Jestem krzyżowo uzależniony
Mam na imię Rafał, jestem krzyżowo uzależniony od alkoholu, narkotyków oraz wysoko-dopaminowych doznań związanych ze sportami ekstremalnymi i wydolnościowymi. Wszystko to miało związek, z moim poczuciem niskiej wartości i chęci udowodnienia innym i sobie, że jest zgoła inaczej.
Ogromny wpływ na moje poczucie bycia gorszym miały wydarzenia z dzieciństwa – śmierć ojca, wyprowadzka do dużego miasta ze wsi i wyimaginowana chęć dorównania innym. Moment, w którym uświadomiłem sobie, że potrzebuję pomocy lub bardziej to, że nie kontroluje swoich zachowań i życia był w 2020 roku, kiedy pomimo opieki nad córką i tak ważniejsze było dla mnie odurzanie się.
Próba
Pierwszą poważną próbą zmiany mojego życia było „zaszycie się”. Środki psychoaktywne zastąpiłem katorżniczymi treningami i sportami ekstremalnymi. Niestety po ok. 5 miesiącach regularnie w weekendy zażywałem stymulanty, a po 10 miesiącach wrócił też alkohol.
Kolejna próba leczenia się była połączeniem terapii indywidualnej i AA jednak po 10 miesiącach czułem się tak silny, że stwierdziłem, iż mogę kontrolowanie spożywać alkohol i wróciłem do destrukcji. Punktem przełomowym był moment, w którym po festiwalu muzyki elektronicznej obudziłem się w pokoju hotelu i nie mogłem nazwać otaczających mnie podstawowych przedmiotów jak łóżko, ubrania czy szafa. Towarzyszył mi lęk, że trwale uszkodziłem sobie mózg. Wtedy wiedziałem już, że jedynym ratunkiem dla mnie jest terapia w zamkniętym ośrodku.
1000 dni trzeźwości
O domu-REHAB dowiedziałem się od kolegi, z którym siedziałem w ławce w gimnazjum. Wrzucił post na IG, że jest czysty od 1000 dni dzięki Robertowi i metodzie domu-REHAB. Pierwsza rozmowa z Robertem była jak zderzenie z tirem, w pierwszych słowach powiedziałem, że mam problem z alkoholem a Robert odpowiedział, że chyba mam problem, jak go niema i to było jak kubeł zimnej wody.
Oczekiwałem, że decyzje o przyjeździe podejmie za mnie Robert po tym, jak mu opowiedziałem czemu uważam, że powinienem być w ośrodku. Miałem mieszane uczucia — od ciekawości, przez niedowierzanie, że Robert mówił, że to może nie dla mnie, po strach przed izolacją. Jednak wpłaciłem zaliczkę jak najszybciej, żeby nie było odwrotu.
Podcasty
Wiele czynników przekonało mnie do podjęcia terapii w domu-REHAB: sukces kolegi z ławki, rozmowa z Robertem i opisy ze strony, jak również wysłuchane podcasty Roberta na Spotify. Oczekiwałem od terapii, że nauczę się metod radzenia z piciem i ćpaniem, że za pomocą kilku wykładów będę mógł żyć starym życiem tylko bez substancji. Pierwsze dni były jak wakacje, latające żurawie, piękno otaczającej natury, treningi.
Dopiero gdy zacząłem zagłębiać się w pisanie życiorysu i dostałem zakaz opuszczania domu na bieganie uświadomiłem sobie, że ja tu jestem przecież, bo jestem chory. Moja największa obawa i zwątpienie pojawiło się, gdy w trakcie rozmowy z Robertem dowiedziałem się, że muszę zmienić tylko jedną rzecz w swoim życiu – WSZYSTKO, muszę zacząć od zera, zaorać przeszłość i na zgliszczach budować nowe fundamenty.

A mój urlop?
Nie mogłem tego skumać, przecież wpadłem nawet nie na całą terapię, bo kolidowało to z moimi wakacjami w Hiszpanii. Dopiero Robson wyjaśnił mi, że tu stawką jest moje życie i poddałem się w 100% jego metodzie. Nadzieję dawało mi spotykanie z byłymi domownikami, którzy dają sobie radę już po terapii, które odbywają się co tydzień on-line, ale również ich odwiedziny w weekendy w domu-REHAB.
Nie marnuj życia, odważ się i zrób pierwszy krok nim będzie za późno!
Rozmowa nie jest w żadnym wypadku zobowiązująca, nic nie tracisz a możesz odmienić swoje życie lub życie bliskiej Ci osoby.
Pierwsze wyzwania to przede wszystkim brak kontaktu z rodziną i mówienie o swoich uczuciach i emocjach. To było dla mnie coś nowego, ale zaufałem procesowi i od początku prowadziłem dziennik uczuć. Wydawało mi się, że wspaniale sobie radzę w terapii, podszedłem do tego bardzo ambitnie i pisałem prace terminowo, uzupełniałem dziennik głodów, uczuć, ale Robert zauważył, że ja cały czas chodzę naćpany.
Sportem naćpany
Naćpany sportem, którym regulowałem swoje emocje i jak w ramach eksperymentu wyłączył mi aktywność fizyczną to już po kilku godzinach mnie wystrzeliło emocjonalnie w kosmos. Wszedłem w konflikt w domu i zauważyłem, że to nie ja kontroluje swoje emocje, a raczej to, że one kontrolują moje życie i zachowania. Wyimaginowałem sobie jakiś spisek, żeby tylko być na haju.
Byłem już wyczerpany kołowrotkiem myśli w głowie i próbowałem odwrócić swoją uwagę czytając w nocy poleconą przez Roberta książkę „Jezu, ty się tym zajmij” niestety nie udawało mi się, zamknąłem ją i wtedy poprosiłem swoją siłę wyższą, żeby zabrała ode mnie tę mękę, po prostu oddałem to… i po kilku minutach poczułem, jak spływa na mnie spokój. To był przełomowy moment w mojej terapii.
Zaufanie w proces
Najbardziej pomocną metodą i narzędziem jest metoda Roberta i pełne zaufanie w proces, mogę wyróżnić tu codzienne wypisywanie wdzięczności, rozmowy ze sobą przed lustrem, miłość do siebie, czytanie prac przed grupą, ale również warsztaty terapeutyczne.
Najważniejszą zmianą, jaka pojawiła się to chęć, wręcz wielkie pragnienie tworzenia nowej rzeczywistości, słuchać swoich emocji dając im przestrzeń, żyć uczciwie, otwarcie i w gotowości do zmiany. Największym odkryciem o sobie było to, żeby móc dzielić się miłością, akceptacją, cierpliwością, wyrozumiałością najpierw muszę tym obdarzyć siebie oraz to jak duży wpływ na zdrowienie ma społeczność terapeutyczna.
Nie jestem uzdrowiony
Moje podejście do życia zmieniło się diametralnie i nie chcę tu powiedzieć, że jestem uzdrowiony raczej daję sobie prawo do bycia człowiekiem, ale tak w pełni, z niedoskonałościami i brakami, z możliwością popełniania błędów i przepraszania za nie oraz do refleksji. Daję sobie prawo do szczęścia. Poznałem więcej emocji niż tylko super radość i hiper smutek. Daję im przestrzeń, chociaż ciężko mi się je jeszcze rozpoznaje.
Przez swój egocentryzm w nosie miałem innych, teraz mam głód poznawania ludzi, chociaż lęk przed rozmową jest wciąż duży. Patrzę na życie najbardziej dojrzale jak do tej pory i cieszę się, że wziąłem za nie w końcu odpowiedzialność. Gdy piszę te słowa jest dzień moich 38 urodzin. Jest we mnie dużo ciekawości Nowego, ale i strach, bo wiem, że demon jest w ukryciu.
I żyję dalej
Swoje zdrowienie opieram o grupę terapeutyczną, meetingi NA, dom-REHAB i środowe spotkania on-line. dom-REHAB to mój drugi dom i zawdzięczam Robertowi i zespołowi życie. Osobom rozważającym podobną drogę mogę powiedzieć, że stawka jest wysoka, bo o życie więc najlepszy moment na zdrowienie jest właśnie teraz.
Rafał.
Pozdrawiam. Robert Banasiewicz. Ośrodek terapii uzależnień dom-REHAB

Sklep-REHAB. Kliknij obrazek powyżej, żeby przenieść się na stronę sklepu.
Nie marnuj życia, odważ się i zrób pierwszy krok nim będzie za późno!
Rozmowa nie jest w żadnym wypadku zobowiązująca, nic nie tracisz a możesz odmienić swoje życie lub życie bliskiej Ci osoby.
Samopolecajki
W tym miejscu kilka moich samopolecajek:
Napisz komentarz, żeby artykuły mogły żyć sobie życiem pełnym i nieustającym. Przewiń stronę i wpisz w okienku.
Dopisz się do newslettera, żebyś mógł otrzymywać nowe teksty, zanim inni o nich się dowiedzą. Niczego nie przegapisz. Przewiń stronę i dodaj swój e-mail do newslettera.
Wejdź na patronite.pl i zostań Patronem. Wiele moich projektów uda mi się realizować dzięki wsparciu ludzi. Wystarczy kliknąć baner poniżej.
A jeśli spodobało Ci się to, co napisałem i masz chęć postawić mi kawę bądź kawałek pizzy, nie powstrzymuj tej głębokiej potrzeby. Będzie mi także bardzo miło, jeśli zwyczajnie przybijesz piątkę. Kliknij przycisk Suppi.
Udostępnij ten tekst w swoich mediach społecznościowych.

Myślę, że potrzeba dużo odwagi, aby tak szczerze opisać swoją historię.
Pozdrawiam Rafała.
Trudna historia, tym bardziej gratuluję odwagi podjęcia terapii Rafale. Nie każdego stać, aby wziąć odpowiedzialność za swoje wybory i życie. W Rehab nie ma pitu pitu, w Rehab są pot, łzy, grzebanie w pamięci, spotkanie z prawdą, niewygodne feedbacki, tęsknota, rozgoryczenie, zmęczenie, jednocześnie miłość, uwaga, zrozumienie, motywacja, czułość i czas. Niech Twa historia będzie inspiracją dla innych ludzi na zakręcie, którzy dzięki opisanym doświadczeniom znajdą ścieżkę do Domu Rehab i zaczną prawdziwe zdrowienie. Pod tym dachem wsparcie otrzyma każda osoba: z depresją, zaburzeniami różnego rodzaju, wypalona zawodowo czy sięgająca po używki. I to jest właśnie niesamowite! Spotykają się tam różne osobowości, przynoszą trudne wspomnienia….a Robert i tak dociera do każdego z nich, pewnie dlatego, że pracuje sercem. I to wystarczy. I to działa👌
Jak zwykle ważny wpis Ewelin. Dziękuje serdecznie. Bądź zdrowa.
Szczerze? Czytałam i co chwilę w głowie miałam „O Boże…” meega się cieszę, że pomimo tyłu upadków i usilnej destrukcji trafiłeś na Dom Rehab i Roberta, który zapalił światło w Twoim tunelu💛💚
Przeczytałam wyznania Rafała z duża uwagą i łezką w oku, ponieważ widzę w tej historii zbieżność z
z przypadkiem mojego syna, który obecnie jest w Dom – Rehab. Jednocześnie mam wielką nadzieję, że terapia prowadzona przez Pana Roberta przyniesie pożądany skutek. Od momentu kiedy syn znalazł się w tym ośrodku ogarnął nas z mężem spokój, którego nie mogliśmy zaznać przez kilka lat. Uzmysłowiliśmy sobie , że trafił najlepiej jak mógł w tej sytuacji ( z wyrzutami sumienia , ze jednak zbyt poźno)
Jesteśmy pełni uznania i podziwu dla Pana Roberta, który swoimi sprawdzonymi metodami potrafi wyprowadzić na prostą osoby z najtrudniejszymi przypadkami, dając im szansę na normalne życie.
Pozdrawiam serdecznie Magdo. Bądź zdrowa.