Zdrowienie. Historia prawdziwa 5. Mariusz.
Dlaczego ważne jest szukanie pomocy terapeutycznej: Moja historia i motywacja
Witam Was serdecznie na blogu naszego ośrodka terapii uzależnień. Dzisiaj chciałbym podzielić się z Wami moją osobistą historią i motywacją do szukania pomocy terapeutycznej. Mam nadzieję, że moja opowieść będzie dla Was inspiracją i dowodem na to, że zawsze warto walczyć o swoje zdrowie i lepsze życie.
Moja przygoda z uzależnieniem zaczęła się, jak to często bywa, niewinnie. Byłem młody, ciekawy świata i pełen energii. Niestety, wpadłem w złe towarzystwo, które miało ogromny wpływ na moje późniejsze decyzje. Początkowo wydawało mi się, że kontroluję sytuację, jednak z czasem okazało się, że to substancja przejęła kontrolę nade mną.
Fazy uzależnienia
Faza 1: Eksperymentowanie z substancją
Wszystko zaczęło się od niewinnych prób. Znajomi namawiali mnie do spróbowania różnych używek. Na początku były to papierosy i alkohol, później przyszedł czas na narkotyki. Byłem przekonany, że mam pełną kontrolę nad sytuacją, że to tylko chwilowa zabawa. Jednak szybko okazało się, że substancje te zaczynają odgrywać coraz większą rolę w moim życiu.
Faza 2: Uzależnienie się od substancji
Z czasem zacząłem coraz częściej sięgać po używki. Początkowe eksperymentowanie przerodziło się w regularne stosowanie. Każdy dzień zaczynałem i kończyłem od dawki substancji. W tym momencie straciłem kontrolę nad swoim życiem. Nie mogłem funkcjonować bez kolejnej porcji narkotyku. Moje relacje z rodziną i przyjaciółmi zaczęły się psuć, a ja sam stawałem się coraz bardziej wyalienowany.
Faza 3: Narastające problemy i konsekwencje
W końcu nadeszły poważne problemy. Straciłem pracę, a moje zdrowie zaczęło się pogarszać. Miałem poważne problemy finansowe, a długi narastały. Zacząłem kraść, by zdobyć pieniądze na kolejną dawkę. Moje życie stało się piekłem. Nie widziałem żadnej nadziei na poprawę. Każdy dzień był walką o przetrwanie.
Fazy zdrowienia
Faza 1: Przyznanie się do problemu
Przełomowy moment nadszedł, gdy dotarło do mnie, że jestem uzależniony i nie potrafię sam sobie z tym poradzić. Było to dla mnie bardzo trudne, ale jednocześnie kluczowe dla mojego zdrowienia. Zrozumiałem, że muszę przyznać się do swojego problemu i zacząć szukać pomocy.
Faza 2: Poszukiwanie pomocy i terapii
Postanowiłem zwrócić się o pomoc do specjalistów. Trafiłem do ośrodka terapii uzależnień, gdzie spotkałem ludzi, którzy naprawdę chcieli mi pomóc. Terapeuci pomogli mi zrozumieć, skąd wzięło się moje uzależnienie i jak mogę nad nim pracować. Terapia była dla mnie ogromnym wyzwaniem, ale jednocześnie dawała mi nadzieję na lepsze jutro.
Faza 3: Zmiana stylu życia i nawigowanie przez trudności
Po zakończeniu terapii wiedziałem, że czeka mnie jeszcze długa droga. Musiałem zmienić swój styl życia i nauczyć się radzić sobie z trudnościami bez sięgania po substancje. Było to niezwykle trudne, ale dzięki wsparciu rodziny i przyjaciół oraz regularnym sesjom terapeutycznym udało mi się przetrwać najtrudniejsze chwile. Dziś jestem trzeźwy i cieszę się każdym dniem.
Wyzwalacze
Wpływ środowiska i towarzystwa
Jednym z najważniejszych wyzwań, przed którymi stanąłem w procesie zdrowienia, było unikanie sytuacji i osób, które mogłyby mnie skłonić do sięgnięcia po substancję. Musiałem zerwać kontakty z dawnymi znajomymi, którzy nadal używali narkotyków, i znaleźć nowe towarzystwo, które wspierało moje zdrowienie.
Negatywne emocje i stres
Wielokrotnie musiałem radzić sobie z negatywnymi emocjami i stresem, które były jednymi z głównych wyzwalaczy mojego uzależnienia. Nauczyłem się nowych technik radzenia sobie z emocjami, takich jak medytacja i terapia poznawczo-behawioralna, które pomogły mi kontrolować swoje uczucia i nie sięgać po używki w trudnych momentach.
Nie marnuj życia, odważ się i zrób pierwszy krok nim będzie za późno!
Rozmowa nie jest w żadnym wypadku zobowiązująca, nic nie tracisz a możesz odmienić swoje życie lub życie bliskiej Ci osoby.
Okazje i sytuacje, które prowokują do sięgnięcia po substancję
Musiałem również unikać miejsc i sytuacji, które mogłyby mnie skłonić do sięgnięcia po narkotyki. Było to trudne, zwłaszcza na początku, gdy wiele codziennych czynności kojarzyło mi się z używaniem substancji. Z czasem nauczyłem się rozpoznawać te sytuacje i unikać ich, co było kluczowe dla utrzymania trzeźwości.
Sygnały ostrzegawcze nawrotu choroby
Wzrost niezdrowych zachowań i nawyków
W trakcie zdrowienia nauczyłem się rozpoznawać sygnały ostrzegawcze nawrotu choroby. Jednym z nich był wzrost niezdrowych zachowań i nawyków, takich jak izolowanie się od bliskich czy powrót do dawnych, destrukcyjnych wzorców myślenia. Dzięki terapii nauczyłem się, jak radzić sobie z tymi sygnałami i nie pozwalać im na przejęcie kontroli nad moim życiem.
Pogorszenie samopoczucia emocjonalnego
Kolejnym sygnałem ostrzegawczym było pogorszenie samopoczucia emocjonalnego. Kiedy zaczynałem czuć się przygnębiony lub zły, wiedziałem, że muszę natychmiast podjąć działania, by nie dopuścić do nawrotu. Rozmawiałem z terapeutą, sięgałem po wsparcie rodziny i znajomych oraz stosowałem techniki relaksacyjne, które pomagały mi wrócić do równowagi.
Nawracające myśli o substancji
Nawracające myśli o substancji były dla mnie największym wyzwaniem. Często pojawiały się w najmniej oczekiwanych momentach i trudno było mi się od nich uwolnić. Dzięki terapii nauczyłem się, jak radzić sobie z tymi myślami i nie pozwalać im na wpływanie na moje decyzje. Stosowałem różne techniki, takie jak mindfulness i techniki poznawczo-behawioralne, które pomogły mi kontrolować moje myśli i nie poddawać się pokusie.
Dziennik uczuć, dziennik głodu
Zapisywanie emocji i myśli związanych z uzależnieniem
Jednym z narzędzi, które pomogły mi w procesie zdrowienia, był dziennik uczuć. Każdego dnia zapisywałem swoje emocje i myśli związane z uzależnieniem. Pomogło mi to lepiej zrozumieć, co wywołuje moje pragnienie sięgnięcia po substancję i jak mogę temu zapobiec. Dziennik stał się dla mnie cennym źródłem wiedzy o sobie samym i moich potrzebach.
Śledzenie i zrozumienie sygnałów głodu substancji
Oprócz dziennika uczuć prowadziłem również dziennik głodu. Zapiski te pomagały mi śledzić momenty, w których pojawiało się pragnienie sięgnięcia po substancję, oraz analizować, co je wywołało. Dzięki temu mogłem lepiej zrozumieć swoje nawyki i unikać sytuacji, które mogłyby prowadzić do nawrotu. Prowadzenie dziennika głodu było dla mnie kluczowym elementem w procesie zdrowienia i utrzymania trzeźwości.
Dzięki terapii, wsparciu bliskich i pracy nad sobą udało mi się wyjść z uzależnienia. Dziś wiem, że szukanie pomocy terapeutycznej było najlepszą decyzją w moim życiu. Moja historia jest dowodem na to, że każdy może wyjść z uzależnienia, jeśli tylko zdecyduje się na walkę o swoje zdrowie i lepsze jutro. Warto szukać pomocy i nie bać się zmieniać swojego życia na lepsze.
Pozdrawiam. Robert Banasiewicz. Ośrodek terapii uzależnień dom-REHAB.

Sklep-REHAB. Kliknij obrazek powyżej, żeby przenieść się na stronę sklepu.
Nie marnuj życia, odważ się i zrób pierwszy krok nim będzie za późno!
Rozmowa nie jest w żadnym wypadku zobowiązująca, nic nie tracisz a możesz odmienić swoje życie lub życie bliskiej Ci osoby.
Przeczytaj także inne historie prawdziwe.
Samopolecajki
W tym miejscu kilka moich samopolecajek:
Napisz komentarz, żeby artykuły mogły żyć sobie życiem pełnym i nieustającym. Przewiń stronę i wpisz w okienku.
Dopisz się do newslettera, żebyś mógł otrzymywać nowe teksty, zanim inni o nich się dowiedzą. Niczego nie przegapisz. Przewiń stronę i dodaj swój e-mail do newslettera.
Wejdź na patronite.pl i zostań Patronem. Wiele moich projektów uda mi się realizować dzięki wsparciu ludzi. Wystarczy kliknąć baner poniżej.
A jeśli spodobało Ci się to, co napisałem i masz chęć postawić mi kawę bądź kawałek pizzy, nie powstrzymuj tej głębokiej potrzeby. Będzie mi także bardzo miło, jeśli zwyczajnie przybijesz piątkę. Kliknij przycisk Suppi.
Udostępnij ten tekst w swoich mediach społecznościowych.

2020 – 2023 – córka pod wsparciem psychologicznym. Lęk o jej zdrowie. Lęk o jej życie. Kryzysy. Nieprzespane noce. Stan czuwania. Działanie. Stosy przeczytanych książek, artykułów, wysłuchanych audycji, webinarów, konsultacji. Walka z czasem, emocjami. Setki przejechanych kilometrów. Litry wylanych łez. Niezliczone rozmowy wspierające. Niezliczone godziny milczenia. Cotygodniowe spotkania z psychologiem, wizyty u specjalistów, pobyty w szpitalach, diagnostyka. Leczenie. Suplementacja. Bioenergoterapia. Kosztów nawet nie jestem w stanie skalkulować.
Nie widzę zmiany. Smutek w oczach. Krew. Samotność. Izolacja. Cisza. Bezradność. Poczucie beznadziejności. Strach o każdy następny dzień.
2024 Dom – Rehab – córka pod wsparciem terapeutycznym Roberta. 8 tygodni. Trzęsienie ziemi. Stop myślom suicydalnym. Stop autoagresji. Powrót chęci do życia. Powrót chęci do działania i nauki. Przywrócona wiara w siebie. Przywrócona ciekawość świata. Uspokojenie głowy. Świadomość. Śmiech. Muzyka. Śpiew. Umiejętność nazywania i wyrażania emocji. Plany. Marzenia. Nawiązywanie relacji rówieśniczych. ZDROWIENIE – córki i całej rodziny. Dalsze oddziaływania terapeutyczne – cotygodniowe spotkania online byłych domowników. Niesamowita grupa wsparcia dla rodzin – Połączeni – spotkania zoom, co dwa tygodnie, zloty raz w roku. Drzwi i serca w Domu – Rehab otwarte 24/7. Kompleksowy system wsparcia terapeutycznego. Nie wierzyłam.
A te wszystkie zmiany się dzieją. Dziękuję R.
WOW. Dziękuje za to świadectwo. Bardzo ważna historia. Dziękuję, że nadal mogę ją obserwować i uczestniczyć w niej. Pozdrawiam i dziękuje za komentarz.
Ta historia to prawdziwa harówka. Uważna. Wytężona. Trudna. Cały czas patrzenie, przyglądanie, obserwowanie, odczytywanie siebie. Zakładam, że w stresie i niepewności.
Pozdrawiam serdecznie Mariusza, trzymam kciuki🤞
3 lata pracy psychologicznej vel 8 tygodni terapii w Domu – Rehab. To jest dopiero świadectwo. Twoje Robert.
Dziękuję za komentarz. 😀 Bądź zdrowa.
Zdrowienie piękna historia prawdziwa. Natomiast komentarz wywołał u mnie wspomnienia tych przejechanych kilometrów i gotowość, ciągle w blokach startowych. Tak nawiasem mówiąc schowałam je do piwnicy zupełnie niedawno, jakieś 4-5 lat temu, chociaż może nie do końca, bo nie na śmietnik (te bloki startowe).
Dobry materiał. Fajnie wszystko usystematyzowane. Moje życie również odmieniło się dzięki Rehabowi. Do dziś pamiętam nauki Roberta. Cieszę się, że po wyjściu mam możliwość dalej być w kontakcie dzięki cotygodniowym spotkaniom na zoom, zlotom i że kiedy bym potrzebowała, drzwi Rehabu zawsze są dla mnie otwarte, jak w prawdziwym domu. Bo Rehab to jest prawdziwy dom.
Bądź zdrowa. Fajnie, że Jesteś. Dziękuje za komentarz. Drzwi nadal otwarte i Zlot się zbliża.