7 uczuć. Strach — bardzo pierwotne uczucie, bardzo pierwotna emocja.
I po co mi ten strach?
Dzień dobry. Ten cykl krótkich opowiadań został zainspirowany filmem, który nosi tytuł: „7 uczuć”.
Strach to mój dawny znajomy, długotrwały, długoterminowy znajomy. Taki przewlekły towarzysz. Ciągle o sobie przypomina nie pozwala zapomnieć. Pamiętam przy okazji jakiegoś zlotu radości byłem na mityngu, tak jakoś było, że rozmawialiśmy o strachu, lęku, obawach, o niepokoju. W pewnej chwili jeden z uczestników tej grupy wstał i powiedział: „Mam na imię strach i jestem uzależniony”. To zrobiło na mnie wielkie wrażenie, bo to było o mnie. Bo to byłem ja.
Jak się bałem? O co się bałem? Czego się bałem?
Oczywiście, że się bałem. Najpierw, że umrę, potem bałem się, że moja mama umrze, że umrą moi bliscy. Kiedy żyłem wśród moich kolegów znajomych przyjaciół na osiedlowych uliczkach no to bałem się, że dostanę po pysku. Bałem się, że mnie wyśmieją. Tak, tego najbardziej się bałem. Ten mój strach miał zawsze jakieś takie połączenia, takie liny, jakieś takie zaczepy w innych emocjach. Czasem był nieracjonalny i wtedy stawał się lękiem.
Czyli boję się czegoś, czego nie ma, czyli tego, co sobie wyobrażam, że będzie. Ja też miałem i taką odmianę strachu. Oczywiście nikt mi wtedy nie powiedział o tym, że strach jest bardzo pierwotny i, że ratuje często życie i, że pozwala mi się zatrzymać albo uciec, że pozwala mi ominąć coś, pozwala mi nie dotknąć tego, nie doświadczyć. „Strach to taka reakcja organizmu” – mówią znawcy przedmiotu, mówią ludzie, którzy zajmują się strachem zawodowo jakimś takim strachem klinicznym, społecznym, moralnym, takim strachem, który mnie rozbija. Oni (ci znawcy) nazywają go — strach dezintegracyjny.
Reakcja organizmu na czynniki zewnętrzne.
Ale strach paraliżuje, przejmuje kontrolę, strach odrealnia. Mój strach mnie odrealnia. Co ja mam zrobić ze strachem? Jak zwalczyć strach? Albo, jak walczyć ze strachem? Jak walczysz ze strachem to się go w życiu nie pozbędziesz, gdyż będzie go coraz więcej. A on się będzie multiplikował będzie się dzielił, mnożył, będzie cię dopadał z jeszcze większej ilości źródeł i atakował z coraz większą siłą. Im bardziej go nie chcę, tym bardziej on jest.
Trzeba by go było oswoić.
Chyba tak, chyba to jest to, czego nauczyłem się w obsłudze mojego strachu. Oswoić strach. Jak go oswoić? Ja czasem tak pracuję, mówię komuś: „ale przecież masz prawo się bać, masz prawo, bo to, czy tamto wydarzyło się w Twoim życiu. Masz takie doświadczenia, że tak było więc jest prawdopodobieństwo, że to się powtórzy jeszcze raz, bo to Twoi bliscy, Twoja rodzina więc w sposób naturalny ten strach się pojawia. Tylko chodzi o to, żebyś pozwolił pozwoliła sobie na ten strach”.
Czasem widzę ulgę na twarzy tego kogoś. Czasem sobie to wyobrażam, bo akurat rozmawiam z nim, z nią przez telefon i słyszę w głosie, że oddycha głębiej. Serio mogę, wolno mi się bać, to nic złego, to nie jest okazanie słabości? To nie będzie źle odczytane? Ja nie wiem jak będzie odczytane. Ja tylko mówię:” bój się, bój się i rób”. Bo bardzo często strach, który ja przeżywałem był wystarczającym powodem, żebym czegoś nie zrobił, a że towarzyszył mi w tak wielu sytuacjach to bardzo często uniemożliwiał mi podjęcie jakiegokolwiek działania.
W pewnym momencie już tak się wykształcił tak, że gdy tylko pojawiała się choćby możliwość odczuwania strachu, to ja już wycofywałem się, to ja już rezygnowałem z tego, czy innego mojego zachowania, reakcji, działania. Bo ja sobie wyobrażałem, że działanie jest możliwe tylko w sytuacji, w której nie będę odczuwał strachu. Czy taka sytuacja w ogóle kiedykolwiek się wydarzyła?
Trudno mi powiedzieć czy się wydarzyła, czy się nie wydarzyła.
Jakoś mam wrażenie, że ciągle ten strach mi towarzyszył i ciągle paraliżował, i ciągle uniemożliwiał podjęcie działania, i ciągle albo bardzo często był on połączony z czymś, co nazywa się goryczą niewykorzystanej szansy. Już tłumaczę. Jest sytuacja, w której chciałbym coś zrobić, lub znam odpowiedź na zadane pytanie w szkole. Myślę sobie – „OK odpowiem”. I w tym samym momencie myślę: – „a jak to głupie i znowu się zbłaźnię, i znowu będą się śmiali”? A przecież często się ze mnie śmiali.
Co prawda, teraz wiem, że oni śmiali się z tego, co ja mówiłem, lub jak się zachowywałem, ale ja myślałem, że oni śmieją się ze mnie. I zatrzymałem się. W tym samym czasie Zdzisiu podniósł rękę i powiedział dokładnie to samo co ja chciałem powiedzieć i zebrał oklaski na stojąco, a ja miałem gorycz niewykorzystanej szansy. I to było coś, co towarzyszyło mi najczęściej w relacji z moim strachem.
Ale bez względu na wszystko i tak, najlepiej nauczyłem się unikać strachu, nie przeżywać go, tłumić, manipulować, zamieniać. Najłatwiej było mi go zamieniać na złość. Złość to jest coś, na co doskonale da się wymieniać wszystko w kantorze moich emocji. „10 strachów wymienię na jedną złość” Umiałem to zrobić.

Nie marnuj życia, odważ się i zrób pierwszy krok nim będzie za późno!
Rozmowa nie jest w żadnym wypadku zobowiązująca, nic nie tracisz a możesz odmienić swoje życie lub życie bliskiej Ci osoby.
Bój się i działaj
Czyli jeśli chciałbyś, chciałabyś przeżywać prawidłowo przeżywać strach, to bój się i działaj, gdyż odwaga to nie jest brak strachu tylko działanie pomimo strachu. Boże ja pół życia żyłem i nie wiedziałem o tym. Nikt mi tego nie powiedział, że odwaga nie jest brakiem strachu, że odwaga jest działaniem pomimo strachu. Bo tak często przecież słyszałem: „Nie bój się”, to starałem się nie bać. Starałem się wyprzeć ten strach, starałem się go stłumić, starałem się go jakoś tak „zachachmęcić” i zawsze którędyś wylazł. I zawsze z czymś się połączył. Zawsze dał o sobie znać.
Pamiętam mój strach przed tym, że nie przestanę ćpać, nigdy nie przestanę. Bo ja już Wam pewnie kiedyś to mówiłem, pewnie wielokrotnie. Wywodzę się z tej szkoły, w której Marek Kotański mówił, że: „Z narkomanii wychodzą najlepsi, z narkomanii wychodzą mistrzowie świata przeciętniacy będą dalej brali”. Mam wielki szacunek wobec tego, naprawdę ogromny. Widzę mistrzów świata.
Natomiast ja miałem stracha, bo ja wiedziałem, że nie jestem mistrzem świata. Ja wyobrażałem sobie, jakie to najlepsze rzeczy ja będę musiał zrobić. I wiedziałem, że nie jestem najlepszy, więc myślałem, że nigdy nie wyjdę z ćpania. To dopiero wiele lat później dotarło do mnie: „jesteś wystarczająco dobry możesz być kim chcesz tylko z kim chcesz być”.
Kiedy urealniłem moją rzeczywistość i zobaczyłem, gdzie jest mój Mount Everest i że to nie musi być ten sam Mount Everest, który ma Zdzichu. To wtedy zrozumiałem, że ja mogę osiągnąć ten szczyt. Bo ten szczyt jest do osiągnięcia przeze mnie. I to było super.
Czyli strach w kontakcie z nierealnymi wyobrażeniami rósł.
Ale kiedy to zracjonalizowałem, urealniłem, kiedy patrzyłem na moje „rozmiary” na moje „ubrania”, na moją miarę, to zrozumiałem, że mój strach jest też na moją miarę. I wtedy zobaczyłem czego mogę się bać, hmmm lenistwa swego najbardziej, bo to jest poważny problem. Moje lenistwo to poważny problem. Tu jest się czego obawiać, ale nie zwalczam strachu, tylko biorę się za moje lenistwo, żebym się ruszył, żebym ruszył dupę z kanapy i coś zrobił.
Czasem też w radzeniu sobie ze strachem. Pytam siebie: „czego się boję?” Konkretnie – „co może się wydarzyć najgorszego w tej czy innej sytuacji?” No i najczęściej okazuje się, że to są tylko moje wyobrażenia z mojej chorej głowy, że tak naprawdę tam nic nie ma, albo owszem jest, ale nie aż tak.
Chodzi o to, żebym wyjął to z głowy, obejrzał, pokazał innym, ponazywał. Czasem już w połowie tej czynności myślę sobie: „kurczę, o co tu chodziło właściwie? Czego ja się obawiałem aż tak bardzo, że tydzień stałem za drzwiami mojego życia.
Czyli gdy to pooglądam, ponazywam, odczaruję to strach, oczywiście, że będzie, ale będzie dotyczył bardzo konkretnej rzeczy. Na ten strach mogę sobie pozwolić. Do tego strachu mogę dać sobie pełnomocnictwo. Wtedy też ten strach i wiele innych uczuć albo wszystkie przejdzie przeze mnie i sobie pójdzie. Oczywiście, że będę wiedział, że był, bo mokre ręce, bo zimny pot na plecach, bo drżący głos, ale pójdzie. Przyjdzie następny, ale już będę przygotowany.
Tak więc do brzegu i w skrócie.
Strach jest i będzie, to bardzo ważne uczucie, emocja. To bardzo ważna informacja o otaczającej rzeczywistości. Nie ma z nim co walczyć, bo i tak wygra, bo będzie go więcej będzie się multiplikował. Jedynym sposobem na przeżywanie strachu jest przeżywanie strachu. Pozwolenie sobie na przeżywanie strachu jest analizą i nazywaniem różnych rzeczy, których się obawiam.
Konkretnie po nazwisku. Jak się nazywasz, ty czego się boję? Kiedy już wiem, wiem, w jakiej skali się boję. Strach dotyczy bardzo często moich nierealnych wyobrażeń o rzeczywistości i przyszłości, bo tym najczęściej się straszę tym, co sobie wyobrażam, że będzie. Tłumienie strachu też niczego nie daje dlatego, że zasada „Nie bój się” oczywiście działa, ale ma bardzo krótki termin przydatności do spożycia. I wyłazi bardzo dziwnymi i nieprzewidywalnym skutkami.
- Odwiedziny w kantorze emocjonalnym i wymienianie jednych uczuć na drugie, czyli strachu na złość. Jest to pewnie jakiś pomysł, tyle że też krótkoterminowy.
- Przeżywam strach, mimo że to bardzo trudne uczucie.
- Odwaga to nie jest brak strachu, odwaga to działanie pomimo strachu.
- Czuj strach. Bój się. Bój się działaj. Dasz radę.
Dlaczego ja ciągle gadam o tych uczuciach?
Nie marnuj życia, odważ się i zrób pierwszy krok nim będzie za późno!
Rozmowa nie jest w żadnym wypadku zobowiązująca, nic nie tracisz a możesz odmienić swoje życie lub życie bliskiej Ci osoby.
Ano dlatego, że nie mogę zainteresować za bardzo nikogo czymś, co nazywam „wychowanie emocjonalne” więc postanowiłem, że sam się tym zajmę i będę o tym gadał tak jak tylko będę umiał. Czy to będę w telewizorze, czy w radiu, czy w krótkiej audycji internetowej, czy może na blogu dom-REHAB. Czy w jakiejkolwiek innej formie. Będę ciągle gadał o tym, że moim zdaniem potrzebujemy edukacji emocjonalnej.
Potrzebujemy wychowania emocjonalnego, jedną godzinę tygodniowo w szkole, 45 minut prowadzone przez specjalistę z zewnątrz, który nie będzie w systemie edukacyjnym, czyli będzie miał na wejściu zupełnie inny kredyt zaufania niż nauczyciel. Zajęcia prowadzone przez kogoś, kto będzie miał predyspozycje do nawiązania relacji, bliskich relacji z młodymi ludźmi. Zajęcia, w których zapytamy: jak się czujesz? Co czujesz? Co słychać w ogóle u ciebie? Jak to jest w swoim ciele? Gdzie czujesz złość? Gdzie czujesz strach? Gdzie czujesz samotność? Gdzie czujesz poczucie winy? Wstyd? A jak jest z twoją radością? Jak to wszystko przeżywasz? Coś takiego mam na myśli, tak bym chciał to przedstawić.
Pozdrawiam. Robert Banasiewicz. Ośrodek terapii uzależnień dom-REHAB.
Samopolecajki
W tym miejscu kilka moich samopolecajek:
Napisz komentarz, żeby artykuły mogły żyć sobie życiem pełnym i nieustającym. Przewiń stronę i wpisz w okienku.
Dopisz się do newslettera, żebyś mógł otrzymywać nowe teksty, zanim inni o nich się dowiedzą. Niczego nie przegapisz. Przewiń stronę i dodaj swój e-mail do newslettera.
Wejdź na patronite.pl i zostań Patronem. Wiele moich projektów uda mi się realizować dzięki wsparciu ludzi. Wystarczy kliknąć baner poniżej.
A jeśli spodobało Ci się to, co napisałem i masz chęć postawić mi kawę bądź kawałek pizzy, nie powstrzymuj tej głębokiej potrzeby. Będzie mi także bardzo miło, jeśli zwyczajnie przybijesz piątkę. Kliknij przycisk Suppi.
Udostępnij ten tekst w swoich mediach społecznościowych.


Oczywiście, jak zwykle, świetny artykuł. Kiedyś odkryłam w sobie, że pod hasłem ” nie lubię” również często czai się strach 🫣
hyhyhyhyhyyyyyy rozumiem. Ukryty skubany 😀 Dziękuje Aldi za komentarz.
Strach to szybkie bicie serca, to spocone dłonie, wyolbrzymianie trudności, nerwowość , zezłoszczenie, zaniechanie, niewiara, panika, myśli przeciwko sobie, które wycofują, zatrzymują, potęgują napięcie…to też modlitwa, szukanie wsparcia, to rozwiązania, które z czasem przychodzą… Mój strach oswajam…on jest, czasami radzę sobie z nim szybciej, mądrzej, innym razem zapominam i daję mu się wciągnąć na chwilę…Teraz już wiem, że strach to komunikat, należy go przeżyć, obudzić myślenie i działać dalej, nie zawracać. Moje życiowe doświadczenia i działania, które podejmuję na co dzień są świadectwem tego, że bywam odważną kobietą. W świecie zwierząt, byłabym prawdopodobnie lwicą😉Dziękuję Robert za ten tekst. To niezwykle ważne, by otwierać dorosłych na edukację emocjonalną młodego pokolenia, a młodych mądrze pytać. Trzeba utrzymać na powierzchni Titanica, bo czasy niełatwe, młodzi potrzebują takich ludzi jak Ty.
Cześć Ewelin. Bardzo dziękuje za Twój komentarz. Strach to opieka. Bądź zdrowa
Bój się i rób…
Jeżeli spróbujesz i przegrasz, już jesteś wygrany. Większość nawet nie spróbuję…
Bardzo często mój strach na ubranko w fasonie ” ale ja nie rozumiem”.
Już działam mimo strachu, boję się i działam. A jak będę działać, to zrozumiem… Ale czy przestanę się bać? Może kiedyś…
Bać, przestać się? Chyba nie. Strach jest potrzebny. Chromi mnie przede mną samym. Przed moimi genialnymi pomysłami. To opiekuńcze uczucie. Pozdrawiam i serdecznie dziękuję za komentarz. Pozdrawiam.