Przejdź do treści

Zdrowienie, historia prawdziwa. 2 Mateusz

zdrowienie. historia prawdziwa. mateusz

Zdrowienie, historia prawdziwa. Mateusz

Początek

Było ciepłe, letnie popołudnie, kiedy po raz pierwszy przekroczyłem próg domu-REHAB. Słońce świeciło wysoko na niebie, a jego promienie tańczyły na zielonych liściach drzew otaczających budynek. Powinienem czuć spokój i nadzieję, ale zamiast tego czułem tylko pustkę i rozpacz. Byłem w najciemniejszym miejscu swojego życia, walcząc z nałogiem, który powoli, ale nieuchronnie, niszczył wszystko, co kiedykolwiek było dla mnie ważne.

Robert, założyciel „REHAB”, przywitał mnie na progu. Był to wysoki, postawny mężczyzna z głębokimi, przenikliwymi oczami, które zdawały się widzieć prosto przez moją fasadę. Jego uśmiech był ciepły, ale stanowczy, a jego dłoń, gdy podał mi ją na powitanie, była twarda i pewna.

„Mateusz, dobrze, że jesteś,” powiedział, a jego głos brzmiał jak balsam na moje zranione serce. „To miejsce jest dla ludzi takich jak ty, którzy potrzebują pomocy i chcą zmienić swoje życie.”

Zdrowienie-czas-start?

Nie byłem pewien, czy chcę zmienić swoje życie. W głębi duszy wiedziałem, że potrzebuję pomocy, ale moje ego i nałóg trzymały mnie w miejscu, w którym bałem się przyznać do słabości. Robert musiał widzieć moją wewnętrzną walkę, bo jego spojrzenie stało się jeszcze bardziej intensywne.

„W domu „REHAB” nikt nie jest zmuszany do niczego,” kontynuował. „Drzwi są zawsze otwarte. Możesz wyjść w każdej chwili. Ale jeśli zdecydujesz się zostać, musisz być szczery przede wszystkim wobec siebie.”

Szczerość wobec siebie. To było coś, czego brakowało mi od lat. Wpadłem w wir uzależnienia, bo nie mogłem znieść rzeczywistości. Alkohol był moim ucieczką, moim schronieniem przed bólem i samotnością. Ale teraz, stojąc przed Robertem, czułem, że nadszedł czas, aby stawić czoła swoim demonom.

Niewidzialny człowiek

Początkowe dni w „REHAB” były koszmarem. Czułem się jak cień, bez życia, bez celu. Każdy dzień był walką z samym sobą, a każda noc przynosiła koszmary przypominające mi o wszystkich błędach, jakie popełniłem. Wszyscy wokół mnie zdawali się radzić sobie znacznie lepiej. Patrzyłem na nich z zazdrością i gniewem, zastanawiając się, dlaczego ja nie mogę poczuć tego samego spokoju, co oni.

Robert obserwował mnie uważnie. Pewnego dnia, gdy siedziałem samotnie w ogrodzie, podszedł do mnie. „Mateusz, widzę, że zmagasz się z wieloma rzeczami,” powiedział, siadając obok mnie na ławce. „Ale musisz zrozumieć, że jesteś tu po to, aby się leczyć, nie aby się ukrywać.”

Jego słowa uderzyły mnie jak młot. Był pierwszym, który powiedział mi to wprost. Czułem, jak wzbiera we mnie gniew, ale jednocześnie coś w jego głosie sprawiło, że chciałem słuchać.

„Jesteś niewidoczny,” powiedział. „Jesteś przezroczysty. Ale to nie znaczy, że jesteś żaden. Musisz znaleźć sposób, aby stać się widocznym, najpierw dla siebie, a potem dla innych.”

Widzę Cię

Te słowa długo brzmiały w mojej głowie. Były jak mantra, którą powtarzałem sobie codziennie, próbując znaleźć sens w tym wszystkim. Zrozumiałem, że nie mogę dalej oskarżać świata za swoje problemy. Musiałem przyznać się przed sobą, że to ja pozwoliłem, aby nałóg przejął kontrolę nad moim życiem.

Codzienne sesje terapeutyczne były trudne, ale powoli zaczynałem dostrzegać ich wartość. Robert i inni terapeuci pomagali mi zrozumieć, skąd wzięły się moje problemy i jak mogę z nimi walczyć. Ale najważniejsze było wsparcie innych domowników. Ludzie, którzy przeszli przez podobne piekło jak ja, stali się moimi przyjaciółmi i mentorami. W ich towarzystwie czułem się bezpiecznie, akceptowany i rozumiany.

Nie marnuj życia, odważ się i zrób pierwszy krok nim będzie za późno!

Rozmowa nie jest w żadnym wypadku zobowiązująca, nic nie tracisz a możesz odmienić swoje życie lub życie bliskiej Ci osoby.

Z czasem zacząłem otwierać się na ludzi. Uczyłem się na nowo, jak rozmawiać, jak słuchać, jak być obecnym. Każdego dnia starałem się być lepszą wersją siebie. Wiedziałem, że droga przede mną jest długa i trudna, ale po raz pierwszy od wielu lat czułem, że mam na nią siłę.

Najtrudniejsze były momenty, kiedy musiałem stawić czoła swoim demonom twarzą w twarz. Wspomnienia błędów i krzywd, które wyrządziłem innym, były jak ciernie wbijające się w moje serce. Ale Robert nauczył mnie, że pokora i szczerość wobec siebie to klucz do uzdrowienia. Musiałem pogodzić się z przeszłością, aby móc iść naprzód.

Historia własna

Jednym z najważniejszych momentów w mojej terapii była rozmowa z Robertem o jego własnej historii. Opowiadał mi o swoich zmaganiach, o swoich upadkach i o tym, jak udało mu się z nich podnieść. Jego siła i determinacja były dla mnie inspiracją. Zrozumiałem, że jeśli on mógł to zrobić, to i ja mam szansę na zmianę.

Przez te dwa miesiące w „REHAB” nauczyłem się, że największym wrogiem nie jest alkohol, ale ja sam. Musiałem zmienić swoje myślenie, swoje podejście do życia. Musiałem przestać uciekać i zacząć walczyć. Walczyć o siebie, o swoje życie, o swoją przyszłość.

Dziś, patrząc wstecz, widzę, jak daleko zaszedłem. Wciąż mam przed sobą długą drogę, ale teraz wiem, że nie jestem sam. Mam wsparcie ludzi, którzy mnie rozumieją, mam narzędzia, które pomogą mi walczyć z nałogiem, i przede wszystkim, mam wiarę w siebie.

Podsumowanie

Ta historia nie kończy się magicznym rozwiązaniem wszystkich problemów. Nałóg to walka, która trwa każdego dnia. Ale teraz wiem, że jestem silniejszy. I wiem, że nie chcę wrócić do stanu, w jakim byłem, kiedy Robert zobaczył mnie po raz pierwszy.

Mateusz, opowiadając swoją historię, miał łzy w oczach, ale był to wyraz wdzięczności i nadziei. Wiedział, że to dopiero początek jego nowej drogi, ale był gotów stawić czoła każdemu wyzwaniu, które życie mu przyniesie. Bo teraz miał w sobie siłę, której brakowało mu przez tak długi czas. I wiedział, że nie jest już sam.

[Tekst oryginalny edytowałem w celu ukrycia tożsamości.]

Pozdrawiam. Robert Banasiewicz. Ośrodek terapii uzależnień dom-REHAB.

Przeczytaj inne historie prawdziwe.

sklep-REHAB Robert Banasiewicz

Sklep-REHAB. Kliknij obrazek powyżej, żeby przenieść się na stronę sklepu.

 

Samopolecajki

W tym miejscu kilka moich samopolecajek:

Napisz komentarz, żeby artykuły mogły żyć sobie życiem pełnym i nieustającym. Przewiń stronę i wpisz w okienku.

Nie marnuj życia, odważ się i zrób pierwszy krok nim będzie za późno!

Rozmowa nie jest w żadnym wypadku zobowiązująca, nic nie tracisz a możesz odmienić swoje życie lub życie bliskiej Ci osoby.

Dopisz się do newslettera, żebyś mógł otrzymywać nowe teksty, zanim inni o nich się dowiedzą. Niczego nie przegapisz. Przewiń stronę i dodaj swój e-mail do newslettera.

Wejdź na patronite.pl i zostań Patronem. Wiele moich projektów uda mi się realizować dzięki wsparciu ludzi. Wystarczy kliknąć baner poniżej.

Wspieraj Autora na Patronite

A jeśli spodobało Ci się to, co napisałem i masz chęć postawić mi kawę bądź kawałek pizzy, nie powstrzymuj tej głębokiej potrzeby. Będzie mi także bardzo miło, jeśli zwyczajnie przybijesz piątkę.  Kliknij przycisk Suppi.

Zdrowienie, historia prawdziwa. 2 Mateusz button

Udostępnij ten tekst w swoich mediach społecznościowych.

7 komentarzy do “Zdrowienie, historia prawdziwa. 2 Mateusz”

  1. Dostrzegam literackie pióro opowiadacza. Szacunek za szczerość. Chyba nie ma niczego równie ważnego od miłości, jak szczerość, wobec siebie samego, a to z kolei wymaga odwagi. Zwroty „Widzę Cię”, „Dobrze, że jesteś!” – wytrychy serca. Ważna historia Mateusza. Inspirująca.

    1. Czytanie o tym, jak ludzie postanawiają się zmienić każdego dnia, ciężką i mozolną pracą nad sobą, ” patrząc sobie na ręce”, kierując,
      nie, zarządzając ❗️ swoimi myślami, determinują mnie: ja też mogę 💪
      Pozdrawiam serdecznie Mateusza.

      1. Robert Banasiewicz

        Kurka Aldi jesteś niesamowita w tych komentarzach. Dziękuje Ci za każdy z nich, one ożywiają moje pisanie. Dziękuje i kłaniam się w pas.

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

    Zapisz się do newslettera

    Zostawiając swój adres e-mail, na bieżąco otrzymujesz wszystkie nowości, które pojawią się na naszej stronie.

    dom-REHAB Robert Banasiewicz © 2026. Wszelkie prawa zastrzeżone. Polityka prywatności. Realizacja: Michał Ziółkowski.