Przejdź do treści

Droga z ciemności: Moje odrodzenie w domu-REHAB. Historia prawdziwa 6. Natalia

Odrodzenie w domu-REHAB. Historia prawdziwa 6. Natalia Moja Historia z Domem REHAB Podróż Przez Ciemność ku Światłu

Droga z ciemności: Moje odrodzenie w domu-REHAB. Historia prawdziwa 6. Natalia

Moja historia z domem-REHAB: Podróż przez ciemność ku światłu

Opowieść oparta na faktach.

Kiedy po raz pierwszy przekroczyłam próg domu REHAB, miałam zaledwie 23 lata, choć życie, które wiodłam przez ostatnie sześć lat, zdawało się odcisnąć na mnie piętno znacznie starszej osoby. Moje ciało było wyniszczone do granic możliwości, a umysł pełen strachu, chaosu i bólu. W wieku, w którym większość moich rówieśników wciąż szukała swojej drogi w dorosłość, ja już zgubiłam swoją gdzieś w odmętach alkoholowo-narkotykowego ciągu. Ważyłam zaledwie 19 kilogramów, co przy moim wzroście 140 centymetrów było niemalże groteskowe, a zarazem tragiczne. Dla mnie jednak stan fizyczny nie był najstraszniejszy – to, co działo się w mojej głowie, przerażało mnie jeszcze bardziej.

Droga do Piekła

Nie potrafię dokładnie wskazać momentu, w którym wszystko się zaczęło. Może to był pierwszy drink, może pierwsza pigułka. Pamiętam tylko, że w tamtym momencie czułam, że odkryłam coś, co pozwoli mi radzić sobie z tym, czego nie potrafiłam wyrazić słowami – z emocjami, które paliły mnie od środka. Wydawało mi się, że w końcu znalazłam sposób na stłumienie tego nieustannego chaosu w mojej głowie. Narkotyki i alkohol stały się moimi towarzyszami, ucieczką od świata, który zdawał się być zbyt trudny do zniesienia.

Z czasem jednak okazało się, że to, co miało być rozwiązaniem, stało się moim największym problemem. Życie stało się niekończącą się spiralą upadków, z której nie potrafiłam się wyrwać. Byłam jak cień samej siebie – zamknięta w ciasnej klatce, którą sama stworzyłam. Nie radziłam sobie z emocjami, nie potrafiłam ich przeżywać, a tym bardziej nie potrafiłam sobie z nimi radzić w sposób konstruktywny. Narkotyki stały się moim sposobem na kiszenie tych emocji w sobie, na odcięcie się od rzeczywistości. Ale z czasem zdałam sobie sprawę, że nie żyję – że umieram, choć wciąż oddycham.

Wejście do REHAB

Kiedy trafiłam do REHAB, byłam cieniem człowieka. Robert, który prowadził terapię, miał reputację twardego i bezkompromisowego terapeuty. Już na samym początku usłyszałam od niego jedno z wielu powiedzeń, które miały towarzyszyć mi przez cały czas trwania terapii: „terapia w Rehabie to jak wysranie drutu kolczastego – harówa”. Wiedziałam, że nie będzie łatwo, ale dopiero z czasem zrozumiałam, jak głęboko te słowa odzwierciedlały to, co miało mnie czekać.

Pierwsze dni w ośrodku były dla mnie koszmarem. Czułam się jak w pułapce, jakbym była zamknięta w ciasnej klatce, z której nie ma ucieczki. Każdego dnia musiałam stawiać czoła swoim lękom, bólowi, który przez lata tłumiłam w sobie, i emocjom, które w końcu zaczęły wypływać na powierzchnię. Na początku nie potrafiłam sobie z nimi radzić, byłam przerażona i zagubiona. Ale z czasem, dzięki terapii, zaczęłam rozumieć, że jedyną drogą do wyzdrowienia jest stawienie czoła temu, co mnie przerażało, a nie uciekanie przed tym.

Walka o Życie

Codzienne życie w REHAB to nie tylko walka z uzależnieniem, ale także nauka prostych, codziennych czynności, które miały na nowo nauczyć mnie, jak żyć. Musiałam nauczyć się ścielić łóżko, jeść o stałych godzinach, planować swój dzień. Na początku wydawało mi się to absurdalne – jak te prozaiczne czynności miały mi pomóc w walce z demonami, które niszczyły moje życie? Ale z czasem zrozumiałam, że to właśnie te drobne, codzienne rytuały dają mi poczucie sprawczości, które straciłam przez lata uzależnienia.

Zrozumiałam też, że moje uzależnienie to nie tylko problem fizyczny, ale przede wszystkim psychiczny i duchowy. W REHAB znalazłam bezpieczną przestrzeń, w której mogłam przemyśleć swoją duchowość, zrozumieć, że religijność i duchowość to dwie różne rzeczy. To była dla mnie nowość, coś, czego nigdy wcześniej nie doświadczyłam. Odkryłam, że moja duchowość może być dla mnie źródłem siły, że mogę czerpać z niej wsparcie w trudnych chwilach.

Czas Unieść Dupę

Jednym z haseł, które najbardziej utkwiły mi w pamięci, było „CUD – czas unieść dupę”. To proste, a zarazem brutalnie szczere stwierdzenie stało się dla mnie mottem na dalszą drogę. Zrozumiałam, że nie mogę czekać, aż coś się zmieni samo z siebie – muszę działać, muszę wziąć swoje życie w swoje ręce. To była ciężka lekcja, ale jednocześnie najważniejsza, jaką wyniosłam z terapii.

Nie marnuj życia, odważ się i zrób pierwszy krok nim będzie za późno!

Rozmowa nie jest w żadnym wypadku zobowiązująca, nic nie tracisz a możesz odmienić swoje życie lub życie bliskiej Ci osoby.

Każdego dnia musiałam stawiać czoła swoim słabościom, swoim lękom i bólowi, który towarzyszył mi przez cały ten czas. Robert i inni terapeuci w REHAB byli bezkompromisowi, ale jednocześnie pełni zrozumienia i wsparcia. Wiedzieli, przez co przechodzę, bo sami kiedyś byli na moim miejscu. To dawało mi nadzieję, że jeśli oni dali radę, to i ja dam.

Zmiana Życia

„Musisz zmienić tylko jedną rzecz – całe swoje życie”. To zdanie, które usłyszałam od Roberta, stało się dla mnie wyzwaniem. Wiedziałam, że jeśli chcę wyjść z tego piekła, muszę zmienić wszystko – swoje nawyki, myślenie, sposób, w jaki patrzę na świat. To nie była łatwa droga. Były dni, kiedy chciałam się poddać, kiedy myślałam, że nie dam rady. Ale za każdym razem przypominałam sobie, dlaczego tu jestem, i co chcę osiągnąć.

Zmiana nie przyszła z dnia na dzień. To był proces, który wymagał ode mnie ogromnej pracy nad sobą, ale także pokory i cierpliwości. „Daj czas czasowi” – to kolejne hasło, które towarzyszyło mi na każdym kroku. Musiałam nauczyć się cierpliwości, zrozumieć, że zmiany, które zachodzą we mnie, potrzebują czasu, że nie mogę oczekiwać natychmiastowych rezultatów.

Nowe Życie

Po ośmiu tygodniach w REHAB byłam inną osobą. Nadal miałam przed sobą długą drogę, ale czułam, że jestem na dobrej ścieżce. Opuściłam ośrodek z poczuciem, że mam w sobie siłę, aby stawić czoła wyzwaniom, które przede mną stoją. Wiedziałam, że to, co przeszłam, było tylko początkiem, ale też fundamentem pod nowe życie, które chciałam zbudować.

Dziś, patrząc wstecz na swoją drogę, czuję ogromną wdzięczność. Wdzięczność dla Roberta, który nie bał się powiedzieć mi prawdy w oczy, dla każdego terapeuty, który pomógł mi stanąć na nogi, dla każdego domownika, z którym dzieliłam swoje doświadczenia, i wreszcie dla Diany, która dała mi poczucie bezpieczeństwa i opieki w najtrudniejszych chwilach.

Dom REHAB nie był dla mnie tylko miejscem terapii – stał się dla mnie symbolem odrodzenia, miejscem, do którego mogę wrócić w każdej chwili, kiedy poczuję się zagubiona lub kiedy osiągnę sukces. To dom, który dał mi nowe życie, który nauczył mnie, że niezależnie od tego, jak głęboko upadłam, zawsze mogę się podnieść.

Refleksje na Koniec. Odrodzenie

Moja historia z domem REHAB to nie tylko opowieść o wyjściu z uzależnienia – to przede wszystkim historia o odnajdywaniu siebie, o odkrywaniu swojej siły i o budowaniu nowego życia na gruzach starego. Każdy dzień w REHAB był dla mnie wyzwaniem, ale także szansą na nowy początek. Zrozumiałam, że moje życie jest w moich rękach, że mam moc, aby je zmienić, i że nigdy nie jest za późno, aby zacząć od nowa.

Ta podróż przez ciemność ku światłu była jedną z najtrudniejszych, jakie kiedykolwiek odbyłam, ale także jedną z najważniejszych. Dziś, będąc już po drugiej stronie, wiem, że warto było przejść przez to wszystko, aby odnaleźć siebie, aby zrozumieć, kim naprawdę jestem, i aby nauczyć się żyć pełnią życia.

Dom REHAB na zawsze pozostanie częścią mnie, miejscem, które dało mi nowe życie, które nauczyło mnie, jak radzić sobie z tym, co kiedyś wydawało mi się nie do przejścia. To miejsce, które dało mi nadzieję, że niezależnie od tego, jak głęboko upadłam, zawsze mogę się podnieść i iść dalej.

[Tekst oryginalny edytowałem w celu ukrycia tożsamości.]

Przeczytaj inne opowieści prawdziwe.

Pozdrawiam. Robert Banasiewicz. Ośrodek terapii uzależnień dom-REHAB.

sklep-REHAB Robert Banasiewicz

Sklep-REHAB. Kliknij obrazek powyżej, żeby przenieść się na stronę sklepu.

Nie marnuj życia, odważ się i zrób pierwszy krok nim będzie za późno!

Rozmowa nie jest w żadnym wypadku zobowiązująca, nic nie tracisz a możesz odmienić swoje życie lub życie bliskiej Ci osoby.

Samopolecajki

W tym miejscu kilka moich samopolecajek:

Napisz komentarz, żeby artykuły mogły żyć sobie życiem pełnym i nieustającym. Przewiń stronę i wpisz w okienku.

Dopisz się do newslettera, żebyś mógł otrzymywać nowe teksty, zanim inni o nich się dowiedzą. Niczego nie przegapisz. Przewiń stronę i dodaj swój e-mail do newslettera.

Wejdź na patronite.pl i zostań Patronem. Wiele moich projektów uda mi się realizować dzięki wsparciu ludzi. Wystarczy kliknąć baner poniżej.

Wspieraj Autora na Patronite

A jeśli spodobało Ci się to, co napisałem i masz chęć postawić mi kawę bądź kawałek pizzy, nie powstrzymuj tej głębokiej potrzeby. Będzie mi także bardzo miło, jeśli zwyczajnie przybijesz piątkę.  Kliknij przycisk Suppi.

Droga z ciemności: Moje odrodzenie w domu-REHAB. Historia prawdziwa 6. Natalia button

Udostępnij ten tekst w swoich mediach społecznościowych.

6 komentarzy do “Droga z ciemności: Moje odrodzenie w domu-REHAB. Historia prawdziwa 6. Natalia”

  1. No i mnie zmiotło…przejmujaca historia młodej kobiety….19kg? Jesssoooo!
    Mega się cieszę, że Natalia, młodziutka i malutka dziewczyna, odnalazła dzięki Rehabowi, znalazła i wzięła w swoje ręce, ŻYCIE.
    Serdecznie ją pozdrawiam.

  2. Mnie zmiotło również. Ile w tych słowach szczerości, ile prawdy, nadziei. Mnie, matkę, której córka, z zakrzywionym obrazem siebie była w Rehab, ta historia wgniotła w fotel. Coraz bardziej rozumiem myślenie młodych ludzi, nie radzących ze swoimi emocjami – bo nie rozumiejących ich. Uciekają. Chowają się. Zakładają maski. Usprawiedliwiają. Przeżywają w samotności. Rehab dotyka najtrudniejszych uczuć i doświadczeń, daje przestrzeń, wyzwala z kolczastego drutu, rozjaśnia głowy, motywuje i utwierdza, że tylko prawda, spotkanie z samym sobą i zmierzenie się, z głęboko skrywanymi pragnieniami własnego JA, przywraca równowagę. Buduje na nowo. Dziękuję za TO miejsce. Dziękuję, że je stworzyliście z Gosią Robercie. Niech los Wam sprzyja a zdrowie dopisuje, bo robicie niesamowicie trudną ale jakże ważną robotę.

    1. Robert Banasiewicz

      Dziękuję Ewelin. Przekażę Gosi Twoje słowa. Chętnie to robię. Czuję wielką wdzięczność za Twoje zaangażowanie w rozwój swój i Twojej rodziny. Dziękuję także za wszystkie Twoje komentarze.

  3. Ta chwila kiedy czytasz i myślisz sobie, co by tu zrobić żeby każdy młodziak miał w swej kieszeni wizytówkę Rehabu, żeby wiedział, że można inaczej….łączę nadzieję, że Natalia i inni młodzi, którzy byli dadzą świadectwo temu, że można żyć ze światłem w głowie, z emocjami za pan brat💛💚

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zapisz się do newslettera

Zostawiając swój adres e-mail, na bieżąco otrzymujesz wszystkie nowości, które pojawią się na naszej stronie.

dom-REHAB Robert Banasiewicz © 2026. Wszelkie prawa zastrzeżone. Polityka prywatności. Realizacja: Michał Ziółkowski.