Przejdź do treści

7 uczuć. Poczucie winy

  • 7 uczuć
poczucie winy 3

Poczucie winy

Z cyklu 7 uczuć chciałbym opowiedzieć coś o poczuciu winy. Coś, co towarzyszy mi oczywiście w moim życiu nieustająco i przewlekle. I takie coś, czego bardzo, bardzo nie chcę. Tak bardzo chciałbym nie czuć poczucia winy, choć jak się później okaże, to dość klarowne uczucie, przyjazne i ochronne. Chroni moją przyszłość, pozwala mi, pomaga nie robić tego samego dalej.

Wstęp

W różnych miejscach internetu znajdziecie pewnie bardzo dużo różnych, mądrze brzmiących, opisów poczucia winy. One są dość skrupulatne. Ja je wszystkie szanuję, bo sam niczego nie wymyślę mądrego, przecież wszystko zostało już wymyślone. Ale i tak istotne jest to, jakie jest moje poczucie winy, z czego wynika moje poczucie winy. Najczęściej to moje poczucie winy wynika po prostu z tego, że ja go nie chcę, bo to nieprzyjemne jest, bo to jest słabe.

Oczywiście, że mógłbym to ogarnąć na początku, gdybym się tym zajął w sposób taki konstruktywny, ale ja nie umiem się zajmować w sposób konstruktywny, gdy mam lat 15, czy 20 i jestem w procesie jakiejś destrukcji. A gdy nie umiem, to zaczynam je patologizować i przenoszę w obszar wstydu. Bo jakoś tak mam takie wrażenie, że mój wstyd to spatologizowane poczucie winy.

Nie chcę i odrzucam

Stało się tak poprzez odrzucanie. Spędziłem sporo czasu na poszukiwaniu sposobów i miejsc, do których mógłbym odsunąć, odrzucić moje poczucie winy. Wywalić z tego kosza mojego. Energii poszło w to dużo. Znalazłem te wszystkie wyparcia, zakopania, odwrócenia się. Jak nie widzę zła, to nie ma zła. Wszystko to zrobiłem. Potem się okazało, że to i tak wylazło, którędyś i mnie zaatakowało od tyłu i było bezlitosne. Ale wtedy to już zaatakowało mnie już jako wstyd.

Jak pamiętacie z poprzedniego tekstu z cyklu „7 uczuć”, wstyd jest bardzo trudny do przeżycia, bo on wchodzi w mój obszar samooceny. I jak on tam wchodzi i się panoszy, to moja samoocena robi się słaba, a jak panoszy się jeszcze dłużej, to moja samoocena utrwala się i też się patologizuje. Czyli robi się taka skrajna albo jestem super hero, albo jestem super zero. W zależności od tego, czy wstyd dochodzi do głosu, czy  nie. Gdy dochodzi, no to jestem w obszarze super zero. Wstyd jest taki oceniający i taki bardzo mocno freudowski. On strzeże tej mojej wyobrażonej super jakości, tej doskonałości, idealności i przewrażliwienia na ich punkcie.

12 kroków

Poczucie winy zaś to właściwie całkiem fajna rzecz by mogła być, gdybym ja umiał ją przeżywać. Bo ona mówi mi bardzo wyraźnie o tym, że coś zrobiłem słabo, że można by było to poprawić albo naprawić, albo zadośćuczynić za to, co żem ja zrobił. I okazuje się, że jak w ten sposób zacznę patrzeć na moje poczucie winy, to znajduję gdzieś, skądś jakieś narzędzia. A narzędzia te oczywiście są w obszarze programu, który dla mnie jest programem przebudowy duchowej, przemiany duchowej, nie tylko wychodzenia z narkomanii.

Mam na myśli „Program 12 kroków”. I tam, ten sposób na moje poczucie winy jest w dwóch krokach, w VIII i IX. I to jest super akcja. To jest kolejny podarunek od pana doktora i od pana Billa Wilsona. VIII i IX krok, czyli mój sposób na poczucie winy. Czyli na naprawienie różnych rzeczy, które zrobiłem w przeszłości. Ale oczywiście, także tych, które robię teraz.

Lepiej czuj i doczuj bo inaczej będziesz obwiniał

Jedynym sposobem, jakiego ja nauczyłem się na radzenie sobie z poczuciem winy, to przeżywanie poczucia winy. Już tłumaczę. Weź tę winę, weź twoją winę. Bo ja nie chciałem mojego poczucia winy. Nie chciałem tego czuć więc odrzucałem. Niestety w to miejsce przychodziło mega poczucie winy, obwinianie się. No bo to tak już jest, że im bardziej coś odrzucam, tym bardziej ono wraca w zdwojonej formie ze zdwojoną siłą i atakuje.

W związku z tym, jeżeli nie biorę winy mej, to przychodzi wina za wszystko. Za to, że tato pije, że tato poszedł. Za to, że mama była zajętą pracą. To moja wina, bo gdybym był milszy, przyjemniejszy i grzeczniejszy, to pewnie by się mną zajmowała i takie różne, najróżniejsze obwinienia siebie. No i gdy nabiorę tej winy, takiej nie mojej, pod sufit, no to rzeczywiście mam takie poczucie, że to jest nie do ogarnięcia.

Ale jeżeli przyjrzę się temu: co jest moją winą? Co ja zrobiłem konkretnie? Weź to wszystko, weź swoją winę. Otóż biorę moją winę za to, co ja zrobiłem w związku z rozpadem mojego małżeństwa. Biorę moją winę za to, ale jej/jemu pozostawiam jej/jego winę.

poczucie winy

Mam nadzieję, że jasno to mówię. Bo nie wiem, czy bym potrafił jaśniej

W momencie, gdy wezmę winę mą, mogę z nią coś zrobić. Mogę zająć, się być może naprawianiem szkód, które wynikły z tego czy innego mojego czynu. Zadośćuczynienia za wszystko, co zrobiłem też sobie. Przecież jestem osobą, która jest na liście z VIII kroku, bądź powinienem być na tej liście. Nie znam za bardzo lepszych metod, takich moich życiowych, osobistych, prywatnych, uporania się z poczuciem winy niż przyjęcie winy.

Na pewno, jeśli  poszukacie sobie jeszcze, a mam nadzieję, że ten artykuł tylko pobudzi Waszą ciekawość do poszukiwań, to sobie znajdziecie co najmniej kilka takich skategoryzowanych, ponazywanych poczuć winy. Takich prawnych, społecznych, personalnych, teologicznych i jakiś tam jeszcze. Na pewno one wielu z Was pomogą radzić sobie z poczuciem winy.

Natomiast to, co ja robię, to nie jest łatwe, bo najpierw przychodzi mi wyparcie, ale mogę przez to przebrnąć. To działanie wymaga trochę czasu, trochę pogodzenia z tym, przyglądania się, ale myślę sobie, że można to fajnie zrobić i ogarnąć.

Nie marnuj życia, odważ się i zrób pierwszy krok nim będzie za późno!

Rozmowa nie jest w żadnym wypadku zobowiązująca, nic nie tracisz a możesz odmienić swoje życie lub życie bliskiej Ci osoby.

To spróbujmy zobaczyć jak to ludzie robią i ogarniają, jeżeli oczywiście to robią i ogarniają

Spróbuję zapukać do pewnych drzwi. Do drzwi Radzia. Stuk, puk, stuk-puk.

– Cześć, Radzio. Dzień dobry.

– Cześć.

– Bardzo jestem Ci wdzięczny za to, że chciało ci się wziąć udział w tej rozmowie.

– Wiesz, ja wychodzę z takiego założenia — mówi Radzio — że jeśli mnie ktoś pomógł, tak jak Ty mi pomogłeś, terapeuci mi pomogli, to jeżeli mogę coś zrobić, to to robię. Po prostu.

– A powiedz mi — pytam — jak jest z tym twoim poczuciem winy? Ty się z tym uporałeś, czy ciągle się z tym zmagasz? To jest żywe w twoim życiu?

– Ja tak się zastanawiałem, gdy rozmawialiśmy ostatnio — mówi — ale też któraś refleksja ostatnio mówiła o poczuciu winy właśnie. I na grupie też trochę ten temat rozwijaliśmy. I ja tak sobie wiesz, starałem się wrócić do jakiegoś pierwszego mojego wspomnienia z poczuciem winy. I tak sobie myślę, że jeszcze, gdy byłem dzieckiem, to ja się już obwiniałem chyba. Za to, że w moim domu nie było tak, jak ja sobie wymarzyłem, wyobraziłem.

To jest spowodowane tą wrażliwością, tą nadwrażliwością, którą myślę, że mam. Tak czuję, że więcej rzeczy mnie dotyka niż innych ludzi. Później, takie pierwsze świadome skojarzenie to już, gdy piłem alkohol, gdzieś w wieku 18, 19 lat. Właśnie tak sobie dopieprzałem, że moja mama, mój tato różnie mają ze zdrowiem, że nie mam dziewczyny. Piłem alkohol i żaliłem się przy komputerze, słuchałem smutnej muzyki, później się kaleczyłem i tak w kółko.

Wiesz, ja chciałem się ukarać za to, że świat mnie nie rozumie, za rzeczy, na które tak naprawdę wpływ miałem znikomy. A ja to brałem do siebie i wszystko była moja wina, że to ja taki jestem, że świat jest taki, że najlepiej sobie zrobić krzywdę, samego siebie ukarać.

– Bo myślę sobie — wchodzę w słowo Radziowi — że to taka cienka granica jest pomiędzy poczuciem winy a obwinianiem się.

– U mnie to ta granica była zatarta od dawna. – Radzio się zamyśla na chwilę — Nie wiem, czy to głupie, czy nie głupie. Teraz się z tego śmieję, bo też wiem, że uczucie wstydu dobrze wyśmiać. Zresztą ty sam o tym mówisz. Więc ja powiem ci, że miałem takie akcje w życiu. Myślę, że nie tylko ja. 

Gdy na przykład oglądałem coś w telewizji i gdy na ekranie ktoś zrobił coś głupiego, coś nieodpowiedniego, coś, czego ja bym nie zrobił, to mi było po prostu wstyd i brałem na siebie winę, że ktoś w telewizji coś zrobił. Masakra. I ja starałem się przełączyć kanał albo zaraz tę osobę tłumaczyć, usprawiedliwiać. Przecież to jest kurcze chore, nie?

– Wiesz — mówię mu na to ja — myślę, że można by było pocieszyć ludzi, którzy zmagają się z poczuciem winy, że jedyni, którzy nie mają poczucia winy. To osobowości psychopatyczne z tym rysem psychopatycznym cała reszta populacji. Na całe szczęście to poczucie winy ma. Ono jest tak trudne w przeżywaniu, że ja staram się od niego uciec.

– Tak jest zawsze najłatwiej, uciec — mówi on -. Ale ja myślę sobie, że w swoim życiu późniejszym, kiedy już alkohol i narkotyki były na takim poziomie, że prowadziło mnie to do śmierci, to sam stwarzałem sytuacje, żeby w to poczucie winy się wpędzać, że to była, no nie wiem, taka jakby dla mnie pożywka, żeby się rozżalić, żeby znowu mieć pretekst, żeby znowu pójść w jedną, czy drugą substancję, znowu się rozpłakać, znowu w stany depresyjne uciec. Że ja sam tworzyłem tę sytuację.

– Tak — zgadzam się z Radziem — a jednocześnie znasz dobrze taką metodę, nazwijmy to, „radzenia sobie z poczuciem winy”, jak przenoszenie odpowiedzialności na innych. Przenoszenie tej winy. Z jednej strony szukam sposobów na czucie winy, na obwinianie się, a z drugiej, gdy wchodzę w coś takiego, to natychmiast szukam kogoś, kto będzie winien temu, co się wydarzyło. I szukam w rodzicach, żonie, w kimś tam. Nie? Kojarzysz coś takiego?

– Ja zawsze szukałem kogoś, kto był winny — Radziu podjął temat — tylko żebym to nie był ja. Bo ja nie byłem w stanie wziąć odpowiedzialności na siebie. Ja nie byłem w stanie podjąć decyzji, która niosła ze sobą to, że jakieś konsekwencje poniosę, bo zawsze winny był cały świat dookoła. Ja jestem ok. To, że ja biorę narkotyki i piję alkohol to nieważne.

Przecież ja jestem ok, to świat mnie nie rozumie. To świat jest zły. Wszyscy są winni tylko nie ja. Ja stawiałem się w roli ofiary, przez większą część mojego życia, przez te 30 lat, dopóki nie trafiłem do Rehabu. Bo ja się stawiałem w roli ofiary, a później przepracowując to okazało się, że ja jestem sprawcą wielu rzeczy i ta wina jednak leży po mojej stronie.

– Wiesz — zmieniam nieco kierunek rozmowy — ja przy okazji tego spotkania sięgam do takich różnych, moich sposobów radzenia sobie z poczuciem winy. Czyli z jednej strony przeżywanie, ale z drugiej strony też, żeby zrobić coś konkretnego, wywołuję do tablicy VIII i IX krok z dwunastu kroków A.A, czyli to, że mogę to wszystko ponazywać konkretnie.

Konkretne moje zachowania w relacji z konkretnymi osobami i znaleźć konkretne sposoby zadośćuczynienia. Łącznie ze mną samym oczywiście, bo przecież jestem też ofiarą moich własnych czynów, Czyli znaleźć konkretne zadania, którymi zadośćuczynię. Wyrównam rachunki, poprzeżywam to do końca, doczuję do końca.

– Wiesz z tym czuciem, do końca — Radzio podejmuje rozmowę znów — to  jest trudny temat. Bardzo trudno jest przeżyć do końca daną sytuację. Ja miałem taką akcję zawodową, teraz trudną. Rozstałem się z człowiekiem, z którym współpracowałem przez trzy lata i, pomimo że, ja nie zrobiłem nic złego, tak naprawdę nikogo nie oszukałem, nikomu nie zrobiłem krzywdy, to i tak, chyba przez dwa, czy przez trzy miesiące, z tym poczuciem winy chodziłem.

Cały czas to do mnie wracało, jakbym to ja coś złego zrobił. Ile to mnie kosztowało meetingów, rozmów, myślenia. Jak to było? Wiesz po kolei. Bardzo ciężko mi było się tego pozbyć i to przeżyć do końca. I pomyśleć, że kurczę, ja przecież nic złego nie zrobiłem.

Nie marnuj życia, odważ się i zrób pierwszy krok nim będzie za późno!

Rozmowa nie jest w żadnym wypadku zobowiązująca, nic nie tracisz a możesz odmienić swoje życie lub życie bliskiej Ci osoby.

Nasza rozmowa powoli, acz nieubłaganie zbliżała się do końca

– Dziękuję Ci mój drogi za to spotkanie — mówię — pogody ducha Ci życzę.

– Powiem ci — Radzio jeszcze sobie przypomniał coś — ja to w ogóle chciałem cię zapytać na początku. Bo wiesz, mówimy o uczuciach i emocjach, a poczucie winy jest poczuciem. I ja się na tym trochę zawieszam, że co to znaczy? Dlaczego to jest poczucie? To nie jest uczucie winy, ale poczucie winy.

– Wiele mam takich sposobów — staram się jakoś odpowiedzieć — którymi odwracam uwagę od istoty rzeczy, Czyli skupiam się na czymś, co mi się wydaje ważne. A właściwie to jest mało istotne. Pewnie, że poczucie winy jest to być może jakiś zespół, jakaś suma różnych doznań i wrażeń, ale najistotniejsze, myślę sobie jest to, co ja z tym robię, żebym ja coś z tym zrobił i żebym też dał sobie prawo do popełniania błędów, do wzięcia odpowiedzialności za moje czyny, do nazwania tych konkretnych rzeczy, które zrobiłem.

Moje poczucie winy uczy mnie, wyznacza mi pewne granice, które pozwalają mi nie popełniać tych samych błędów. Bo oczywiście, że będę błędy popełniał różne, ale może, żeby już nie te same ciągle. Wszystkiego dobrego! Pięknego dnia Ci życzę.

– Dzięki — słyszę w odpowiedzi — wzajemnie. Cieszę się, że mogłem pomóc. Mam nadzieję, że coś z tego zrobisz i do zobaczenia w najbliższym czasie.

– Wszystkiego dobrego!

No i pogadaliśmy sobie z Radkiem i jakoś udało się ogarnąć to poczucie winy i ten artykuł doprowadzić do końca. Mimo różnych trudności obiektywnych udało się dobić do brzegu, który nazywa się: „Weź winę, ale tylko swoją i to wystarczy, bo to i tak jest co robić z tym coś nawywijał, a resztę zostaw innym. Niech oni sobie jakoś to ogarną”.

Dziękuję za cierpliwość. Udało mi się dobić do brzegu, a następne spotkanie z cyklu „7 uczuć” będzie dotyczyło samotności. Jest takie coś. Też mnie to zaskoczyło, ale też chcę o tym porozmawiać. Może zaproszę następnego gościa?

Pozdrawiam. Robert Banasiewicz. Ośrodek terapii uzależnień dom-REHAB.

sklep-REHAB Robert Banasiewicz

Sklep-REHAB. Kliknij obrazek powyżej, żeby przenieść się na stronę sklepu.

Samopolecajki

W tym miejscu kilka moich samopolecajek:

Napisz komentarz, żeby artykuły mogły żyć sobie życiem pełnym i nieustającym. Przewiń stronę i wpisz w okienku.

Dopisz się do newslettera, żebyś mógł otrzymywać nowe teksty, zanim inni o nich się dowiedzą. Niczego nie przegapisz. Przewiń stronę i dodaj swój e-mail do newslettera.

Wejdź na patronite.pl i zostań Patronem. Wiele moich projektów uda mi się realizować dzięki wsparciu ludzi. Wystarczy kliknąć baner poniżej.

Wspieraj Autora na Patronite

A jeśli spodobało Ci się to, co napisałem i masz chęć postawić mi kawę bądź kawałek pizzy, nie powstrzymuj tej głębokiej potrzeby. Będzie mi także bardzo miło, jeśli zwyczajnie przybijesz piątkę.  Kliknij przycisk Suppi.

7 uczuć. Poczucie winy button

Udostępnij ten tekst w swoich mediach społecznościowych.

3 komentarze do “7 uczuć. Poczucie winy”

  1. Poczucie winy…znam to uczucie, a jakże! Kiedy kilka lat temu, postawiłam krok ku zmianie, oprócz poczucia porażki, lęku o przyszłość, smutku, rozczarowania, pojawiło się również poczucie winy. Wyrzucałam sobie w głowie, że może za szybko się poddałam, może nie wszystkie szanse zostały wykorzystane, może przez tę moją decyzję ucierpieli najbliżsi, płacąc wysoką cenę…To uczucie było jak robak w jabłku, wyłaziło w różnych okolicznościach, momentach, psuło moje budowanie od nowa, fermentowało myśli o sobie…Żyłam z nim kilka lat… Dopiero,kiedy zaczęłam grzebać we wspomnieniach, zauważać niedostatki emocjonalne, na które godziłam się ponad dwie dekady….potrafiłam nazwać sens mojego życia, który chcę osiągnąć i utuliłam to swoje poczucie winy. Odetchnęłam i poszłam dalej. Spotkanie Roberta wiele dobrego wniosło do mojemu życia. On sam, przypuszczam, nie zdaje sobie sprawy, jaka to skala. Dzisiaj widzę siebie inaczej.Ja człowiek.Ja kobieta.Ja córka.Ja partnerka.Ja matka. Znalazłam swoją tożsamość. Wpadam wciąż w emocjonalne dołki, ale inaczej do nich podchodzę.Z akceptacją. Zrozumieniem. Przyglądam się im. Nie zakładam maski sztuczności. Nie uśmiecham do innych, kiedy czuję smutek. Izoluję na trochę, kiedy tego potrzebuję. Mówię o swoich emocjach. Zgłaszam swoje potrzeby. Wybieram świadomie ludzi, z którymi czuję się dobrze i bezpiecznie. I żyje mi się lepiej. Poczucie winy…. może dać początek czemuś dobremu. Dzięki Robert! Dzięki za Twoją mądrość. Czerpię z każdego Twojego wpisu, podcastu, książki, spotkań. Bądź zdrów!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zapisz się do newslettera

Zostawiając swój adres e-mail, na bieżąco otrzymujesz wszystkie nowości, które pojawią się na naszej stronie.

dom-REHAB Robert Banasiewicz © 2026. Wszelkie prawa zastrzeżone. Polityka prywatności. Realizacja: Michał Ziółkowski.