Święta spędzone w ośrodku terapii – kiedy Boże Narodzenie staje się czasem odnowy
Święta Bożego Narodzenia kojarzą się z ciepłem domowego ogniska, rodzinną atmosferą, zapachem choinki i piernika. W idealnym świecie to czas pełen radości i spokoju. Ale życie, jak dobrze wiemy, dalekie jest od idealnego scenariusza. Dla wielu osób święta mogą stać się momentem konfrontacji z samotnością, uzależnieniem czy niewyjaśnionymi konfliktami rodzinnymi.
Dlatego w ośrodkach terapii, takich jak dom-REHAB, Boże Narodzenie ma szczególny wymiar. Z perspektywy terapeuty i osoby prowadzącej zespół terapeutyczny widzę, że ten czas – mimo pozornie trudnych okoliczności – może stać się przełomowy. Chcę dziś opowiedzieć, jak wyglądają święta w ośrodku terapii, co one znaczą dla jego mieszkańców i dlaczego nierzadko to właśnie tutaj, wśród „obcych ludzi”, znajdują coś, co później nazywają domem.
Święta – symboliczne „zatrzymanie” terapii, ale nie procesu
Terapia jest procesem. Długim, wymagającym, czasem bolesnym, ale zawsze ukierunkowanym na rozwój i zmianę. Święta wprowadzają pewne „zatrzymanie” w tym procesie, ale to wcale nie oznacza przerwy. Po prostu praca nad sobą przybiera wtedy inną formę. Boże Narodzenie staje się momentem refleksji, podsumowań i uświadomienia sobie, co zostało już osiągnięte.
W czasie terapii wiele osób konfrontuje się z pytaniami:
•Kim jestem?
•Dlaczego tak długo uciekałem/uciekałam przed sobą i innymi?
•Co dalej?
Święta, które większości z nas kojarzą się z byciem „razem”, stawiają przed uczestnikami terapii jeszcze jedno trudne pytanie: Z kim jestem naprawdę? W ośrodku, gdzie relacje oparte są na autentyczności i wzajemnym wsparciu, odpowiedź na to pytanie często staje się bardzo klarowna.
Codzienność świąt w ośrodku – między tradycją a terapeutycznym przesłaniem
Może zaskoczę niektórych, ale w ośrodku terapii święta nie muszą być smutne. Nie są też sztucznie celebrowane. Staram się, żeby miały one swoją tradycję, ale w zgodzie z tym, co dla mieszkańców jest możliwe i autentyczne.
Wspólne przygotowania – namiastka „normalności”

Święta zaczynają się już kilka dni wcześniej. Podobnie jak w tradycyjnym domu, także u nas pojawia się choinka, światełka, wspólne przygotowanie posiłków. Gotowanie pierogów, pieczenie ciast – te proste czynności, które wydają się „zwyczajne”, nabierają nowego znaczenia. Niektórzy po raz pierwszy od lat spędzają te chwile bez alkoholu czy narkotyków.
Podczas wspólnych przygotowań wracają wspomnienia – czasem dobre, czasem bolesne. Terapia nie przestaje działać. Wtedy pojawia się przestrzeń na rozmowy o przeszłości, o tym, co święta znaczyły kiedyś, co straciliśmy i co chcemy odbudować.
Wigilia – czas na nową narrację
Wieczór wigilijny w ośrodku jest inny. To nie miejsce, gdzie „wszyscy muszą być szczęśliwi” albo grać role, które przez lata przypisywała im sytuacja, w której żyli. Tutaj każdy może być sobą – nawet jeśli to oznacza łzy, niepokój czy niepewność.
Jednocześnie dzieje się coś ważnego – ludzie, którzy jeszcze kilka tygodni wcześniej bali się bliskości, dzielą się opłatkiem, składają sobie życzenia i dziękują. Nie za prezenty, nie za materialne rzeczy, ale za obecność. Czasami za jedno dobre słowo.
To wieczór pełen symboliki:
•Puste miejsce przy stole – dla wielu symbolizuje utracone relacje, ale też nadzieję, że ktoś bliski jeszcze kiedyś do nich powróci.
•Dzielona kolacja – jest wyrazem wspólnoty, nawet jeśli każdy na początku czuje się niepewnie.
•Przebaczenie – niekoniecznie innym, ale sobie. Uczę się akceptacji i tego, że mam prawo zacząć od nowa.
Samotność wśród ludzi i prawdziwe więzi
Paradoksalnie, wiele osób mówi, że pierwszy raz nie czują się „samotni wśród ludzi”. Bo w domu-REHAB trudno udawać. Tu nie trzeba mówić: „Wszystko jest dobrze”, kiedy serce krzyczy coś zupełnie innego.
W trakcie świąt często obserwuję, jak między mieszkańcami rodzi się solidarność. Pomagają sobie, słuchają i rozumieją – nie przez współczucie, ale dlatego, że mają podobne doświadczenia.
Nie marnuj życia, odważ się i zrób pierwszy krok nim będzie za późno!
Rozmowa nie jest w żadnym wypadku zobowiązująca, nic nie tracisz a możesz odmienić swoje życie lub życie bliskiej Ci osoby.
„Święta bez alkoholu? To niemożliwe” – przełamywanie schematów
Dla wielu uzależnionych alkohol staje się nieodłącznym „towarzyszem” świąt – niezależnie od tego, czy jego obecność jest wynikiem tradycji rodzinnych, presji społecznej, czy osobistej potrzeby ucieczki od napięcia i trudnych emocji. W naszej kulturze picie alkoholu podczas świąt jest często wręcz normą, czymś tak oczywistym, jak karp na wigilijnym stole.
Wielu spośród przyjeżdżających do ośrodka terapii, ma za sobą lata funkcjonowania w schemacie: święta = alkohol. I nie chodzi tylko o lampkę wina „do kolacji” – chodzi o mus, o sposób na przetrwanie tego czasu, który w teorii powinien być spokojny i radosny.
•„Bez alkoholu nie zniosę tych rozmów” – mówi ktoś, kto od lat unikał rodzinnych napięć dzięki szklance wódki.
•„Trzeźwe święta? Nie ma mowy, wszyscy będą mnie wypytywać, dlaczego nie piję” – to z kolei obawa tych, którzy boją się oceny i niezrozumienia.
•„Wszyscy piją, więc co mam robić?” – dodaje ktoś inny, wskazując na presję otoczenia, która potrafi być przytłaczająca.
Alkohol w czasie świąt staje się narzędziem tłumienia emocji: bólu, smutku, gniewu, ale także samotności. Nikt nie uczył nas, jak przeżywać te trudne uczucia inaczej.
Pierwsze trzeźwe święta – wyzwanie i nadzieja
Przełamanie schematu „świąt z alkoholem” nie jest proste. To jedno z najtrudniejszych doświadczeń, z jakimi mierzą się uczestnicy terapii, szczególnie jeśli przez lata picie było dla nich częścią rytuału – niemal jak tradycyjna kolęda czy dwanaście potraw.
Dlatego ważnym jest, aby przygotować się do tego momentu. Rozmawiamy o tym, jakie myśli i uczucia mogą się pojawić. Warto zrozumieć, że pierwsze trzeźwe święta nie muszą być „perfekcyjne” – nie chodzi o to, żeby było idealnie. Chodzi o świadomość i przeżycie ich w pełni, bez ucieczki w destrukcję.
Dla wielu te pierwsze święta w abstynencji są jak odkrycie nowego świata:
•„Nareszcie wszystko pamiętam” – mówią ci, którzy w końcu spędzają czas w pełni świadomie, a nie w zamroczeniu.
•„Okazało się, że mogę rozmawiać z ludźmi bez alkoholu” – to zaskoczenie dla tych, którzy całe życie traktowali picie jako „klej” społecznych interakcji.
•„To nie było łatwe, ale jestem z siebie dumny” – te słowa pojawiają się bardzo często. W trzeźwości rodzi się siła i poczucie sprawczości.
To nie znaczy, że jest łatwo. Wielu zmaga się z głębokim smutkiem czy poczuciem straty – bo święta bez alkoholu oznaczają konfrontację z tym, co trudne: z brakiem relacji, samotnością, niespełnionymi oczekiwaniami. Ale to właśnie ta konfrontacja staje się punktem przełomowym.
Odzyskanie świąt – krok po kroku
W czasie terapii poznaję nowe, zdrowsze sposoby przeżywania emocji i radzenia sobie z trudnymi momentami. Święta w ośrodku są doskonałym „laboratorium” tych umiejętności.
Rozpoznanie i nazwanie emocji
Uczę się tego, co czuję – gniew, smutek, lęk, czy może radość i wdzięczność? Alkohol tłumił te uczucia przez lata, dlatego początkowo mogą wydawać się przytłaczające. W bezpiecznym środowisku terapii uczę się, że można je przeżyć i nie uciekać przed nimi.
Nowe tradycje
Nowe rytuały – wspólne pieczenie, dekorowanie choinki czy dzielenie się opłatkiem stają się symbolem wspólnoty i bliskości, ale już bez alkoholu. To budowanie nowej, trzeźwej narracji wokół świąt.
Budowanie relacji opartych na autentyczności
Wielu odkrywa, że relacje nie muszą być „zalewane” alkoholem. Doświadczają prawdziwych rozmów i zrozumienia – czegoś, czego być może nigdy wcześniej nie doświadczyli.
Planowanie i strategia na przyszłość
Święta spędzone w ośrodku to także przygotowanie do kolejnych trzeźwych świąt „w świecie zewnętrznym”. Rozmawiamy o strategiach radzenia sobie z pokusami i presją społeczną.
„Bez alkoholu święta są pełniejsze”
Najważniejsze, co wynoszą z tych doświadczeń, to świadomość, że życie w trzeźwości nie jest „pustką” czy „wyrzeczeniem”. Wręcz przeciwnie – trzeźwe święta są pełniejsze. Pełniejsze rozmów, pełniejsze wspomnień, pełniejsze prawdziwych emocji.
Po latach ucieczek, ukrywania się i tłumienia uczuć, odkrywają, że:
•Mogą czuć – nawet jeśli czasem jest to smutek.
•Mogą być obecni – naprawdę, z całym sobą.
•Mogą doświadczać radości – autentycznej, a nie wymuszonej przez alkohol.
Dla wielu to doświadczenie staje się fundamentem na przyszłość. Bo kiedy przeżywam święta „bez” i widzę, że mogę to zrobić, zaczynam wierzyć, że zmiana jest możliwa.
Podsumowanie – święta jako symbol odnowy
Kiedy myślę o świętach spędzonych w domu-REHAB, widzę coś więcej niż smutną historię o „straconym czasie”. Widzę ludzi, którzy właśnie tu, w tym nietypowym miejscu, odzyskują nadzieję.
Nie marnuj życia, odważ się i zrób pierwszy krok nim będzie za późno!
Rozmowa nie jest w żadnym wypadku zobowiązująca, nic nie tracisz a możesz odmienić swoje życie lub życie bliskiej Ci osoby.
•Uczą się, że bliskość nie oznacza „zagrożenia”.
•Doświadczają, że można być autentycznym i akceptowanym.
•Przełamują schematy, które niszczyły ich życie przez lata.
Święta spędzone w ośrodku terapii to nie tylko czas odpoczynku od codziennych zajęć. To głęboko symboliczny moment, w którym uświadamiam sobie, że nie jestem już sam. To tu, wśród „obcych”, znajduję nową rodzinę – ludzi, którzy widzą moje prawdziwe „ja” i wciąż chcą dzielić ze mną stół, opłatek i dobre słowo.
Może właśnie dlatego, kiedy pytam o wspomnienia ze świąt w ośrodku, tak wielu mówi: „To były moje pierwsze prawdziwe święta”. I w tych słowach mieści się wszystko.
Pozdrawiam Robert Banasiewicz. Ośrodek terapii uzależnień dom-REHAB
Samopolecajki
W tym miejscu kilka moich samopolecajek:
Napisz komentarz, żeby artykuły mogły żyć sobie życiem pełnym i nieustającym. Przewiń stronę i wpisz w okienku.
Dopisz się do newslettera, żebyś mógł otrzymywać nowe teksty, zanim inni o nich się dowiedzą. Niczego nie przegapisz. Przewiń stronę i dodaj swój e-mail do newslettera.
Wejdź na patronite.pl i zostań Patronem. Wiele moich projektów uda mi się realizować dzięki wsparciu ludzi. Wystarczy kliknąć baner poniżej.
A jeśli spodobało Ci się to, co napisałem i masz chęć postawić mi kawę bądź kawałek pizzy, nie powstrzymuj tej głębokiej potrzeby. Będzie mi także bardzo miło, jeśli zwyczajnie przybijesz piątkę. Kliknij przycisk Suppi.
Udostępnij ten tekst w swoich mediach społecznościowych.


„Dom Rehab”, prawdziwy DOM, gdzie wstyd i „maski” zostawiasz przed drzwiami wejściowymi, gdzie nareszcie możesz znaleźć prawdziwego siebie i NIE jesteś sam.
Muszę przyznać, że opis świąt w dom- Rehab, powinien rozwiać wiele wątpliwości u osób, które podjęły terapię w okresie okołoświątecznym lub planują to zrobić, jak i u ich bliskich. Oddalenie od komercji, prawdziwe wsłuchanie się w siebie, bycie wśród ludzi mierzących się z podobnymi trudnościami może być wypadkową ważnych życiowych zmian.
Był 28 grudnia, gdy moja córka trafiła pod skrzydła Rehabowych terapeutów. Pamiętam jak martwiłam się i myślałam, że nadchodzi Sylwester a Ona będzie TAM sama. Nie była.
Dziękuję za ten artykuł- przeczytanie go dobrze mi zrobiło. Zatrzymałam się nad tym, co jest naprawdę ważne.
Też pamiętam ten dzień. Dziękuje Ewcia za ten komentarz.
Moja córka przyjechała do DOMU tuż po Nowym Roku. Był dokładnie 5 stycznia.
W aucie wyczuwalne napięcie, lęk przed nieznanym…..Po terapii, wracałyśmy dokładnie tą samą trasą, tym samym autem, ale już z zupełnie inną energią. Była muzyka i śpiew. Były rozmowy i autentyczna radość. Dobrze pamiętam te dni. Niby podobne, a tak różne. Ziarno zmian zostało zasiane w Sątopach i przez miniony rok pięknie wypuściło łodyżkę i listki. Dziękuję za ten rok Robert. Dzięki Waszemu spotkaniu na Warmii, po raz pierwszy od lat, szczerze mogę wyznać, że to był dobry rok!
Z kolei zmiana we mnie, dała początek zupełnie innemu postrzeganiu życia.
Z wdzięcznością ❤️