Przejdź do treści

7 uczuć. Złość

  • 7 uczuć
7 uczuć. złość

7 uczuć. Złość

Ten tekst powstał najpierw jako podcast zainspirowany filmem Pana Marka Koterskiego, pod tytułem „7 uczuć”. Dziękuję za inspirację.

Początek. 7 uczuć. Złość — przedstawiam się

Witajcie moi drodzy. Ja nazywam się Robert Banasiewicz i jestem terapeutą, jestem też pedagogiem. Prowadzę dom terapeutyczny na górce, w miejscowości Santrope. Oczywiście ona nie nazywa się, Santrope, ale to ładnie brzmi. Prowadzę też gabinet Rehab, w którym pracuję indywidualnie. Wszędzie tam obcuję z emocjonalnością.

To pierwszy artykuł z Siedmiu mówiących o emocjonalności, o uczuciach. Ten dotyczy złości. Znacie ją? To opowiem wam o niej.

Część pierwsza, czyli o co chodzi?

7 uczuć. Złość brzmi trochę tak, jak siedem grzechów głównych (o tym też będzie). Kiedy słyszę siedem uczuć, natychmiast mam jakiś niepokój. Jakie to uczucia? Złość, strach, wstyd, smutek, poczucie winy, samotność i radość. Sześć mało przyjemnych i siódme, które obiecuje, że będzie przyjemnie. Ale jak się potem okaże, nie tak łatwo jest przeżywać również radość.

A zatem złość. Wszyscy ją znamy. Chyba każdy z nas ją poczuł wielokrotnie ja kroczę z nią odkąd zacząłem robić porządki w swojej głowie, w swojej duszy, wewnątrz mnie w ogóle. Jakby w zastępstwie wszystkiego tego, czego się pozbyłem, co odstawiłem, z czego zrezygnowałem: narkotyki,  alkohol, papierosy i cała masa innych substancji i zachowań kompulsywnych.  W ich miejsce natychmiast zaczęła wchodzić złość.

Będzie osobiście

Pamiętam takie sytuacje, bo oczywiście w tych artykułach nie unikniemy dygresji dotyczących życia osobistego Roberta B. Ale to ja jestem Robert B., więc mam do tego pełne prawo. Zatem pamiętam sytuacje, w których odkryłem jaką funkcję pełni złość w moim życiu i jak strasznie ona przejęła kontrolę, bądź przejmuje kontrolę nad moim życiem. Kiedy zaczynam dotykać utraty kontroli nad moim życiem, pytam: Czemu? Komu? Oddaję tę kontrolę? Oddaję ją moim myślom, oddaję ją moim uczuciom. Wtedy nie potrafię odróżnić ich (myśli i uczuć) od faktów. Bezsilność i utrata kontroli na moim życiem. Z czymś takim mierzę się od 27 lat.

Każde działanie, moje działanie, pod wpływem emocji bardzo często okazywało się zgubne. Mnie ta moja złość dała o sobie znać bardzo szybko. Natychmiast dostarczyła mi doznań narkotykowych. Bardzo szybkie pobudzenie, bardzo wysokie napięcie wewnętrzne, bardzo duża aktywność psycho fizyczna, jakaś taka motoryczna, agresywne zachowania, czasem przemocowe. A potem zejście, potem senność, potem apatia, a potem znowu poczucie winy, wyrzuty sumienia. No i poszukiwanie sposobów na to, żeby sobie z tym wszystkim poradzić szybko. By poczuć  ulgę.

To takie przymusowe regulowanie uczuć, zaprzeczanie i cały ten świat z marzeń i iluzji, wrażliwość na otaczającą rzeczywistość. Na koniec rozbicie w obszarze osobowości, zatarcie granic, rozproszenie ich. Słowem — mechanizm.  A właściwie trzy.

złość

Część druga, czyli złość jako taki „wielki worek” na uczucia

Bez względu na to, co czuję. „Worek” ów służy do zbierania i manipulowania w środku różnymi uczuciami. Na przykład, gdy poczułem smutek, odczułem tęsknotę, poczułem się zraniony, odrzucony, skrytykowany, oszukany, wykorzystany, poniżony, to te wszystkie uczucia są bardzo trudne dla mnie w przeżywaniu i nie bardzo wiem, co z nimi zrobić. Czuję przykrość jako mężczyzna? Tak czuję, ale jak mam o tym powiedzieć? Gdy ktoś mnie  skrzywdził to…mnie wkurzył.  Czuję przykrość i jest mi przykro.

Oczywiście, że tak. Wiadomo, że tak powinienem powiedzieć. Jednak używając „worka”, jeżeli coś ktoś mi sprawił przykrość, to ja w reakcji czuję złość. Przykrość, smutek, tęsknota, rozstanie, odrzucenie — czuję złość. Jestem zazdrosny? Już jestem wściekły, Jestem radosny? To super. Radość przemija? Czuję złość. Nieustająco mam ten „worek na uczucia” z napisem złość i wrzucam tam wszystko. Bo mnie się wydaje, że to jest uczucie, które mnie definiuje.

Znów osobiście

Kiedyś to odkryłem w sobie przy okazji uroczystości, w której brałem udział. Była to piąta rocznica zdrowienia jednego z moich znajomych, kolegów, przyjaciół. Ja zauważyłem, że na torcie napisane jest „5 lat”. Cyfra kompletnie wtedy nieosiągalna dla mnie. I widziałem faceta, który z radością, dumą zdmuchnął 5 świeczek. Była jego rodzina i byli inni  ludzie, bliscy, przyjaciele i ja.

A ja siedziałem tam i skumałem, że od roku mniej więcej, łącznie z dziewięcioma miesiącami terapii  w ośrodku,  siedzę i jestem wściekły. Od rana do wieczora przypieprzam się do siebie i przypieprzam się do innych, do życia, do świata, do pogody, do tego, że kula ziemska kręci się nie w tę stronę. Przypieprzam się do tego, kim był mój tato, co robił mój tato, do tego, kim była mama i dlaczego ona za niego wyszła?

To były uczucia i myśli, które mi wtedy towarzyszyły. Napędzały mnie. Ja ciągle byłem na takim wysokim napięciu.  Pod wpływem tej złości dokonałem co najmniej kilku aktów przemocowych i potem czułem to poczucie winy, wstyd, strach, osamotnienie. Znów szukałem ulgi, potrzebowałem natychmiastowej ulgi. A przypominam, że nie brałem już wtedy narkotyków, nie piłem wódy. Na ogół wydawało mi się, że prowadziłem dość zdrowe życie. Wtedy zrozumiałem, że ja muszę coś zrobić, bo tu nie nie chodzi o narkotyki.

Nie marnuj życia, odważ się i zrób pierwszy krok nim będzie za późno!

Rozmowa nie jest w żadnym wypadku zobowiązująca, nic nie tracisz a możesz odmienić swoje życie lub życie bliskiej Ci osoby.

Narkotyki nie są dla mnie żadnym problemem. Ile by ich nie było, wszystkie wyćpam. Ile by nie było alkoholu, tyle wypiję. Natomiast problemy zaczynają mi się wtedy, gdy kończy się substancja, bądź jakieś inne zachowanie kompulsywne, obsesyjne. Zaczynają się problemy z przeżywaniem. Z tym że ja nie wiem, co ja mam zrobić sam ze sobą, jak ja mam zareagować. I zawsze reaguję nadmiarowo, bo jakoś łączy mi się ta złość ze strachem, kiedy czuję się zagrożony w jakikolwiek sposób. Oczywiście najczęściej w wyimaginowany sposób, bo przecież, co może być we mnie zagrożone?

Duma boli bardzo

No najczęściej duma! To jest takie miejsce w człowieku. We mnie. Ja mam takie w środku człowieka miejsce, które jest bardzo czułe. Jak mnie tam ktoś trafi, w tę dumę, to jest masakra. Reaguję bardzo lękowo, bo mi się wydaje, że ten ktoś chce przejąć nade mną kontrolę. Bo mi się wydaje, że on mnie nie szanuje, że on mnie poniża, że on ma mnie za gówno i że w ogóle.

Nie wpadam na pomysł, że ten człowiek, być może w ogóle nie wie o moim istnieniu. Ten czy ów, który na przykład wyprzedza mnie na trzeciego na drodze szybkiego ruchu, albo jakiejś innej drodze.  On mnie w ogóle nie widział na oczy. A ja myślę, że on to robi celowo, żeby mnie urazić. I tracę kontrolę.

Bo złość tę kontrolę przejęła. Ja jej oddaję tę kontrolę. Bo nie wiedziałem, jak mam ją przeżyć.

Część trzecia, czyli lipne zarządzanie złością

Co najczęściej robię z moją złością? Tłumię bądź staram się ją wyładować. Dać upust złości. Oczywiście jedna i druga metoda nie działa. U mnie nie działa. Wraca, wyłazi ze zdwojoną siłą, razem z kacem moralnym, z chęcią zniknięcia, ucieczki.

Wyładowanie złości u mnie nie działało, bo napędzało mnie jeszcze bardziej. Byłem wściekły i zacząłem robić coś, co miało za zadanie wyładować złość. Rąbanie drewna, kopanie dołu albo coś. Opadłem z sił, ale złość rosła we mnie jeszcze bardziej. Bo to działanie mnie nakręcało. Krew płynęła szybciej, różne neuroprzekaźniki sobie huczały. Moje myśli pędziły oczywiście do obiektu mej zemsty i tworzyłem plany, w których tylko karmiłem moją złość.

Oczywiście wiem, że są ludzie, którym wysiłek fizyczny pomaga w poradzeniu sobie ze złością. Oni w czasie tego wysiłku coś przeżywają, ja nie. Dla jednych to będzie rozwiązanie, dla innych nie i warto próbować różnych rozwiązań, bo a nusz widelec okaże się, że w czasie biegu czy innego wysiłku, uda Ci się uporać z potworami Twojej złości.  Tłumienie złości oczywiście też nie dawało mi ukojenia. To znaczy chwilowe, narkotykowe, w sensie kompulsywne. Ale na dłuższą metę nie. A jak z tym żyć? Z tą złością?

Część czwarta, czyli takie coś, co się nazywa prawidłowe zarządzanie złością

Brzmi poważnie? Ogólnie rzecz biorąc to dość proste zadanie. Najważniejsze jest to, żebym nauczył się rozdzielać uczucia z tego „worka” pod tytułem złość. Nie mogę ich trzymać w tym worku, muszę je wyjąć i każde z osobna obejrzeć, i zobaczyć, że: to jest smutek, to jest tęsknota, a to jest zazdrość. To jest złe samopoczucie z powodu odrzucenia lub straty. I że to też nie jest złość. Każde z nich muszę nazwać, do tego potrzebuję czegoś takiego jak psychoterapia.

W niej (w psychoterapii) mamy takie narzędzie poznawcze, które nazywa się dziennik uczuć, w którym te wszystkie uczucia ponazywam. Odszukam je w sobie, porównam, dopasuję i coś mi z tego wychodzi. Przyjrzę się, jak ja je okazałem i czy w ogóle okazałem któreś z tych uczuć i tych emocji. Wtedy zaczyna się właściwa  praca terapeutyczna. Zrozumienie, że skoro uczuć jest więcej to  oznacza, że złość jest tylko jednym  z nich. Uczuciem jak  wszystkie inne, a nie uczuciem, dominującym. Wtedy mogę zająć się przeżywaniem złości, pozwoleniem jej na bycie we mnie.

Część piąta, czyli działanie

Tak więc zająłem się złością i jej przeżywaniem. To mozolna praca. Jedyne, co mi się udało zrobić przez te wszystkie lata, to uświadomić sobie, że teraz mam złość. Czuję złość. Każda decyzja podjęta w tym momencie, pod jej wpływem jest do kitu. No, chyba że wyjdę trochę, pójdę, odejdę, pochodzę z tym i będę z tym sobie pracował. To nie trwa długo. To moje przeżywanie, uświadamianie, gadanie ze sobą.

Ten monolog wewnętrzny, który jest oczywiście alternatywą wobec krytyka wewnętrznego, który we mnie hula i żyje w najlepsze, i nie chce umrzeć. Kiedy tak pogadam ze sobą, mogę wrócić do tego miejsca, z którego ruszyłem i zobaczyć, że ono (to miejsce) już troszeczkę inaczej wygląda. Teraz gdy, doczułem złość, oczywiście, że ona jeszcze wróci, ona jeszcze będzie mendzić wieczorami. Ona wróci.

Udupialnia — każdy ją ma

Ja mam takie złości w moim pokoju, który nazywa się udupialnią, ja mam takie udupiacze tam. Wśród nich bardzo dużo jest złości 10, 15-letniej, którą noszę, bo, pomimo że udało mi się tak myślałem uporać ze swoimi wszystkimi urazami w programie zdrowienia, to jednak mam dyżurne udupiacze zbudowane ze złości, ale mogę z tym żyć. Dziś czując złość ja nie muszę podpalić świata.

Często mi się to udaje. Nie podpalić świata. Jest jeszcze taka metoda, która u mnie nie działa. Ale wiem, że ludzie ją stosują z powodzeniem. Czyli załatwić „tę sprawę” na gorąco, obgadajmy, to jeszcze dogadajmy, obejrzyjmy to. U mnie nie działa, więc ja tego nie stosuję. Natomiast jako sposób myślę sobie, że dla różnych ludzi jest to rozwiązanie.

Część szósta, czyli jest jak jest, tylko nie dajmy się temu wchłonąć

Żyjemy niestety w kulturze, która nie służy przeżywaniu emocjonalnemu, w tym złości także. Od najmłodszych lat przecież słyszeliście, ja słyszałem: nie złość się, nie krzycz, to nie wypada, tak się nie zachowuje chłopczyk, dziewczynka, tak się nie zachowuje mężczyzna. Ciągle słyszałem coś takiego, żeby raczej nie okazywać uczuć, żeby raczej złości nie okazywać, żeby raczej zrobić dobrą minę do złej gry. I takich różnych umiejętności ja się wyuczyłem w życiu. Takie gospodarowanie, zarządzanie moją złością poprzez jej przeżywanie i uświadamianie sobie, czasem uciekanie, bo wiem, że jeśli jeszcze trochę zostanę, to zachowam się chamsko.

Nie marnuj życia, odważ się i zrób pierwszy krok nim będzie za późno!

Rozmowa nie jest w żadnym wypadku zobowiązująca, nic nie tracisz a możesz odmienić swoje życie lub życie bliskiej Ci osoby.

Moja mama mówiła: „synek, jeśli nie wiesz, jak się zachować, to zachowaj się przyzwoicie”. No i chodzi o to, żeby coś takiego mieć nad głową, że kiedy czujesz złość, najważniejsze kurcze, żebym zachował się przyzwoicie, Żebym zobaczył, że są tam jakieś granice dobrego wychowania, przyzwoitości, dobrego smaku. Czasem, kiedy myślę o takim zarządzaniu tym potencjałem, bo to jest też twórcze. Bywa przecież, że wiele rzeczy pod wpływem złości, zrobiłem fajnie. Chodzi o to, żeby tę złość wykorzystać twórczo.

Myślę, że są na to sposoby. Jeszcze myślę o tym, że to bardzo ważne, żeby nie zrobić sobie czegoś takiego w tym otaczającym nas świecie, że będę widział ludzi, wydarzenia, sytuacje poprzez taki pryzmat złości. Poprzez takie przekonanie, że ludzie najczęściej są złośliwi albo że otaczają mnie wkurzeni ludzie. Bo w ten sposób stworzymy taki świat naładowany jadem. I takim epatowanie wściekłością na głupotę ludzką, na sytuację polityczną, na sytuację gospodarczo finansową.

Taką wściekłością, która wypali mi duszę, bo mnie to ta złość wypala. Wypala mnie jako człowieka, przestaję być człowiekiem, zaczynam być zachowaniem. A kiedy uda mi się ją przeżyć tę złość tak jak należy, przeżyć każdą emocję, każde uczucie to przechodzi przeze mnie jak wszystkie inne uczucia. Coś we mnie zostawia i idzie sobie dalej.

Zakończenie, czyli po każdej burzy przychodzi następna burza i to może być w porządku

I tego Wam życzę, żeby Wasza złość została przeżyta, żebyście dali sobie prawo do przeżycia złości i do tego, żeby ona sobie poszła gdzieś, bo w to miejsce prawdopodobnie przyjdzie następna złość. Pozdrawiam Was serdecznie. Robert Banaszkiewicz dom-REHAB.  Bądźcie zdrowi. Ducha nie gaście.

Pozdrawiam. Robert Banasiewicz. Ośrodek terapii uzależnień dom-REHAB.

sklep-REHAB Robert Banasiewicz

Sklep-REHAB. Kliknij obrazek powyżej, żeby przenieść się na stronę sklepu.

Samopolecajki

W tym miejscu kilka moich samopolecajek:

Napisz komentarz, żeby artykuły mogły żyć sobie życiem pełnym i nieustającym. Przewiń stronę i wpisz w okienku.

Dopisz się do newslettera, żebyś mógł otrzymywać nowe teksty, zanim inni o nich się dowiedzą. Niczego nie przegapisz. Przewiń stronę i dodaj swój e-mail do newslettera.

Wejdź na patronite.pl i zostań Patronem. Wiele moich projektów uda mi się realizować dzięki wsparciu ludzi. Wystarczy kliknąć baner poniżej.

Wspieraj Autora na Patronite

A jeśli spodobało Ci się to, co napisałem i masz chęć postawić mi kawę bądź kawałek pizzy, nie powstrzymuj tej głębokiej potrzeby. Będzie mi także bardzo miło, jeśli zwyczajnie przybijesz piątkę.  Kliknij przycisk Suppi.

7 uczuć. Złość button

Udostępnij ten tekst w swoich mediach społecznościowych.

18 komentarzy do “7 uczuć. Złość”

  1. Gratuluję Robert! Serio serio. No ten duży kawał tekstu podobał mi się ogromnie! A powodów do tego znalazłam wiele. Brawo. Ps. A! Wygląda na to, że lubię złość i o złości. Pięknie❤️

    1. Robert Banasiewicz

      Dziękuje Kachna. Złość jest ok, nie lubię tylko, gdy pozwalam się nieść niedobrym zachowaniom. Ale one często mają mniejszy związek ze złością, a większy na przykład ze strachem i przewrażliwieniem na własnym punkcie. Bądź zdrowa.

  2. Ten ” worek uczuć” pomógł mi już dawno: po wysłuchaniu Twojego podcastu. Stosuję, zaglądam do ” worka ” i …po pewnym czasie wiem co mnie gniecie. I właściwie to mi wystarczy. Znaleźć i zaakceptować uczucie. Pochylić się nad nim i doczuć? Przeanalizować? Obejrzeć? Pogadać z nim?
    „Zachować się przyzwoicie”- też stosuję.
    Pozdrawiam

  3. Bardzo ważne w tym, co napisałeś Robercie, to nie dać się wchłonąć.
    Dziękuję za ten tekst i za to, co robisz. Bądź zdrów!

  4. Widzisz i ja miałam taki wór że złością, w której byłam tylko złość….gdy mnie ktoś zostawił – złość, gdy ktoś nie odebrał telefonu – złość, gdy nie zdałam egzaminu – złość. Kiedyś zupełnie nie umiałam odróżniać, smutku, żalu, przygnębienia wszystko było nazywane „Jestem zła Vel wkurwiona” I tak chodziłam wkurwiona na świat, owinięta drutem kolczastym, przewrażliwiona na swoim punkcie. Dobrze, że to za mną. Dobrze, że jesteś Robert i uczysz nas jak odróżniać, jak umieć przeżywać, jak się nie wstydzić mówić o tym co czujemy otwarcie. Dziękuję z serca.

    1. Robert Banasiewicz

      Tak. Złość zawęża poszukiwania a właściwie uniemożliwia. Często. Świadomość ratuje życia. Bądź zdrowa Monia. Dziękuje za komentarz.

  5. Ale numer! Tekst o mnie, a szczególnie te fragmenty, w których piszesz, że to Twoje i o Tobie 😀 Tylko nie umiałabym tego tak pozbierać, ustrukturyzować i opisać.

    Tak sobie łażę i dumam nad tą złością i faktycznie, ten patent z powyciąganiem wszystkiego z worka i ponazywaniem po imieniu jest OK. Bardzo OK, a nawet super OK. A jak się jeszcze temu człowiek, ten, no, to znaczy ja … Jak ja się temu poprzyglądam i zlokalizuję, gdzie mnie ten drugi człowiek trafił, tzn. czy w dumę, czy w lęki, czy we wstyd, czy może wrzucił granat do udupialni, to już w ogóle zaczyna się wszystko składać. Tzn. złość zaczyna się oczyszczać. Odkleja się, odpada, niczym podczep po działaniu egzorcysty, to wszystko co nią nie jest. I zostaje ONA, czysta złość. Czyli ten „somat” w ciele, który czasem przeszywa jak piorun, potrząsa, czasem daje tylko lekkie ukłucie, a czasem rozlewa się w środku i drapie albo mdli. On mi mówi że coś jest nie tak. Niezgodne z moimi wartościami (tak, tymi co mnie Arek o nie kiedyś pytał i się wtedy popłakałam, bo jeszcze nie miałam), albo ryzykowne, np. „śliskie”.

    Przed chwilą poczułam złość. Bo nienawidzę reklamy, którą ja i mój subiektywizm, postrzegamy jako niemoralną, np. taką czyimś kosztem, na czyichś plecach. Jak się nazywasz Kowalski, a Twoja konkurencja to Iksiński, to się pozycjonuj ze swoją ofertą pod K jak Kowalski, a nie pod I jak Iksiński. Wpisałam w Bing’a „rehab dom terapeutyczny”, a wynikach na I i IV miejscu wyskoczyło mi … jakieś SPA w „marmurach” a nasz Rehab gdzieś pomiędzy … Co mogę z tym zrobić? Pobuczeć pod nosem, przelać na papier, podzielić się, odmówić „Boże, użycz mi pogody ducha …” , poczuć ją i podziękować sobie, Bogu i drugiemu człowiekowi, że dzisiaj mam wartości i że skoro czuję, to znaczy, że mi anoreksja ustępuje. No przecież nie pojadę im nakopać ani nie pójdę ich edukować.

    Wczoraj, kręcąc się wokół tematu złości i jej wyrażania, usłyszałam pytanie: „a co jak ktoś mnie nie szanuje, przecież mam prawo oczekiwać, że inni będą mnie szanować?” Było też o wyrażaniu, nietłumieniu. Wczoraj coś mi dzwoniło, ale jeszcze nie kumałam, w którym kościele. Dziś widzę to tak:
    – im więcej we mnie chciejstwa, że inni coś muszą, albo są mi coś winni, tym większa frustracja, gdy idzie nie po mojej myśli
    – nie mam wpływu ani nie ponoszę odpowiedzialności za zachowania innych
    – po to zbudowałam i umacniam poczucie własnej wartości, na fundamencie z duchowości, czyli zasobów wewnętrznych, żeby cudzy wybryk i incydent zewnętrzny, nie był w stanie mi go zburzyć
    – cudze przekraczanie moich granic, nie daje mi prawa do przekraczania cudzych
    – nie lubię samosądów, więc nie będę ich uprawiać, bo hipokryzji nie lubię jeszcze bardziej
    – agresja rodzi agresję – to jest fakt, ale nie wymówka ani pretekst, żeby sobie pofolgować w rewanżu
    – co robić i czego wymagać od siebie, żeby inni mnie szanowali ZAMIAST czego oczekiwać od innych
    – jak spojrzę na „krzykacza” jak na człowieka, który wciąż jeszcze cierpi, bo miotają nim jego destrukcyjne programy, to nagle z kata zmienia się w ofiarę. A ofierze się współczuje, a nie gnoi
    – co mogę dla siebie zrobić, jak zdrowo i konstruktywnie wyjść z sytuacji i przeżyć swoją złość

    Fajnie jest już nie podpalać świata. I nie na d.pościsku, a tak po prostu, naturalnie, z braku potrzeby i poczucia bezsensu wcielania się w małego pirotechnika.

    W tamtym życiu raz poczułam i przeżyłam zdrową złość. To było jak po skoku spadłam z konia. Bo się zatrzymał. Bo na naskoku straciłam równowagę i po wylądowaniu nie przyłożyłam łydek. I wyrżnęłam głową o glebę. Ależ ja się wtedy wkurzyłam. Nie na konia, nie na siebie, a na sytuację. No to się spięłam, wsiadłam i skoczyłam. A potem jak zeszłam, to nie wsiadłam przez najbliższe 2 tygodnie, bo mniej więcej tyle czasu bolało mnie pod czaszką. Ale psychicznie, czułam się od tej złości uwolniona.

    A teraz idę sprzątać w pokoju, zwanym udupialnią 😀

    1. Robert Banasiewicz

      Noooo to dałaś czadu. Niemal oddzielny artykuł napisałaś. Dziękuję to jest mega. Z serca jestem wdzięczny. Bądź zdrowa P.

      1. Robert Banasiewicz

        Ale emocjonalny komentarz, żeś zrobiła Kachna. WOW. Dziękuję aż czuję coś poczuła. Bądź zdrowa.

    2. Uczucie złości towarzyszyło mi od dziecka. Złościłam się na siebie, że czuję zazdrość o czas, który rodzice poświęcali mojemu choremu bratu, przez co czułam się niewidzialna, co również mnie złościło. Złościła mnie samotność, którą odczuwałam latami, patrząc na pełne rodziny, potem złościłam się na sytuację rodzinną, na fakt, że wszystko ogarniałam sama, przez co traciłam energię, nie uśmiechałam się, zamykałam przed światem.Ratunkiem dla przetrwania była izolacja, muzyka, czasami rozmowa z przyjaciółką. Ukrywanie tej emocji również mnie złościło. Ani na studiach ani kolejnych szkołach, kursach, szkoleniach wszelakich, nikt nie powiedział: „Czujesz złość – doczuj ją”. Ty pierwszy to powiedziałeś. Na szczęście moja dzisiejsza świadomość jest już inna. Chociaż pod Twoim wsparciem terapeutycznym była moja córka, to nieustannie zmienia się cała moja rodzina. Czujemy to wszyscy. Nasze życie teraz ma inną jakość. Nie chowamy przed sobą trudnych uczuć, które się pojawiają, one nie zniknęły, ale lepiej potrafimy sobie z nimi radzić. Rozmawiamy. Natchnąłeś nas Robert do lepszego przeżywania codzienności. I chwała Ci za to. Szacun za Twoje serce i szczerość ❤️

      1. Robert Banasiewicz

        Dziękuję Pani Ambasador. Dziękuję za słowa i za to, że działasz. Świetny komentarz. To mi pomaga.

    3. Człowiek całe życie się uczy. Dziękuję, bo ubranie w słowa różnych takich tam, sprawia, że czujemy się gotowi żeby iść dalej.

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

    Zapisz się do newslettera

    Zostawiając swój adres e-mail, na bieżąco otrzymujesz wszystkie nowości, które pojawią się na naszej stronie.

    dom-REHAB Robert Banasiewicz © 2026. Wszelkie prawa zastrzeżone. Polityka prywatności. Realizacja: Michał Ziółkowski.