokój. Jednak jakoś daję radę.

Szanowni Państwo, którzy wspieracie mnie w moich działaniach – Dziękuję. Bądźcie zdrowi. Pozdrawiam.

Robert Banasiewicz.

10 komentarzy do “Zrzutka na Metodę”

  1. Da radę! Da! Ja to wiem i wielu innych ludzi, którzy znają Ciebie Robert też to wie. Metoda da radę. Da radę. Bo prawdziwa. Bo Twoja. Bo z realiów. Bo z miłości do człowieka. Bo z działania w stronę dobrego.
    Da radę. Ja to wiem!

  2. Dziękuję Kachno za Twoją aktywność także tutaj. Bądź zdrowa. I za słowa dziękuję. Biorę je z wdzięcznością.

      1. Robert Banasiewicz

        Dziękuje Pani Ewo. Bez względu na rezultat Zrzutki, książka i tak będzie. Pozdrawiam. Dużo zdrowia.

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

    Zapisz się do newslettera

    Zostawiając swój adres e-mail, na bieżąco otrzymujesz wszystkie nowości, które pojawią się na naszej stronie.

    dom-REHAB Robert Banasiewicz © 2024. Wszelkie prawa zastrzeżone. Polityka prywatności. Realizacja: Michał Ziółkowski.