Alkohol – Polacy na emigracji piją więcej! Poprzedni wpis Depresja wygodniejsza niż... Następny wpis Smartfon - wszyscy...

Czy Polacy na emigracji częściej zaglądają do kieliszka? – doświadczenia z pracy z osobami uzależnionymi, na co dzień mieszkającymi i pracującymi w Irlandii.

Polacy na emigracji pracujący w Europie zachodniej piją więcej alkoholu?Polacy na emigracji piją więcej (?) Przez ponad 4 lata miałem okazję pracować z osobami uzależnionymi w ośrodku ambulatoryjnym irlandzkiej służby zdrowia w Cork. Pracowałem zarówno z Polakami, jak i Irlandczykami oraz osobami rosyjskojęzycznymi. Jak jako naród wypadamy w takim porównaniu? Z mojego doświadczenia nie ma dużych różnic – owszem niektórzy piją zbyt dużo, biorą narkotyki co niestety często prowadzi do rozwinięcia się uzależnienia. Owszem nieco więcej osób zażywa narkotyki takie jak kokaina oraz amfetamina ponieważ jest ich na to stać. Za minimalne wynagrodzenie w Irlandii, po odliczeniu pieniędzy na opłacenie wynajmu mieszkania, rachunków oraz jedzenia zostaje bowiem jeszcze sporo pieniędzy, które można zaoszczędzić lub przesłać do kraju albo… wydać na używki. Można zatem przyjąć, że przeciętny Polak na emigracji dysponuje większą ilością pieniędzy na sfinansowanie swojego uzależnienia niż w kraju. Z drugiej strony i w Polsce, jeśli ktoś naprawdę potrzebuje wprowadzić się w odmienny stan świadomości, to najwyżej spożywa „tańszy” alkohol.

Jak pracuje się w Irlandii?

Co do samego systemu pracy – centrum, w którym pracowałem jako terapeuta uzależnień posiadało dość szeroką ofertę różnych programów dla osób borykających się z problemem nadużywania różnych substancji w swoim życiu: był dla nich dostępny tradycyjny program w podejściu Minnesota, oparty na abstynencji oraz „12 krokach”; program dla młodzieży; program substytucji metadonowej dla osób uzależnionych od heroiny; program w podejściu tzw. redukcji szkód, gdzie nie było konieczne zachowanie abstynencji, a także wsparcie dla osób współuzależnionych – to wszystko bezpłatnie ale niestety (poza możliwością spotkań ze mną) po angielsku. To była duża bariera dla naszych rodaków. Większość osób, z którymi pracowałem znała oczywiście angielski w stopniu umożliwiającym zdobycie i utrzymanie pracy ale praca nad sobą, nad trudnymi sytuacjami, emocjami w obcym języku była dla nich nieosiągalna – z tego powodu spotkania ze mną były dla nich jedyną szansą, aby popracować nad swoją trzeźwością. Były też polskojęzyczne mityngi AA, na które mogły uczęszczać, aby pogłębiać tę pracę.

Alkohol i przemoc. Czy pijemy normalnie będąc na emigracji?Formy pomocy po irlandzku

Dla osób angielskojęzycznych była zatem dostępna dość zróżnicowana bezpłatna oferta wsparcia ambulatoryjnego (pacjenci przychodzą na spotkania indywidualne lub grupowe, po czym wracają do swoich domów), ale jeśli chodzi o bardziej intensywne leczenie „zamknięte” (terapia w ośrodku połączona z ciągłym pobytem) to były takie możliwości ale nie były już bezpłatne, chociaż koszty mogło pokryć prywatne ubezpieczenie osoby uzależnionej. Dochodzenie do zdrowia było także nieco łatwiejsze dzięki wielu dostępnym mityngom AA oraz NA (anonimowych narkomanów), także takim, na które docierało dużo młodych ludzi, którzy mogli na nich m.in. szukać swoich „sponsorów” – ugruntowanych w swojej trzeźwości osób uzależnionych, którzy służą im swoim wsparciem i doświadczeniem w trudnym, stopniowym procesie powrotu do trzeźwego życia.

Uzależnienia a emigracja zarobkowa PolakówPolacy na leczeniu

Uzależnieni Polacy nie mają więc łatwej sytuacji do wychodzenia z nałogu w Irlandii, chyba że mówią po angielsku prawie tak dobrze jak po polsku, co jest oczywiście rzadkością. Ale jedna rzecz i tu w Polsce, i tam się nie zmienia – jeśli ktoś naprawdę chce żyć trzeźwo, to wykorzysta każdą dostępną pomoc i w końcu często, krok po kroku, mozolną pracą nad sobą dopnie swego i uwolni się spod władzy alkoholu oraz narkotyków. Niektórzy z moich pacjentów biorąc pod uwagę realia – brak możliwości leczenia zamkniętego po polsku z jednej strony oraz nieco lepszą sytuację finansową z drugiej strony – decydowali się po prostu na odbycie 4-6 tygodniowego prywatnego leczenia w Polsce, a następnie powrót do Irlandii (i na tej „bazie” wiedzy o sobie oraz chorobie jaką jest uzależnienie) na spotkania ze mną oraz uczęszczanie na mityngi AA w celu ugruntowania swojej trzeźwości. I nadal, przez lata są trzeźwi. Życzę im wszystkiego najlepszego na dalszej trzeźwej drodze życia, a tym którzy nadal rozważają wstąpienie na nią życzę odwagi!

Maciej Gendek – psycholog.