Przejdź do treści

Ośrodek terapii uzależnień. Moje 56 dni w Rehabie, cz. 2

ośrodek terapii. moje 56 dni, cz 2

Ośrodek terapii uzależnień. Moje 56 dni w Rehabie, cz. 2

Historia oparta na faktach

Ośrodek terapii uzależnień. Moje 56 dni w Rehabie-dziennik, cz. 2

Dzień 29 – (niedziela) – Świadomość ciała

Kolejny dzień odwiedzin i nieco krótsze zajęcia poranne. Refleksja dzisiejsza mówi o świadomości ciała. Zaskoczyło mnie  odkrycie jak traktowałem moje ciało w okresie czynnego picia, jak traktuję je teraz (niewiele się zmieniło poza brakiem alkoholu), do jakich skrajnych stanów doprowadzam mój organizm.  Intensywne ćwiczenia, objadanie się, „nakręcanie”, by poczuć mocno. To było bardzo pouczające.

Dzień 30 – Duchowość

Gdy pierwszego dnia zostałem zaproszony do modlitwy o pogodę ducha byłem zakłopotany. Nie wiedziałem, co mam myśleć. Starałem się dostosować, patrzyłem na twarze ludzi i widziałem ich wielkie skupienie i powagę. Trzymaliśmy się za ręce i wspólnie odmawialiśmy modlitwę. Później rozmawialiśmy o człowieku jako istocie duchowej, o sile wyższej, o sile większej. Pierwszy raz usłyszałem o programie dwunastu kroków. Wiedziałem, że są jacyś anonimowi alkoholicy, ale że kiedyś i ja będę się nad tym zastanawiał to nie myślałem. No i proszę. Nigdy nie mów nigdy. Ciekawe. No i zdałem dziś dzwonkowego. W zamian zostałem gospodarzem domu. Wygląda na odpowiedzialne zadanie.

Dzień 31 – Nowe wyzwania — wdzięczność

Często słyszałem, że jestem niewdzięczny. Myślę, że tak było, myślę, że tak jest nadal. W przewodniku Robert napisał: „Jeśli każdego dnia wpiszesz tylko trzy różne wdzięczności to po tygodniu będziesz miał 21 powodów do zadowolenia”. To mnie ruszyło. Wdzięczność. Czułem, że tego potrzebowałem. Wypisuję je dość systematycznie. To bardzo pomaga.

Dzień 32 – Wyzwalacze

Dzisiaj omawialiśmy znów procesy nawrotu a w nim rolę wyzwalaczy. Zacząłem robić listę moich największych wyzwalaczy. Im dłużej pisałem, tym więcej  było do dopisania. Chodziło o to, że niemal wszystko mnie uruchamia. Pojawia się głód i może pojawić się nawrót. To dało mi ogromną motywację do dalszej pracy.

Dzień 33 – czwartek i karta numer trzy

Czwartek to dzień, gdy na dyżurze najczęściej jest Arek. Wypadło na czwartek przedstawienie karty organizmie. Wiele musiałem zmienić w tej karcie po niedzielnej sesji na temat ciała. Całe szczęście, że były te zajęcia w niedzielę, bo ta karta została przyjęta przez grupę całkiem dobrze. Zebrałem całkiem sporo informacji zwrotnych. Jestem zadowolony.

Dzień 34 – Sesje arteterapii

Od sztuk artystycznych w domu-REHAB jest Gosia. Potrafi zrobić różne rzeczy z niczego. Tak się mówi, ale to oczywiście nie jest nic. Ma specjalnie narzędzia i wykrojniki. Efekty są całkiem fajne. Sesje arteterapii były dla mnie odkryciem. Rysowanie, malowanie, tworzenie kartek pocztowych— to wszystko pomagało mi wyrazić emocje, które trudno było mi nazwać. To było jak otwieranie nowego świata. No i wyślę do domu kilka słów na kartce osobiście wykonanej.

Dzień 35 – Integracja z grupą

Czułem, że jestem coraz bardziej zintegrowany z grupą. Wspólne przeżycia, wsparcie i zrozumienie — to wszystko sprawiało, że stawaliśmy się jak rodzina. To było bardzo ważne dla mojego procesu zdrowienia. W tym miejscu chciałem zacytować wiszącą na ścianie w domu-REHAB Filozofię Daytop:

Jestem Tutaj, ponieważ nie mogę już dłużej uciekać od samego siebie.

Tak długo będę uciekał dopóki nie odważę się zobaczyć siebie w oczach i sercach innych.

Tak długo będę cierpiał i bał się dopóki nie podzielę się z innymi swoimi tajemnicami.

Jeżeli nie zaufam innym będę sam.

Tylko w tym miejscu będę mógł zobaczyć siebie jak w zwierciadle.

Tylko tutaj nie muszę być gigantem z moich marzeń czy karłem z moich strachów.

W tym domu jestem cząstką społeczności dzieląc z moimi rówieśnikami cele i codzienny trud.

Zapuszczając tu korzenie mogę rozwijać się i tworzyć nie będąc już dłużej samotnym.

Pomagając innym mogę też odnaleźć siebie.

Dzień 36 – (niedziela) – Wyjazd z rodzicami poza dom-REHAB

To był bardzo dobry dzień. Byliśmy razem i było nam dobrze. Zwiedzaliśmy Reszel, jedliśmy lody, wspólny obiad i powrót do domu. Niczego więcej mi nie trzeba dziś. Dziękuje mamo, dziękuję tato.

Dzień 37 – Praca nad złością

Złość jest jednym z moich głównych problemów. Przeżywanie złości to trudna sztuka. Jednoznacznie kojarzy mi się z przemocą. Niestety moją przemocą. To było bardzo ważne, bo złość często prowadziła mnie do sięgania po alkohol. Poza złością przyszedł czas na legendarną kartę czwartą. Wokół tej karty istnieje aura trudności. Często mi mówili: „ta karta była trudna? Zobaczysz jak przyjdzie czwarta”. No i  przyszła. Dałem radę. Problemy osobiste. Było grubo.

Dzień 38 – Spotkania z byłymi mieszkańcami domu-REHAB

Odwiedziny byłych mieszkańców domu-REHAB są dość częste. Najczęściej dzieje się to w sobotę lub niedzielę, ale czasem bywają w środku tygodnia. I właśnie dzisiaj tak się stało, mieliśmy spotkanie z chłopakiem, który przeszedł przez REHAB i teraz żyje w trzeźwości. Jego historia mnie zainspirowała i napełniła nadzieją. To mi pokazywało, że zmiana jest możliwa. Moja zmiana. Dziękuję.

Dzień 39 – Plany na przyszłość część pierwsza

Nieuchronnie zbliża się czas, w którym będę musiał podjąć jakieś decyzje i ogarnąć moja przyszłość. Wiem, że warto skupiać się na „tu i teraz”, jednak czasem przychodzi do mnie takie wielki strach. Strach o to, że nie ogarnę, że nie dam rady. Odganiam go, ale wraca. Staram się mówić o tym tak często, jak się da. Pomaga.

Dzień 40 – Wyjście

Dzisiaj jedna z dziewczyn zakończyła terapię. Była 12 tygodni. Już wcześniej wiedziałem, że przedłużyła swój pobyt, ale dzisiaj to jakoś do mnie dotarło bardziej. Słuchałem podsumowania terapii, funkcji, relacji z ludźmi, informacji zwrotnych i myślałem oczywiście o sobie. O moim podsumowaniu i planie wyjścia. Było wzruszająco i radośnie na przemian. Jeszcze tylko wpisanie numeru telefonu do „siatki wsparcia” i wyjazd. Długo ściskaliśmy się i machaliśmy na do widzenia.

Nie marnuj życia, odważ się i zrób pierwszy krok nim będzie za późno!

Rozmowa nie jest w żadnym wypadku zobowiązująca, nic nie tracisz a możesz odmienić swoje życie lub życie bliskiej Ci osoby.

Dzień 41 – Siatka wsparcia

W domu-REHAB jest taki zeszyt z numerami telefonów osób, które przeszły w nim przez terapię. To bardzo istotne, żeby korzystać z siatki wsparcia po terapii, ale równie ważne jest korzystanie z niej jeszcze w czasie gdy ona trwa. Wykonać kilka telefonów do znajomych i nieznajomych z listy. Przełamać opór wynikający z leku przed oceną i tym jak wypadnę. Żeby później było łatwiej.

Dzień 42 – Sobota to też inny trochę dzień

W związku z tym, że jestem gospodarzem domu, do moich zadań należy także ułożenie sobotniego planu sprzątania domów. Muszę rozpisać poszczególne rejony domu i powierzyć je każdemu mieszkańcowi. Później moim zadaniem jest odebranie jakości tego sprzątania. No i jeszcze w sobotę jest joga. Muszę przygotować maty i salę do ćwiczeń. Dość pracowity dzień. Moje wcześniejsze soboty najczęściej polegały na imprezach i dziwnych akcjach, a po nich przychodziły niedziele z kacem. Chyba wolę te soboty.

Dzień 43 – (niedziela) – Bez kaca

Wspomnienie skacowanej niedzieli jest bardzo intensywne we mnie. Wracają obrazy i ludzie, miejsca i wydarzenia. Nie lubię tych powrotów. Gdy przyjeżdżają rodzice, te spotkania z nimi powodują powstawanie nowych wspomnień. Mam nadzieję, że pozostaną one we mnie na trwale.

Dzień 44 – Nowe wyzwania znów

W poniedziałki robimy rozliczenia funkcji. Jedne zdajemy, inne jeszcze pozostają na chwilę, a jeszcze inne… No i właśnie zdałem dziś gospodarza i otrzymałem lidera. Ale żebym nie odleciał z zachwytu nad sobą to dostałem jeszcze w pakiecie owczarza. Opieka nad zwierzętami wydawała mi się zawsze taka fajna. Ale w domu-REHAB są cztery owce i to jest wyzwanie. Pojenie, karminie, sprzątanie, mycie pojemników, sprawdzanie w ciągu dnia czy mają wodę, sprzątanie na pastwisku. Jednocześnie jako lider dbanie o mieszkańców domu. Jestem podekscytowany. Tylko te karty…

Dzień 45 – Nowe relacje

Zauważyłem, że zaczynam budować nowe relacje. Są to relacje oparte na zaufaniu i wsparciu, a nie na uzależnieniu i wspólnym piciu. To dla mnie bardzo ważne, ale i nowe zupełnie. Czasem ktoś powie, że wierzy mi w to, co mówię i robię. Nie zawsze jednocześnie, ale od czegoś trzeba zacząć.

Dzień 46 – Sesje terapeutyczne

Sesje terapeutyczne są coraz bardziej intensywne. A może tylko ja coraz więcej chłonę, jestem bardziej otwarty? Chętnie uczestniczę w tych spotkaniach. Pracujemy nad lękami i traumami. To jest trudne, ale bardzo potrzebne. Czuję, że robię postępy.

Dzień 47 – Karta numer pięć

Nie zdążę z tymi kartami nie ma szans. Ale nie poddaję się. Znów tak się składa, że kartę przedstawiam u Arka. Agresja i przemoc to historia mojego życia. Tyle w tej karcie jest obrazów i twarzy ludzkich. Tak dużo tych twarzy osób bliskich. Mam wrażenie, że to właśnie ta karta z tych pięciu jest dla mnie najtrudniejsza. Może najbardziej bolesna i wstydliwa. Popłakałem…

Dzień 48 – List do taty

Moje relacje z tatą były zawsze dość napięte. Dużo we mnie żalu i niewybaczonych rzeczy. Za wiele spraw go obwiniałem, bywając surowym a czasem bezlitosnym. Dostałem zadanie, żeby napisać list do taty i przeczytać go w czasie sesji grupy. Tak zajmę się tym.

Dzień 49 – Praca nad samoakceptacją

Samoakceptacja. „Mam na imię A. i jestem wystarczająco dobry”. Robson w kółko to wałkuje. Ciągle mówi o miłości do siebie, o troszczeniu się o swoje sprawy. Ciągle wraca rodzina i rodzice. Uczyliśmy się, jak akceptować siebie takim, jakim jesteśmy, z naszymi wadami i zaletami. To było bardzo pomocne i budujące.

Dzień 50 (niedziela) – Praca z uczuciami trwa

Praca z uczuciami jest jednak dla mnie kluczowa. Ciągle dowiaduję się czegoś nowego. Ciągle wraca do mnie nałogowe regulowanie uczuć. Uczę się, jak rozpoznawać i nazywać te moje uczucia, jak je wyrażać w sposób konstruktywny. I ciągle jest tak dużo do zrobienia. Dziennik uczuć idzie mi już całkiem dobrze. Daję ludziom informacje zwrotne. To jest trudne, ale bardzo potrzebne. Tu też widzę zmianę.

Dzień 51 – Ostatni tydzień

O rany. zostało tylko kilka dni. Grupa postanowiła pozostawić mi lidera i owczarza. To oznacza, że na koniec będę musiał napisać sporo prac (o kartach nawet nie wspomnę). Układam plan tych prac. Muszę zrobić chociaż jedną kartę jeszcze, podsumowanie terapii, plan wyjścia, omówienie funkcji lidera i omówienie funkcji owczarza. To o czym ta szósta karta jest?

Dzień 52 – Sesje grupowe

Sesje grupowe to dla mnie coraz bardziej wartościowe doświadczenie. Wspólne przeżycia, wsparcie i zrozumienie — to wszystko sprawia, że czuję się częścią czegoś bardzo ważnego. Ci ludzie, o których istnieniu jeszcze niedawno nawet nie wiedziałem dziś są dla mnie tak bardzo ważni. Wyraźnie czuję więź z nimi, znam ich historie i tak mi do nich blisko.

Dzień 53 – Karta numer sześć — praca i nauka

Bardzo się spiąłem i osiągnąłem cel. Przedstawiam kartę szóstą. Tym razem przedstawiam ją w obecności Roberta. Jakoś stresuję się bardziej niż zwykle. Nie bardzo rozumiem ten stan. Z karty wyłania się taki średni obraz mojego zaangażowania w zadania szkolne i później w pracy zawodowej. Także samo przedstawienie szóstej karty tuż przed wyjściem potwierdza ten obraz. Zbyt długo odkładałem na później. A u mnie „później” nie istnieje. Brak planu, a nawet gdy jakiś był to nie było realizacji planu. To jest kawałek mojego życia do zmiany.

Dzień 54 – Mityng A.A

To było niezłe doświadczenie. Ludzie, których nie znam, większość starsza ode mnie, a ich historie takie podobne do mojej. Przywitali nas ciepło i zainteresowaniem wysłuchali. Robson ciągle mówi o konieczności udziału w mityngach. Mówi: „idź na mityng, znajdź sponsora, rób program”. Sam nie wiem ile razy to od niego słyszałem. Ale on to traktuje bardzo poważnie. Może i ja powinienem?

Nie marnuj życia, odważ się i zrób pierwszy krok nim będzie za późno!

Rozmowa nie jest w żadnym wypadku zobowiązująca, nic nie tracisz a możesz odmienić swoje życie lub życie bliskiej Ci osoby.

Dzień 55 – Plany na przyszłość

Zacząłem bardziej szczegółowo planować swoją przyszłość. Myślę o tym, co chcę robić zawodowo, jakie relacje chcę budować prywatnie, jak chcę spędzać wolny czas. To było ekscytujące, ale i trochę przerażające.

Dzień 56 – Pożegnanie i nowe życie

Dziś był ostatni dzień mojej terapii. Pożegnałem się z Robertem i grupą. Było to pełne emocji, ale i nadziei. Miałem plan na najbliższe trzy miesiące: wrócić do pracy, naprawiać relacje z rodziną, kontynuować terapię i dbać o swoje zdrowie. Czułem, że jestem gotów na nowe życie, wolne od uzależnień. To była trudna, ale bardzo wartościowa podróż. Czułem, że jestem gotów na nowe wyzwania i że mam siłę, by stawić im czoła. Jutro jadę do domu.

To były moje 56 dni w REHABIE. Czas pełen trudnych chwil, refleksji, pracy nad sobą i niesamowitych postępów. Dzięki wsparciu terapeutów, grupy i własnej determinacji udało mi się rozpocząć nową, drogę życia. Czeka mnie jeszcze wiele wyzwań, ale teraz wiem, że jestem na nie gotów.

Pozdrawiam. Robert Banasiewicz. Ośrodek terapii uzależnień dom-REHAB.

Przeczytaj inne historie prawdziwe.

sklep-REHAB Robert Banasiewicz

Sklep-REHAB. Kliknij obrazek powyżej, żeby przenieść się na stronę sklepu.

 

Samopolecajki

W tym miejscu kilka moich samopolecajek:

Napisz komentarz, żeby artykuły mogły żyć sobie życiem pełnym i nieustającym. Przewiń stronę i wpisz w okienku.

Dopisz się do newslettera, żebyś mógł otrzymywać nowe teksty, zanim inni o nich się dowiedzą. Niczego nie przegapisz. Przewiń stronę i dodaj swój e-mail do newslettera.

Wejdź na patronite.pl i zostań Patronem. Wiele moich projektów uda mi się realizować dzięki wsparciu ludzi. Wystarczy kliknąć baner poniżej.

Wspieraj Autora na Patronite

A jeśli spodobało Ci się to, co napisałem i masz chęć postawić mi kawę bądź kawałek pizzy, nie powstrzymuj tej głębokiej potrzeby. Będzie mi także bardzo miło, jeśli zwyczajnie przybijesz piątkę.  Kliknij przycisk Suppi.

Ośrodek terapii uzależnień. Moje 56 dni w Rehabie, cz. 2 button

Udostępnij ten tekst w swoich mediach społecznościowych.

18 komentarzy do “Ośrodek terapii uzależnień. Moje 56 dni w Rehabie, cz. 2”

  1. Dziękuję za dalszy ciąg historii. Przeczytałam z dużą uwagą i zaciekawieniem.
    Metoda dom-Rehab, czyli taka właśnie forma terapii, jest skuteczna. Wielu to potwierdza.

    Ewa

  2. Gratuluję odwagi podzielenia się swoją historią A. Jest w niej prawda, ból, zwątpienie, trudności ale też rodzące się nadzieja, wiara i miłość. Dom Rehab to Błogosławieństwo, Palec Boży. Whatever. Dom Rehab to marka sama w sobie.

    1. Robert Banasiewicz

      Dziękuje za komentarz. To bardzo pomocne. No i za słowa dziękuję to. Te zaś są bardzo miłe 😀

    1. Robert Banasiewicz

      Dziękuję Bożenko. Ja głęboko wierzę w to, co robię. Jednak wiem także że musi trochę potrwać. Z serca dziękuję za komentarz.

  3. Tylko 56 dni a czyjś świat nabiera na nowo sensu, rodzą się cele, z czarnej otchłani bezsensu wychodzi człowiek i idzie po nowe. Podziwiam pracę Twą Robert, Twe metody aby pomóc człowiekowi na nowo się odnaleźć. A tak zupełnie na marginesie – dobrze się to czyta.

    1. Robert Banasiewicz

      Dziękuję Monia. To bardzo ważne. I o tym, że się dobrze czyta także. Bo to powinno docierać a docierać może przez czytanie. Dziękuję za komentarz.

  4. Te historie – świadectwa przemiany, którą zapoczątkowuje pobyt w domu i praca nad zmianą Metodą dom-Rehab są bardzo ważnym głosem i cieszę się, że można je tu przeczytać.

    1. Robert Banasiewicz

      Dzięki Asiu. Bądź zdrowa. Wierzę w metodę dom-REHAB. Dziękuję za komentarz.

  5. Z niecierpliwością czekałam na drugą część Twojej historii. Te 56 dni minął w mgnieniu oka…ale w czasie tych 56 dni człowiek rodzi się na nowo…zyskuje poczucie sensu życia.
    Czuję wdzięczność że stanąłeś na Naszej drodze.
    Bardzo dobrze się to czyta, nie przestawaj pisać:)

    1. Robert Banasiewicz

      Dziękuję Basiu. Widząc pracę rodzin, które pracują we wspólnej sprawie nabieram znów nadziei. Gdyż czasem miewam momenty zwątpienia. Wtedy wracam myślami do Połączonych. Dziękuję. #jestesosom

  6. Z tego szalonego, komercyjnego, pełnego wyzwań świata, trafia się do Rehabu. I tu, pod okiem specjalistów, ludzie odnajdują się i zajmują się sobą holistycznie.
    Dziękuję A., że się podzieliłeś.
    Dziękuję Robercie, że stworzyłeś taki DOM.

    1. Robert Banasiewicz

      Dziękuję Aldi. Się podzieliłem, bo lubię się dzielić. Dziękuję za komentarz i pozdrawiam z serca. Bądź zdrowa i pozdro dla S.

  7. Szansa na zdrowienie i rozwój. 56 dni dla siebie, pełnych bezpieczeństwa i wsparcia. To czas, by przywrócić zaufanie do drugiego człowieka. Tak tworzy się społeczna SIEĆ WSPARCIA. To się dzieje się w Domu REHAB, którego dobrym duchem i przewodnikiem jest Robert Banasiewicz. Gorąco polecam.

    1. Robert Banasiewicz

      Najczęściej wystarcza. Czasem nie. Tak czy siak, pracy sporo poza strefą komfortu. Dziękuję za komentarz to mi bardzo pomaga.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zapisz się do newslettera

Zostawiając swój adres e-mail, na bieżąco otrzymujesz wszystkie nowości, które pojawią się na naszej stronie.

dom-REHAB Robert Banasiewicz © 2026. Wszelkie prawa zastrzeżone. Polityka prywatności. Realizacja: Michał Ziółkowski.