Duchowość. Duchowy aspekt zdrowienia i samorozwoju. 3 duchowe filary
Wprowadzenie: Moje podejście do duchowości bez religii
Duchowość, jaką odczuwam i praktykuję, nie ma nic wspólnego z religią. To nie jest święty spokój ani idealna droga bez potknięć. Jest raczej zmaganiem, codziennym mierzeniem się z własnymi wątpliwościami i niepewnością, co dalej. Duchowość jest dla mnie siłą, która napędza mnie do życia w zgodzie ze sobą, nawet jeśli czasem nie do końca wiem, co to oznacza. Jest to ciągłe szukanie, testowanie, błądzenie, a czasem wręcz walka z samym sobą.
Nie jestem religijny. Nigdy nie byłem. Ale nie mogę zaprzeczyć, że istnieje coś większego, coś, co prowadzi mnie przez życie – siła, energia, którą niektórzy nazywają Bogiem. Ja uważam, że Bóg, jeśli już mam go w ogóle nazwać, jest Miłością. Ale ta Miłość nie jest dla mnie czymś zapisanym w księgach. To bardziej codzienne doświadczanie tego, co jest prawdziwe, autentyczne i nieodłączne od bycia człowiekiem.
W moim życiu trzy zasady duchowego zdrowienia i rozwoju stały się kompasem, który prowadzi mnie przez trudne i dobre chwile. Są nimi: uczciwość, otwartość i gotowość do zmiany. Te zasady nie są żadnym świętym przykazaniem, którego przestrzegam bezbłędnie. Raczej są to wytyczne, które próbuję stosować na co dzień, choć często popełniam błędy, upadam i muszę zaczynać od nowa. Wierzę, że to właśnie te zasady mogą prowadzić nas ku zdrowiu, wolności i pełnemu, świadomemu życiu.
Uczciwość: Życie w zgodzie ze sobą
Często powtarzam – uczciwość to nie tylko mówienie prawdy innym. Dla mnie uczciwość to spójność między tym, co robię, a tym, co mówię, że robię. To wewnętrzne poczucie, że jestem sobą w każdej sytuacji, że moje słowa, czyny i uczucia są ze sobą zgodne. Uczciwość to niełatwa droga, ale w moim doświadczeniu to jedyna droga, która prowadzi do prawdziwego zdrowienia.
Bycie prawdziwym: Zmagania z samym sobą
Spotykam się, z tym że ludzie zakładają maski, próbując dopasować się do oczekiwań innych. W moim życiu i w pracy z innymi, widzę, jak niszczące może to być. Oszukiwanie siebie jest najgorszym rodzajem kłamstwa – rozrywa mnie od środka, prowadzi do stresu, napięcia, a w końcu do tego, że gubię to, kim naprawdę jestem.
Nie zrozum mnie źle – nie jestem idealny. Daleko mi do tego. Mam swoje wątpliwości, czasem uciekam od prawdy, bo jest po prostu zbyt bolesna. Ale zawsze wracam do punktu wyjścia – do potrzeby bycia prawdziwym. To brutalnie szczere spojrzenie na siebie jest pierwszym krokiem do zdrowienia. Jeśli nie jestem uczciwy wobec siebie, nie mam szans na prawdziwe zmiany. To właśnie ta wewnętrzna spójność daje mi poczucie autentyczności, które jest fundamentem zdrowia psychicznego.
Działania, które mają znaczenie: Błędy i odpowiedzialność
W moim zdrowiejącym życiu staram się, by moje działania były zgodne z tym, co mówię. Kiedy mówię, że coś zrobię – robię to. Kiedy czuję, że coś jest nie tak – mówię o tym. To proste zasady, ale ich przestrzeganie wymaga odwagi i konsekwencji. Być uczciwym w działaniu to być gotowym na konsekwencje swoich czynów, przyznać się do błędów i wziąć odpowiedzialność za swoje życie.
Ale, jak każdy, popełniam błędy. Wiele razy zawiodłem, okłamałem, nie zawsze byłem na tyle odważny, by zrobić to, co należy. Te potknięcia są częścią mojego życia. Ale zamiast się nad nimi użalać, staram się uczyć z nich czegoś. Być uczciwym wobec siebie oznacza przyznać się do tych błędów, a potem próbować znowu, z większą świadomością i determinacją. To pozwala mi spać spokojnie, wiedząc, że to, co robię, jest zgodne z tym, kim jestem, nawet jeśli czasem droga do tego punktu jest pełna wybojów.
Otwartość: Przyjmowanie życia takim, jakie jest
Otwartość to dla mnie gotowość na to, co przynosi życie. Nie chodzi tylko o akceptację ludzi takimi, jacy są, ale o przyjmowanie wszystkiego, co się dzieje, bez osądzania i bez prób kontrolowania. Otwartość to także zgoda na to, że życie nie zawsze układa się po mojej myśli, ale to, co przynosi, zawsze ma jakąś wartość – nawet jeśli na początku jej nie dostrzegam.
Otwartość na innych: Czasami trudne lekcje
Życie w zgodzie ze sobą oznacza także akceptację innych. W moich relacjach staram się być otwarty na to, co inni mają do zaoferowania – bez oceniania i bez potrzeby zmieniania ich na mój obraz. Każdy z nas jest na swojej własnej drodze, i to, co widzę u innych, często uczy mnie czegoś o sobie.
Ale to nie znaczy, że jest to łatwe. Czasem ludzie mnie irytują, czasem ich zachowanie jest dla mnie trudne do zrozumienia. Bywa, że w pierwszym odruchu chcę ich zmieniać, poprawiać, bo wydaje mi się, że wiem lepiej. W takich momentach przypominam sobie, że otwartość to także akceptacja tego, że inni mają prawo być sobą, nawet jeśli ich wybory różnią się od moich. Pojednanie – z sobą i innymi – staje się wtedy kluczem do otwarcia się na to, co przynoszą relacje międzyludzkie.
Otwartość na przeżycia: Przyjmowanie bólu
Nie marnuj życia, odważ się i zrób pierwszy krok nim będzie za późno!
Rozmowa nie jest w żadnym wypadku zobowiązująca, nic nie tracisz a możesz odmienić swoje życie lub życie bliskiej Ci osoby.
Otwartość na przeżycia to bycie gotowym na to, co niesie ze sobą każdy dzień. Staram się nie unikać trudnych sytuacji, bo wiem, że to one najwięcej mnie uczą. Przeszkody, które stawia przed nami życie, są jak lustra – pokazują mi, kim naprawdę jestem, co jest dla mnie ważne i gdzie jeszcze potrzebuję wzrostu.
Nie będę kłamał – są dni, kiedy wszystko wydaje się zbyt ciężkie, kiedy najchętniej uciekłbym od tego, co trudne. Ale wiem też, że to właśnie w tych momentach kryje się największy potencjał do wzrostu. Zamiast unikać trudności, staram się przyjmować je jako część mojego rozwoju, jako nieodłączny element życia, który prowadzi mnie ku „jestem wystarczająco dobry”. I chociaż bywa ciężko, to ta gotowość na przyjęcie bólu i trudności sprawia, że każdego dnia staję się trochę silniejszy.
Otwartość na miłość i Boga: Nie potrzebuję dogmatu
Nie jestem religijny, ale wierzę, że Bóg to Miłość. To nie jest ktoś, kogo znajdę w kościele czy w świętych księgach. Dla mnie Bóg to ta niewidzialna siła, która sprawia, że czuję się zjednoczony, że doświadczam czegoś większego niż ja sam. Ta Miłość jest wszędzie – w ludziach, w naturze, w każdym doświadczeniu, które mnie spotyka.
Otwartość na Boga, tak jak ja go rozumiem, to gotowość na przyjęcie tej Miłości w każdej formie, w jakiej się pojawia. Czasami jest to miłość do samego siebie, czasami do innych, a czasami do świata jako całości. Nie potrzebuję dogmatu, żeby to odczuwać – wystarczy mi świadomość, że to coś prawdziwego, coś, co daje mi siłę, nawet jeśli nie potrafię tego w pełni zdefiniować. Ta otwartość pozwala mi widzieć sens i wartość w każdym aspekcie życia, niezależnie od tego, jak trudne może się to wydawać na pierwszy rzut oka.

Gotowość do zmiany: Otworzenie się na nowe możliwości
Gotowość do zmiany to dla mnie fundamentalny element zdrowienia i rozwoju. To nie jest tylko puste słowo – to deklaracja, że jestem gotów na wszystko, co życie może mi przynieść, bez względu na to, jakie to będzie. Gotowość do zmiany to przyjęcie, że życie jest dynamiczne, że wszystko się zmienia, a ja muszę być gotowy, by zmieniać się razem z nim.
Przyjęcie zmiany jako części życia: Nic nie jest pewne
Zmiana to jedyna stała w moim życiu. Nic nie jest takie samo z dnia na dzień – zmieniają się moje myśli, moje emocje, moje otoczenie. Gotowość do zmiany to akceptacja tego faktu i zdolność do adaptacji do nowych okoliczności. Dla mnie to także świadomość, że zmiana nie jest wrogiem, ale raczej sojusznikiem, który prowadzi nas ku nowym możliwościom i odkryciom. Zmiana nie jest na lepsze, zmiana jest na nowe.
Ale nie zawsze jestem na nią gotowy. Czasami zmiana mnie przeraża, bo oznacza, że muszę porzucić to, co znam, i wejść w coś, co jest nieznane i pełne ryzyka. Mimo to staram się otwierać na nowe, choć często wiąże się to z lękiem i niepewnością. Bo wiem, że jeśli nie zaryzykuję, mogę utknąć w miejscu, które już dawno przestało mi służyć.
Odwaga w obliczu zmiany: Stawianie czoła lękom
Zmiana często wiąże się z lękiem – to naturalne. Ale gotowość do zmiany to umiejętność zmierzenia się z tym lękiem i działania pomimo niego. To gotowość do opuszczenia strefy komfortu, do zaryzykowania i zobaczenia, co może wyniknąć z podjęcia nowego wyzwania.
Często obawiam się, że nie jestem wystarczająco dobry, że nowe wyzwania mnie przerosną. Ale zamiast pozwalać tym obawom mnie powstrzymać, staram się stawić im czoła. Wiem, że bez względu na to, jak trudna może być droga, to właśnie ona prowadzi do wzrostu i odkrywania nowych aspektów siebie. Gotowość do zmiany to ciągłe wyzwanie, ale także nieustanne odkrywanie, kim naprawdę jestem i co mogę osiągnąć, jeśli tylko zaryzykuję.
Zakończenie: Droga pełna błędów, ale prawdziwa
Nie jestem idealny i nie chcę być. Moja duchowość, moja droga zdrowienia i rozwoju to proces pełny błędów, potknięć, ale także momentów głębokiej radości i spełnienia. Uczciwość, otwartość i gotowość do zmiany nie są łatwe – są wymagające, czasem bolesne, ale przede wszystkim prawdziwe.
Każdego dnia staram się żyć w zgodzie z tymi zasadami, choć często muszę zaczynać od nowa, poprawiać swoje błędy i uczyć się na nowo. To nie jest droga świętego, ale raczej człowieka z krwi i kości, który zmagając się ze swoimi słabościami, stara się żyć pełnią życia. Wierzę, że ta droga, choć pełna wyzwań, jest jedyną, która prowadzi do prawdziwej wolności i spełnienia.
Nie marnuj życia, odważ się i zrób pierwszy krok nim będzie za późno!
Rozmowa nie jest w żadnym wypadku zobowiązująca, nic nie tracisz a możesz odmienić swoje życie lub życie bliskiej Ci osoby.
Pozdrawiam. Robert Banasiewicz. Ośrodek terapii uzależnień dom-REHAB.
Przeczytaj tekst: Dlaczego się uzależniamy?
Samopolecajki
W tym miejscu kilka moich samopolecajek:
Napisz komentarz, żeby artykuły mogły żyć sobie życiem pełnym i nieustającym. Przewiń stronę i wpisz w okienku.
Dopisz się do newslettera, żebyś mógł otrzymywać nowe teksty, zanim inni o nich się dowiedzą. Niczego nie przegapisz. Przewiń stronę i dodaj swój e-mail do newslettera.
Wejdź na patronite.pl i zostań Patronem. Wiele moich projektów uda mi się realizować dzięki wsparciu ludzi. Wystarczy kliknąć baner poniżej.
A jeśli spodobało Ci się to, co napisałem i masz chęć postawić mi kawę bądź kawałek pizzy, nie powstrzymuj tej głębokiej potrzeby. Będzie mi także bardzo miło, jeśli zwyczajnie przybijesz piątkę. Kliknij przycisk Suppi.
Udostępnij ten tekst w swoich mediach społecznościowych.


Jestem na etapie odkrywania owej duchowości od nowa. Kiedyś, dawno temu zgubiłam się i zaczynając proces zmiany, zdrowienia, musiałam w pierwszej kolejności odnaleźć drogę do Boga (takiego, jakim ja go pojmuję). Trochę to trwało, pewnie dlatego gotowość na program 12 kroków przyszła dopiero po roku. Bez ogłoszenia bezsilności, bez wiary w siłę większą niż ja sama i zawierzenia, nie mogłabym oddać kierownictwa, dokonać rozliczenia. Dziś duchowość, te trzy jej elementy o których piszesz, towarzyszą mi na co dzień, choć z każdym z nich bywało różnie i bywa. Wszak jestem człowiekiem zdrowiejącym, a potrzeba zdrowienia wynika niejako z choroby.
W ostatnim czasie zaniedbałam pewne działania i popadłam w rodzaj szaleństwa krzywdzącego mnie i moich bliskich. Niemniej oddaję wszystko Bogu każdego ranka i dziś, gdy wykonuję zaniechane wcześniej działania, gdy od nowa zanurzam się w duchowość z nową świadomością, gdy odpuszczam, wiem, że to wszystko było po coś i jestem za to wdzięczna.
Myślę, że w tej duchowości dla mnie na pierwszym miejscu jest otwartość i gotowość. Prawdziwość przychodzi niejako w odpowiedzi, a jej brak zaczyna w pewnym momencie uwierać niemiłosiernie lub prowadzi do krzywdzących zachowań.
Dziękuje za ten głos Asiu. Ja myślę podobnie, gdy oddalam się od duchowości mej, wtedy popadam w szaleństwo. Muszę szybko stamtąd wychodzić, wracać do świata. Bądź zdrowa.
Duchowość jest cudownym źródłem dobra wszelkiego. Tego do wewnątrz, do mnie, i tego na zewnątrz, do świata. Kocham mocno. Ale zanim poznałam, weszłam i pokochałam, musiałam dorosnąć i oddzielić słowo „duchowość” od stereotypowych, niefajnych obrazków w mojej głowie. Hmmm.. teraz pytanie mi się nasunęło: ktoś mi te obrazki podsunął? Czy stworzyłam je sama? (Umiem, tak jak: -nie lubię tego. -A próbowałaś? -Nie). Pozdrawiam, ściskam😊
Dziękuję Kachna za to, że zawsze znajdujesz czas, by tutaj wpaść i opatrzyć słowem twym coś com wyprodukował. Pewnie kilka dostalim w prezencie, kilka wyprodukowalim z lęku. Ale trzeba coś z tym zrobić. Też ściskam i pozdrawiam takoż.
Bardzo ważny tekst . Dziękuję za niego ☺️
Trzy zasady, o których pisze Robert: „Uczciwość, otwartość i gotowość do zmiany”, to drogowskazy dla każdego, nie tylko zdrowiejących osób.
O cześć Basiu. Fajnie, że znalazłaś czas na napisanie komentarza. Bardzo za niego dziękuję. Bądź zdrowa.
Nie jestem idealna, ale czy ktokolwiek jest? Dzięki temu, że stanąłeś Robercie drogi, na mej ścieżce życia, zaczęłam na nowo przyglądać się mej duchowości. Pełna wiary w Siłę Wyższą, pozwalam rzeczom się łamać, nie trzymać ich razem za wszelką cenę. To, co musi odejść, i tak odejdzie. To co powinno zostać – zostanie, robiąc miejsce dla czegoś nowego. Z większą swobodą przestaję trzymać to, co powinno być puszczone. Teraz czuję, bardziej niż kiedykolwiek, że Bóg zawsze jest ze mną, stawia na mojej drodze ludzi, którzy odmieniają moje życie. Duchowość to siła, która pcha, pozwala na akceptację sytuacji, w której aktualnie się znajduję, jest ręką, która chwyta, gdy się potykam, nadzieją, że jest COŚ WIECEJ, co nadaje kierunek życiu. Często mówię „Jezu, Ty się tym zajmij” i On się tym zajmuje…Uczciwość , otwartość i gotowość do zmiany – wybrzmiały w mojej głowie – za te zasady dziękuję w szczególności, stały się tak samo ważne, jak uświadomienie sobie, że wcale nie muszę być idealna, mogę być wystarczająco dobra:-)
Dzięki Ewelin za ten komentarz. Jestem wystarczająco dobry by wszystko. To klucz do rozwiązania. Duchowość oparta na trzech nogach daje mi możliwość rozwoju w pełni. I to jest dobre. I to mi się podoba. Bądź zdrowa i pozdrowienia dla Z.
Uczciwość, otwartość, gotowość do zmiany – często sobie te zwroty powtarzam, ale chyba niedostatecznie często wczuwam się w ich głębię… Dziękuję Ci za ten tekst, szansę wglądu. Będę do niego wracać.
Dziękuję za komentarz PM 🙂
Te podstawy duchowości były dla mnie odkryciem. Otrzymałem od życia szansę na dotknięcie tego stracha w postaci duchowości. Mogłem wypuścić myślowe potwory na wolność. Bądź zdrowa.
Dziękuje za komentarz. Czasem sam o tym zapominam. Jestem człowiekiem. A gdy wracają wszystko ma swój porządek na nowo. Bądź zdrowa.
Uczciwość, otwartość i gotowość do zmiany to zawsze było trudne, a dzisiaj jeszcze trudniejsze.
Dzięki za komentarz. To dla mnie bardzo ważny komunikat o tym, z ktoś czyta co ja tu wypisuję. Dziękuję. 😀
Odkąd odzieliłam duchowość od religijności, wkroczyłam w inną jakość życia.
Pokazałeś mi swój punkt widzenia. Widzę w tym sens. Dziękuję za ten artykuł
Gdy mnie się to udało znalazłem wolność. Dziękuje Aldi za komentarz.
Zmiana. Bałam się jej, choć czułam, że tylko taka droga przede mną. Stare od dawna nie działało. Grzęzłam w nim. Zasiałeś we mnie ziarenko, które wykiełkowało skutecznie. Powiedziałeś: Ewcia, ty już czujesz co powinnaś zrobić, już to wiesz. A najważniejsze było: zmiana nie musi być na lepsze, ale na nowe. Wzięłam te Twoje słowa Robert, a gdy już je zrozumiałam i oswoiłam się, zrobiłam to, przed czym długo się broniłam . A teraz jest NOWE.
Z wdzięcznością, Ewa Jot.
Dziękuję. Długo trwało, zanim to skumałem. NOWE. Pozdrawiam 😀