Moje 56 dni terapii w domu-REHAB
Wprowadzenie do tematu terapii w domu
Na imię mam Maciej. Jestem alkoholikiem i pracoholikiem, jestem także uzależniony od kilku innych rzeczy. Nie miałem już siły udawać, że wszystko jest OK, a moje życie to pasmo nieustających sukcesów. Byłem wystraszony, zalękniony, przerażony tym, do czego doszedłem po 2337 tygodniach mojego życia. Uznałem, że najprościej byłoby zakończyć ten stan rzeczy, ale nie miałem odwagi popełnić samobójstwa.
Dlaczego zdecydowałem się na terapię w domu-REHAB?
Od 3 lat czułem się fatalnie. Byłem wyjałowiony, moja dusza była pełna bólu i cierpienia. Przesuwałem kolejne granice w ilości i sposobie picia. Jedyną ulgę przynosiło mi słuchanie podcastów Jakuba Żulczyka czy Marka Sekielskiego. Po wysłuchaniu historii bohatera jednego z odcinków zadzwoniłem do brata i po raz pierwszy poprosiłem o pomoc. Polecił mi kontakt z Robertem, terapeutą uzależnień i gospodarzem domu-REHAB. Pamiętam jedno zdanie, które padło z ust Roberta po 30 min rozmowy: „Panie Maćku, ale Pan już doskonale wie, co należy zrobić — zapraszam”
Dzień 1-7: Początek podróży
Do Sątop jechałem ponad 9 godzin, normalnie droga ta zajmuje mi około 4 h. Ciągle się bałem i wahałem czy to dobry pomysł, ale z drugiej strony nie widziałem innego wyjścia. Przywitał mnie Robert, który po dokonaniu formalności zaprowadził mnie na grupę terapeutyczną, prowadzona przez Arka. Za wiele nie pamiętam z tych pierwszych dni pobytu, poza tym, że oddałem telefon z którym „nie rozstawałem” się od lat, kluczyki do auta i zostawiłem za sobą cały świat, z którego przyszedłem. Strasznie byłem zmęczony i czekałem na ciszę nocną o godz. 22, aby móc wreszcie zasnąć.
Pierwsze wrażenia i oczekiwania
Uciekłem od spraw, które mnie męczyły, z którymi nie umiałem sobie poradzić. Chciałem wyprostować zakręty w moim życiu, wyjaśnić sprawy niewyjaśnione. Po cichu liczyłem też, że nauczę się pić kontrolowanie.
Terapeuci, domownicy i samo miejsce tworzyło przyjazną atmosferę. Od razu polubiłem wspólne posiłki, ich przygotowywanie a przede wszystkim obserwowałem, porównywałem i oceniałem wszystkich razem i każdego osobna.
Jeszcze wtedy nie wiedziałem, że jest to efekt braku akceptacji samego siebie. Byłem zaskoczony, że jestem najstarszy i miejscami irytował mnie harmider generowany przez młodszych domowników. Nie przejmowałem się tym, bo widziałem, że jeszcze 7 tygodni i się rozejdziemy, każdy w swoją stronę.
Dzień 8-14: Pierwsze wyzwania i trudności i jak sobie z nimi radziłem/am
Już w drugim tygodniu spotkał mnie zawód, mianowicie nie dostałem żadnej służby — odpowiedzialności, jaką dostają domownicy. Byłem wściekły, bo któż jak nie ja, wie, jak najlepiej posprzątać, ugotować czy nakryć do stołu.
Jak się później okazało, chciałem pomagać wszystkim a właściwie kontrolować wszystko a przede wszystkim nie zajmować się sobą. Potrzebowałem zajęcia, bo nigdy nie potrafiłem wysiedzieć w miejscu. Terapeuci szybko to wyłapali i sugerowali, abym nauczył się nie robić nic.
Wsparcie ze strony terapeutów i bliskich
Nie utrzymywałem kontaktu ze światem zewnętrznym, skupiłem się na budowaniu relacji z domownikami oraz terapeutami. Ci ostatni byli dla mnie przewodnikami, ich bogate doświadczenie było dla mnie inspiracją — to wtedy dowiedziałem się, że alkohol w moim przypadku to śmiertelna alergia i aby żyć muszę nauczyć się żyć bez niego. To z kolei doprowadziło mnie do kolejnego wniosku – żeby nauczyć się żyć bez alkoholu muszę poznać emocje i nauczyć się radzić sobie z nimi bez używek.

Nie marnuj życia, odważ się i zrób pierwszy krok nim będzie za późno!
Rozmowa nie jest w żadnym wypadku zobowiązująca, nic nie tracisz a możesz odmienić swoje życie lub życie bliskiej Ci osoby.
Dzień 15-28: Rutyna i adaptacja
Codziennie przed pobudką, siadałem do pisania prac terapeutycznych. Były one dla mnie wglądem w siebie i uświadomieniem jakich zniszczeń w zdrowiu, wartościach czy relacjach dokonałem.
W domu czułem się coraz pewniej, chociaż coraz trudniej było mi ukryć brak akceptacji dla części domowników, którzy zachowywali się, w mojej ocenie, odmiennie niż to sobie wyobrażałem. Po raz kolejny przekonałem się, że chce wszystko kontrolować i układać świat sobie i innym wg moich wyobrażeń.
Dzień 29-42: Przełomowe momenty
Najważniejszymi momentami jak mi się wydaje z dzisiejszej perspektywy były:
- Tęskniłem za starym życiem i chciałem wyjść na spacer z psem Roberta poza teren domu-REHAB. Robert stwierdził, że jeżeli zapytam grupę o zgodę i ją uzyskam to nie widzi problemu. Moja duma po raz kolejny dała znać o sobie i zajęło mi to aż 7 dni.
- Pod wpływem silnych emocji związanych z opuszczeniem domu przez jednego domownika, zapaliłem trzy papierosy z rzędu. Kolejny raz przekonałem się, że nie radzę sobie z emocjami. Sytuacja ta skłoniła mnie do walki z nałogiem i rzuceniem palenia. Nie palę już ponad 21 miesięcy.
- Agresja słowna wobec jednego z terapeutów oraz jednego z uczestników terapii, które pokazały mi, że trudne informacje zwrotne odbieram jako atak na siebie i reaguje nie adekwatnie do sytuacji.
- Największym odkryciem było jednak to, że jestem niewystarczający, ciągle obniżający swoją samoocenę i porównujący się z innymi „przez co staje się próżny i zgorzkniały”.
Dzień 43-56: Zakończenie terapii
Jakie były moje odczucia na koniec terapii
Nieco przytyłem, Diana naprawdę świetnie gotuje a ja po raz pierwszy od dłuższego czasu jadłem regularnie. Poznałem elementy jogi, poprawił mi się sen i nie spożywałem alkoholu przez kolejne 8 tygodni.
Na koniec terapii okazało się to dopiero początek drogi. 56 dni to było takie zdrowieniowe przedszkole a właściwie żłobek. Bałem się wyjścia z domu i powrotu w stare nawyki, schematy postępowania. Otrzymałem narzędzia, które wykorzystuje do dzisiaj, raz lepiej raz gorzej:
- Idź na meeting.
- Rób program 12 kroków.
- Przestrzegaj HALT ( nie bądź: głodny, zły, samotny, zmęczony).
- Pisz wdzięczności.
Chociaż już wiem, że nie ma powrotu do kontrolowanego picia to otrzymałem coś więcej niż to po co przyjechałem. Zyskałem:
- odrobinę sympatii do samego siebie,
- akceptację dla relacji z bliskimi mi osobami,
- chęć budowy systemu wartości i nowej tożsamości
- świadomość, że nie dam rady zdrowieć sam. Tylko kontakt z drugim uzależnionym pomoże mi w pracy nad swoimi wadami i słabościami.
Wpływ terapii na moje życie codzienne
Zmieniłem całe swoje życie zgodnie z sugestiami terapeutów oraz absolwentów Domu, którzy odwiedzali nas w trakcie mojego pobytu. Szczególnie ważnym było dla mnie świadectwo Mikołaja. Postawiłem zdrowienie i trzeźwość na czele listy priorytetów. Zmieniłem miejsce zamieszkania, odciąłem się od relacji z osobami, z którymi regularnie spożywałem alkohol, rozpocząłem pracę z programem 12 kroków oraz zacząłem poszukiwać duchowości. Najważniejsza jednak zmianą jest próba bycia użytecznym dla innych a niekoncentrowanie się wyłącznie na sobie.
Mam na imię Maciek i jestem alkoholikiem.
Pozdrawiam. Robert Banasiewicz. Ośrodek terapii uzależnień dom-REHAB

Sklep-REHAB. Kliknij obrazek powyżej, żeby przenieść się na stronę sklepu.
Nie marnuj życia, odważ się i zrób pierwszy krok nim będzie za późno!
Rozmowa nie jest w żadnym wypadku zobowiązująca, nic nie tracisz a możesz odmienić swoje życie lub życie bliskiej Ci osoby.
Samopolecajki
W tym miejscu kilka moich samopolecajek:
Napisz komentarz, żeby artykuły mogły żyć sobie życiem pełnym i nieustającym. Przewiń stronę i wpisz w okienku.
Dopisz się do newslettera, żebyś mógł otrzymywać nowe teksty, zanim inni o nich się dowiedzą. Niczego nie przegapisz. Przewiń stronę i dodaj swój e-mail do newslettera.
Wejdź na patronite.pl i zostań Patronem. Wiele moich projektów uda mi się realizować dzięki wsparciu ludzi. Wystarczy kliknąć baner poniżej.
A jeśli spodobało Ci się to, co napisałem i masz chęć postawić mi kawę bądź kawałek pizzy, nie powstrzymuj tej głębokiej potrzeby. Będzie mi także bardzo miło, jeśli zwyczajnie przybijesz piątkę. Kliknij przycisk Suppi.
Udostępnij ten tekst w swoich mediach społecznościowych.

Jestem pełna podziwu za Twą szczerość Macieju. Niezwykle budująca jest Twoja droga ku prawdzie o sobie samym, ku zdrowieniu. Trzymam mocno kciuki byś nią stąpał. Dajesz świadectwo siły, mądrości i przebudzenia. Kto wie, w jakim miejscu swego życia byłbyś dzisiaj, gdybyś nie zadzwonił do brata, nie poprosił wtedy o pomoc, nie odważył pokonać tych kilometrów, nie zaufał terapeutom, Robertowi….Szacun. Bądź zdrów Macieju❗
Dziękuję za Twój kolejny komentarz. Bardzo to dla mnie ważne i pomocne. Bądź zdrowa.
Wyrazy uznania dla pracy Maćka nad sobą, bo kluczowe to zrozumieć i chcieć .. i tu wielki wyrazy uznania dla Roberta i całego zespołu Rehab.. dokonujecie cudów.. walka o życie drugiego człowieka to cud w czasach kiedy panuje obojętność..Z tego wpisu to i ja wzięłam … dziennik wdzięczności – prowadzę go.. bo lepiej szukać powodów do wdzięczności niż narzekania .. myślę że jest ich w życiu tyle samo .. tylko to od nas zależy co wybierzemy .. tak jak w przypadku Maćka .. dokonał słusznego wyboru.. Maćku bądź zdrowy i szczęśliwy
Dziękuję za komentarz. Gratuluję prowadzenia dziennika wdzięczności.
Piękne świadectwo. Wyrazy uznania za pracę jaką wykonał Maciek. Życzę wytrwałości w działaniu!
Dom Rehab to miejsce gdzie człowiek zmienia swoje życie, zmienia je na lepsze. To miejsce pełne ciepła i życzliwych ludzi.
Bądźcie zdrowi!
Dziękuję Basiu. Komentarze pod wpisami bardzo mi pomagają. Dziękuję.
Myślę sobie – następna osoba, która odnalazła zagubioną drogę do siebie. To budujące. Powodzenia, bo droga nieprosta, ale jedyna.