Przejdź do treści

7 uczuć. Smutek

  • 7 uczuć
7 uczuć. smutek

7 uczuć. Smutek

7 uczuć. Smutek brzmi trochę jak siedem smutków

Po co nam ten smutek ? Okaże się zaraz. Nazywam się Robert Banasiewicz jestem  psychoterapeutą i pedagogiem. Lubię to, co robię, lubię robić to, co mogę robić. To jest super. Jestem obdarowany takim podarunkiem. Biorę go chętnie, czego i Wam życzę.

Czy myśleliście kiedyś o tym, że smutek to jedno z najważniejszych uczuć?

Bo ja nie. Miałem kiedyś takie doświadczenia związane z długotrwałym smutkiem. No i to w ogóle nie było przyjemne ani fajne i w ogóle myślałem, że umrę. Dziś mówią o tym depresja. Jeszcze później też do tego wrócę na chwilkę. Bo ten smutek był tak nagromadzony i tak we mnie eksploatował i powodował takie moje zachowania, których nie akceptuję.

Ja mężczyzna nie akceptuje moich słabości, a gdy byłem smutny, gdy płakałem to oznaczało dla mnie, że okazuję słabość. Smutek nie był czymś, co lubiłem. Nadal niezbyt go lubię. Kojarzy mi się z nieprzyjemnościami. I najczęściej oznacza dwie rzeczy: albo coś, kogoś straciłem albo czegoś nie zyskałem. Czyli albo jakaś potrzeba nie jest zaspokojona, albo doszło do jakiejś utraty. No i te dwa stany takie społeczno — obyczajowe nie są fajne. Nie lubię ani tracić, ani nie lubię nie zyskiwać.

Po co zatem mi smutek?

Posłużę się spoilerem. Spoiler dotyczyć będzie bajki. Może widzieliście, może nie. Jeśli nie widzieliście to zachęcam do widzenia: „W głowie się nie mieści”. Tam jedną z głównych postaci jest postać Smutku. Smutkiem jest dziewczynka. Dziewczynka jest smutkiem, radością też jest dziewczynka. Dziewczynki są w przewadze, jeśli chodzi o emocjonalność, w tej bajce także. Myślę, że gdyby nie ten smutek, gdyby nie ten równoważnik byłoby trudno ogarnąć tamto życie. Oczywiście byłby haj, bo nasza koleżanka Radość, o której będziemy rozmawiać w piątym wydaniu „7 uczuć”, ona by spowodowała oderwanie od rzeczywistości, bo w tym jest dobra.

Smutek sprowadza na ziemię

Smutek wprowadza równowagę. Smutek w ogóle jest takim odpoczynkiem. Ja wiem jak to brzmi oczywiście, przecież sam słyszę to, co gadam, ale ja w to głęboko wierzę. Wierzę, że smutek jest odpoczynkiem dla całego mojego ciała, ale i dla całej mojej emocjonalności. Tak naprawdę odpoczywam od tego, co jest naokoło. Bardzo odpoczywam, bo świat, wydarzenia, które dzieją się wtedy na zewnątrz mnie jakby mniej mnie dotyczą.

Moje ciało się rozluźnia,  kocem się przykrywam, leżę sobie. Mięśnie mojej twarzy, wyuczone w maskach, do których tę twarz wytresowałem, żeby żyć, funkcjonować w codzienności mej pozasmutkowej rozluźniają się. Po złości odpoczywam smutkiem. On daje ciszę, ukojenie. On daje takie możliwości wylizania ran, zapomnienie. Przecież gdybym ja ciągle był w intensywności radości, przyjemności, złości (bywałem) to jest to bardzo trudne, to zabiera tyle energii.

smutek

Odpoczywam.

Ten smutek jest połączony z porami roku. O ileż częściej jestem smutny jesienią. Jak on pięknie współpracuje z tym dżdżem za oknem, który dzwoni: deszcz dzwoni o szyby, deszcz dzwoni jesienny, jak mnie to pięknie nastraja, łączy mnie z tym przemijaniem. Taki czas, do którego mój organizm przygotowuje się, żeby się posmucić, żeby „pojesienić”. Lubię sobie „jesienić”. „Jesienienie” jest różnobarwne, ale cichsze niż inne pory roku. Jest bardziej ze mną, bardziej w barwach ziemi, bliżej istoty ziemi.

I smutek mi w tym pomaga. Te melancholie. No, bo przecież różne są nasilenia smutku. Smutku kolory i barwy. Jest dół, masakra, katastrofa, ale jest też taki smutek z kategorii melancholia, zadumanie, refleksyjność powolność pewna w mówieniu, myśleniu, chodzeniu, w poruszaniu się. Taki slow, taki odpoczynek.

Smutek budzi zainteresowanie

Kiedy myślałem nad tym, że trzeba by napisać jakiś artykuł związany ze smutkiem, opowiedzieć o smutku, to ta myśl powodowała we mnie takie dziwne zaniepokojenie. No bo jak tu przedstawić go jako bardzo ważną emocję, uczucie. Dziś to wiem. Smutek jest mi bardzo potrzebny. Smutek określa czasem moją rolę społeczną. Smutek w końcu pozwala innym ludziom by się troszkę mną zajęli. No bo przecież, kiedy widzę smutną osobę to coś we mnie naturalnie zaczyna pojawiać się na kształt współczucia. Współodczuwanie, zainteresowanie, chęci opieki, chęci poprawy samopoczucia. Albo ja zaczynam być ludzki w relacji z czyimś smutkiem, albo ktoś inny w relacji z moim stara się być pomocny. Wtedy zadzierzgają się bliskości, więzi.

Nie marnuj życia, odważ się i zrób pierwszy krok nim będzie za późno!

Rozmowa nie jest w żadnym wypadku zobowiązująca, nic nie tracisz a możesz odmienić swoje życie lub życie bliskiej Ci osoby.

Gdy widzę Twoje łzy a ty widzisz moje, to stajemy się sobie bliżsi

Niestety smutek nie jest dość popularny w otaczającym mnie świecie. Zresztą w ogóle w otaczającym świecie to najpopularniejsza jest radość, sukces, super wygląd. Ale myślę, że gdyby przyjrzeć się temu, to parę fajnych rzeczy mogłoby się wydarzyć w smutku, bo ten smutek robi tę spokojną przestrzeń. Ale w związku z tym, że nie ma takich zapotrzebowań społecznych, nie mam też ja umiejętności przeżywania smutku. Więc chcę się go szybko pozbyć. Więc widząc czyjś smutek natychmiast chciałbym rozwiązać problem.

Bo mam problem z tym czyimś smutkiem i bardzo często dokonuję jakiegoś takiego ataku na człowieka, takiego naprawczego. Próbuję go rozweselić. Bo to wydaje mi się takie bohaterskie. Uratowałem kogoś od smutku. Bo zapotrzebowanie społeczne jest na fajnych, miłych, pięknych, zdrowych, bohaterskich ludzi, którzy przeżywają tylko radości i sukcesy swego życia. Więc ja też taki chcę być.

Atak na smutek

Rzucam się na ten smutek biedny, mały, leżący pod kocem i chcę go wypędzić, pogonić i w ogóle przegnać. I w to miejsce oczywiście wypełnić czymś wyjątkowym jakimś darem, który mam i w ogóle będę teraz rycerzem. To wynika z tego parcia zewnętrznego, tych takich rzeczy, którymi jesteśmy bombardowani z zewnątrz. Czyli nie ma zapotrzebowania na smutek, nie ma zapotrzebowania na ludzi smutnych. Jak widzisz kogoś smutnego to zrób z niego radosnego. Tak często przekraczamy granice ludzkie. Tak często przekraczamy swoje własne.

Ja swoje granice przekraczam, bo też nie mam zapotrzebowania na bycie smutnym, więc nie pozwalam sobie na odczucie tego smutku. I chce się go pozbyć. Chce się go pozbyć z siebie, chce się go pozbyć z innych ludzi, żeby nas tylko otaczała radość i zadowolenie, bo takie mam wyobrażenie o tym życiu. Hmmm, miało być o smutku a tak dużo gadam o radości. Dlaczego?  Bo to jest kolejne bardzo trudne uczucie. Ale ten wymieniony przeze mnie smutek, TA wymieniona przeze mnie Smutek — dziewczynka z bajki owej „W głowie się nie mieści” też jest w ciągłej relacji z uczuciem radości.

Smutek i radość to przyjaciółki

Są zaprzyjaźnione, prowadzą się za rączkę. Jedna się wkurza na ten smutek, że tak powoli, że tak w ogóle, że tak ojej, ale jednak nie jest w stanie bez niej żyć. Tak trudno jest jej się z nią rozstać. I to pięknie jest w przypadku tych dziewczynek, ale pięknie też w moim przypadku. Nie pozbywam się uczucia smutku. Jest mi on potrzebny jako odpoczynek, jako sauna, jako jakieś SPA emocjonalne, jako sen, jako wyluzowanie dla wszystkich moich mięśni, które są nadwyrężone, nadciągnięte tym udawaniem czegoś, czego nie ma, ale na co jest zapotrzebowanie społeczne i presja społeczna.

Odpoczywam smutkiem

Jeśli widzisz smutek, który dotknął kogoś z Twoich bliskich pamiętaj, że to wynika z tego, że albo coś stracił, albo czegoś nie zyskał. To wtedy pobądź z nim troszkę, usiądź obok niego na jego ławce i popatrz na to, na co on patrzy. I że nie chodzi mu o to, żebyś rozwiązał jego problem, tylko o to, żebyś mu potowarzyszył. To jest myślę taka informacja, która wynika ze smutku, jego smutku. Nie zabieraj mu go. Pozwól mu z nim trochę pobyć. Ja Cię zapraszam do bycia z moim smutkiem.

Zapraszam Cię dobry człowieku

Tak myślę należałoby smutek czytać. Tak myślę należałoby smutek przeżywać. Wspólnie, bo samotne przeżywanie smutku może rozwinąć się w coś mało fajnego. Dlatego piszę: „pozwól mi z nim trochę pobyć”, trochę. To ważne. Bo jeżeli mój smutek będzie trwał trzy tygodnie w samotności to jest możliwe, że on przebierze się w ubranko, depresji. Warto jest się temu przyglądać, z kimś wspólnie omawiać, z kimś dbać.

Natomiast myślę, że ten smutek towarzyszący mi od czasu do czasu w wyniku różnych moich reakcji na otaczającą rzeczywistość jest piękny. Jest w nim coś ładnego. Jest w nim coś takiego z miłości. No bo wtedy przecież zastanawiam się nad sobą. Jestem bardzo ze sobą połączony w takim uścisku miłości, w takich objęciach, w ramionach koca albo poduszki, albo świecy, która tam gdzieś się pali na biurku czy na innej komodzie. Muzyki, która sobie gdzieś tam plumka. Otacza mnie, otulając kocem miłości, ciepła i dobra. Jak poczytam sobie troszkę mojego smutku, podzielę się z kimś nim, to może coś pięknego z tego wyniknąć.

Szczęścia, zdrowia, pomyślności

Pewnie wszyscy znacie takie życzenia: szczęścia, zdrowia, pomyślności i w ogóle samych sukcesów. To są takie życzenie, które najczęściej wysyłamy sobie na kartkach pocztowych albo w jakiś tam SMS – ach ( oczywiście pomijam te wszystkie gotowce), ale te takie z serca płynące życzenia. A gdyby tak życzyć komuś: życzę Ci smutku mój Kochany, moja Kochana, żebyś mógł odpocząć.

Nie marnuj życia, odważ się i zrób pierwszy krok nim będzie za późno!

Rozmowa nie jest w żadnym wypadku zobowiązująca, nic nie tracisz a możesz odmienić swoje życie lub życie bliskiej Ci osoby.

Życzę Ci złości, żeby ona pokazała Ci twoje granice. Życzę Ci strachu, żeby on wytyczył Ci cele do pokonania. Życzę Ci wstydu, żeby Cię oswoił ze sobą. Życzę Ci poczucia winy, żebyś wziął to, z czym masz coś zrobić, co masz naprawić. Życzę Ci samotności, byś się spotkał ze sobą i troszkę pobył. I na koniec życzę Ci radości, żebyś to wszystko zrównoważył, bo ta jest bardzo, bardzo intensywna. No, co Wy na to? Na takie życzenia? 

Życzę Wam czego chcecie, czego Wam brakuje. Zapraszam Was do kolejnych z siedmiu uczuć następujących po sobie. Zapraszam Was też do kontaktu. Jak macie chęci, wolę i w ogóle potrzebę wielką na taki kontakt.

Pozdrawiam. Robert Banasiewicz. Ośrodek terapii uzależnień dom-REHAB.

sklep-REHAB Robert Banasiewicz

Sklep-REHAB. Kliknij obrazek powyżej, żeby przenieść się na stronę sklepu.

Samopolecajki

W tym miejscu kilka moich samopolecajek:

Napisz komentarz, żeby artykuły mogły żyć sobie życiem pełnym i nieustającym. Przewiń stronę i wpisz w okienku.

Dopisz się do newslettera, żebyś mógł otrzymywać nowe teksty, zanim inni o nich się dowiedzą. Niczego nie przegapisz. Przewiń stronę i dodaj swój e-mail do newslettera.

Wejdź na patronite.pl i zostań Patronem. Wiele moich projektów uda mi się realizować dzięki wsparciu ludzi. Wystarczy kliknąć baner poniżej.

Wspieraj Autora na Patronite

A jeśli spodobało Ci się to, co napisałem i masz chęć postawić mi kawę bądź kawałek pizzy, nie powstrzymuj tej głębokiej potrzeby. Będzie mi także bardzo miło, jeśli zwyczajnie przybijesz piątkę.  Kliknij przycisk Suppi.

7 uczuć. Smutek button

Udostępnij ten tekst w swoich mediach społecznościowych.

15 komentarzy do “7 uczuć. Smutek”

  1. Smutek jest tym uczuciem, które traktujemy po macoszemu, a tak naprawdę sposób w jaki go opiekujemy i przeżywamy może nam dużo o sobie opowiedzieć.
    Dobrze, że o nim również piszesz Robercie – dziękuję!

    1. Robert Banasiewicz

      Lubię czasem się posmucić, nie lubię się zasmucać. Dziękuje za komentarz Asiu.

    1. Odkąd usłyszałam, że smutek to odpoczynek, czuję ulgę. Ulgę, że mogę odpocząć i nie ma w tym nic złego, nie chcę słyszeć: nie smuć się, albo: uśmiechnij się ( mimo, że Ci smutno).
      Czasem nie jestem radosną, pogodna, gadatliwa, uśmiechnięta- i nie mogę tych uczuć uruchomić , choć bardzo chcę- reflektuję się: Ach, to smutek! Czas na odpoczynek! Ok, pobądźmy razem.💟
      A na te nietypowe życzenia uśmiechnęłam się pod nosem…
      Pozdrawiam

  2. Nie pamiętam gdzie usłyszałam , że w życiu ile radości tyle smutku, że musi być równowaga. Myślę, że ten smutek jest konieczny i dobrze jeśli jest obok Ktoś, kto z nami posiedzi na tej ławce, przy tym stole bez naprawiania naszego świata na siłę. Jest i już. Tylko tyle i aż tyle. Dobrze, że o tym piszesz, Smutek to nic złego

  3. Dobrze, wiedzieć że mogę być czasem smutna i to nic strasznego. I że ważne w czyimś smutku jest bycie przy drugiej osobie. A „pojesienić” też czasem lubię 🥰 Dziękuję.

  4. Smutek kiedyś był przeważnie podyktowany odtrąceniem, pozostawieniem samemu za karę, to mocno weszło w krew, do tego stopnia, że nigdy nie chciałam zostać sama, nie chciałam być sama, bo wtedy od razu bez powodu było smutno, czułam lęk i zagrożenie….potem przyszła śmierć i trzeba było mierzyć się ze smutkiem znowu w samotności, nie chciałam być sama tak bardzo, lecz byłam….spowodowało to, że zbudowałam schemat – jak tylko pojawia się smutek z reguły pół świata musi się dowiedzieć, że jest mi źle, musi się smutek podzielić by mnie nie przygnieść, bym mogła z nim pobyć sama, bym nie czuła w jego obliczu tego co czułam jak byłam dzieckiem.. Choć nigdy nie oczekiwałam, żeby mnie ktoś rozweselał w tych sytuacjach, to pragnęłam czyjejś obecności. Ludzie nie potrafili i nie potrafią reagować na smutek.

  5. Smutek jest od ostatniego czasu moim nierozłącznym towarzyszem. Czuje, że potrzebuje zrozumieć, że nie jest on moim wrogiem. Że czasem przyjdzie do mnie z nikąd, niespodziewanie, delikatnie o sobie przypominając.Że ten mój smutek, rzeczywiście daje mi ukojenie i odpoczynek gdy najbardziej tego potrzebuje.. Jestem wdzięczna za ten artykuł w momencie w którym najbardziej go potrzebowałam, dziękuję 💕

  6. Wychodzi na to, że przez większą część swojego życia odpoczywałam… czując się niewystarczającą, tą która zakładała maskę „dam radę”, wewnętrznie gryząc przeżycia, wierząc w przepływające myśli, uznając za normę bycie niewidzialną…
    Całkiem niedawno byłam ze swoim smutkiem…od przebudzenia do zaśnięcia… dopadł mnie, przywarł na kilka dni…i dzięki Bogu! Pozwolił mi na chwilę refleksji… ukierunkował…zabrał złość, podarował spokojny oddech, uwolnił….Dzisiaj inaczej postrzegam smutek. Zgadnij dzięki komu?
    Z wdzięcznością za tekst❤️

  7. Ile to razy w dzieciństwie słyszałam „uśmiechnij się”. Teraz dotarło do mnie, że nie pozwolono mi przeżywać smutku. W tym momencie swojego życia, kiedy człowiek jest mądrzejszy i bogatszy o doświadczenia i po obejrzeniu filmu ” W głowie się nie mieści” wiem że smutek jest potrzebny. Mam prawo odczuwać smutek. Bo on jest we mnie czy chcę czy nie. Czy go lubię czy nie.. Radość z filmu w pewnym momencie też powiedziała że lubi tę dziewczynkę Smutek. I ja też już lubię mój smutek. Dzięki temu co napisał Robert zrozumiałam do czego jest potrzebny – do odpoczynku. Mój mały reset 👍

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zapisz się do newslettera

Zostawiając swój adres e-mail, na bieżąco otrzymujesz wszystkie nowości, które pojawią się na naszej stronie.

dom-REHAB Robert Banasiewicz © 2026. Wszelkie prawa zastrzeżone. Polityka prywatności. Realizacja: Michał Ziółkowski.